czwartek, 20 września 2012

dzień 186.

Już kolejny wieczór Józio musi odkładać na bok swoje ulubione książki o dinozaurach, by zamiast nich słuchać czytanej przez nas lektury szkolnej. "Piątka z Zakątka" Krystyny Drzewieckiej nie ma nic wspólnego z dinozaurami, jest za to opowieścią o grupie dzieci i ich psie z warszawskiej ulicy Zakątek.
Gdy tylko zaczynamy czytać Józek wyłącza się i myślami błądzi gdzie indziej. Niezrażeni tym na zmianę z Jarkiem czytamy jeden rozdział przez jeden wieczór, a potem sprawdzamy, co Józek zapamiętał. Niezwykła pamięć Józka, dzięki której potrafi powtórzyć najbardziej skomplikowane nazwy dinozaurów i umieścić je w odpowiedniej epoce - w przypadku czytania literackiego tekstu zawodzi go. 
Zaczynamy od prostych pytań: o liczbę dzieci, o ich imiona. Proste pytania wcale nie niosą prostych odpowiedzi:
 - 50 dzieci, a może ich jest sto - oblicza Józio, gdy słyszy, że piątka dzieci raz jest nazywana grupą, potem bandą, a na koniec rozdziału porównana do Trzech Muszkieterów. Nie dowierzając, że chodzi o te same osoby Józek mnoży, dodaje i oblicza.
Usłyszane imiona porównuje do znanej mu rzeczywistości. Główny bohater Krzyś nie może być nikim innym, jak szkolnym kolegą Józka  - Krzysiem, o możliwości istnienia innych Krzysiów na świecie Józio nie chce nawet słyszeć. 
Logicznie na pytanie o imiona kolegów narratora Krzysia Józek wymienił najpierw siebie, a potem już zaczerpnął oddechu, żeby wyrecytować imiona i nazwiska kolegów ze swojej klasy, gdybym mu nie przerwała:
- Magda, Tomek, Kasia - to koledzy głównego bohatera.
- głównego?  - zapytał Józek, zaciekawiony nowym słowem, a może tylko powtarzający je w swój ulubiony sposób.
Myślę o tym, żeby jutro z Józkiem przed kolejnym rozdziałem narysować dzieci i ich psa. Tylko za pomocą rysunku wyjaśnimy sobie niektóre sprawy i osoby. Jeszcze może stworzymy mapę warszawskiej ulicy Zakątek i już będzie można czytać i wyobrażać sobie dzieci jadące rowerami do szkoły.
Na razie bez rysunku Józio z trudem słucha tekstu:
 "Magda gra na skrzypcach (..) to było okropne, jakby ktoś jeździł gwoździem po szybie, ale Magda mówi, że jak już się nauczy, to będzie grała tak pięknie jak Paganini (to podobno najsłynniejszy skrzypek na świecie - już nie żyje) i będzie z koncertami jeździła po świecie"
Mam pewną obawę, że Józek do ich paczki doda zaraz Paganiniego - bo po cóż by o nim wspomniano, jeśli nie jest osobą zamieszkującą Zakątek...
Szybko przechodzę do psa Bobika.
- opowiedz mi Józku, co zapamiętałeś o piesku?
- piesku? - zdziwiony pyta Józek.
- tym, który nazywa się Bobik, jakiej jest rasy?
- rasy...- ćwiczy słownictwo Józek
- jamnik - podpowiadam
 - a - ucieszył się Józek, słysząc znane słowo - mamo! jamniki to ssaki. Ptaki, ssaki i owady to są zwierzęta! - dodaje po chwili z satysfakcją.
 Z jego łóżka dobiega szelest przekręcanych stron encyklopedii o dinozaurach...
- Józio odłóż książkę!
- przepraszam, to nie moja wina, nie sądzę  - mówi szybko, używając zwrotów, które według niego najlepiej pasują do sytuacji.
Drugi rozdział o tym, jak powstała banda czytał dziś wieczorem tata:
- czy wiesz co to jest banda, Józiu?
- banda?
znów słychać otwieranie jakiejś grubej książki...
- Józek, schodź z łóżka, usiądź koło mnie i słuchaj tego, co czytam!
- nie zdążę, nie zdążę - przestraszył się Józek, który o 21:00 jest zawsze w swoim łóżku, ale posłusznie zszedł po drabince i usiadł obok taty.
- "pewnie chcielibyście wiedzieć, jak powstała nasza banda..." zaczyna czytać Jarek.
 - nie zdążę, nie zdążę -  Józek najwyraźniej myślami jest przy mijających minutach.
- wracaj do łóżka, tylko nie czytaj teraz niczego!
- "Kaśka jedzie jak szatan na rowerze"...
- "przyrzekliśmy sobie dozgonną, czyli do zgonu czyli do śmierci wierność"
...chichoczę obok cicho, zastanawiając się, co Józio sobie myśli słuchając tych słów...
Pora na codzienną porcję pytań, naszych do Józka, a Józka do nas. Pytania o imiona bohaterów znów pozostały bez odpowiedzi. Do akcji został wprowadzony jakiś łobuzujący chłopiec, Piotr, który zmącił Józkowi liczbę osób. Wracamy do pieska:
- jakiej rasy był Bobik?
- jakiej?
- był jamnikiem, a jak wygląda jamnik?
- wiem! jest długi, ma krótkie nogi i jest rozciągnięty - Józek rozkłada ręce najszerzej jak może, niczym prawdziwy wędkarz.
I tym optymistycznym akcentem zakończyliśmy czytanie na dziś.

7 komentarzy:

  1. Mogę Cię pocieszyć, że wszystko przed Tobą, bo co powiesz na takie lektury jak "Zemsta", "Skąpiec","Balladyna", czy "Romeo i Julia". Na szczęście są nakręcone spektakle więc może jakoś "pójdzie", no i Bartosz chyba woli poezję niż prozę.
    Mam nadzieję,że chociaż Ciebie rozbawiła "Piątka z Zakątka", bo ja czytając ją uśmiałam się do łez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lektury to zawsze emocje: jak na razie każda lektura z Józkiem rozbawia mnie do łez. Z kolei Jaśkiem w tamtym roku "historia żółtej ciżemki" przyprawiła mnie o dreszcze...Jasiek czytał i nie rozumiał, co czyta. Zniecierpliwiona wzięłam książkę do ręki i powiedziałam: "przeczytam jedną stronę i powiem Ci o czym to jest, zobaczysz, że to nie jest trudne. Dalej będziesz czytał sam" Przeczytałam i nic nie zrozumiałam...

      Usuń
  2. Pomalutku wszystko się powyjaśnia:)Bobik już rozwikłany:)))
    Dzięki,nie miałam lepszej lekcji o autyzmie-Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bobik został umieszczony w klasyfikacji gatunkowej

      Usuń
    2. Nie tylko-jest już w pełni wyobrażony.Teraz trzeba go "włozyć " do opowiadania :)M.

      Usuń
  3. A gdyby tak w końcu pani Dorotka zarządziła czytanie lektury ,w której bohaterami są pterodaktyle,tyranozaury,bakterie i zarodki.....:)? Podejrzewam,że nie mielibyście żadnego problemu z zachęceniem Józka do czytania,a i sam zainteresowany byłby szczęśliwy jak nie wiem co:):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny pomysł z rysowanie bohaterów książki i planu Zakątka :-)Magdalena tez wybiera sobie książki, powodzenia życzę i klikam :-)

    OdpowiedzUsuń