sobota, 8 września 2012

dzień 174.

Minęły już te dobre czasy, gdy wystarczyło, że nauczyłam się kilku nazw dinozaurów, by bez problemu nazywać figurki, podtykane mi przez Józka:
- co to? - pytał.
- stegozaur, a to dimetrodon i triceratops.
Znałam jeszcze stegozaura, tyranozaura, allozaura, diplodoka. Jedynie przy qeuzalcoatlu język mi się plątał, ale i tę nazwę w końcu potrafiłam wymówić bez zająknięcia się.
Niedługo cieszyłam się moją sprawnością w odgadywaniu, który z dinozaurów jest którym. Dosyć szybko Józek odkrył urok łacińskich nazwy dinozaurów i oczekiwał ode mnie kolejnej umiejętności. Nie najlepiej mi szło:
- hy-la-eo-saurus, pro-li-byt-herium - czytałam podpisy pod obrazkami i jednocześnie zastanawiałam się, czy ja to kiedyś zapamiętam. 
Na szczęście Józek większość z nich sam zapamiętał i przeniósł swoje zainteresowania na geologiczne dzieje Ziemi: ery, okresy i miliony lat. Mając przed sobą tabele, nie potrzebował już naszej pomocy, po pewnym czasie sam potrafił ulokować poznane dinozaury, także te o łacińskich nazwach. Ja w tym czasie odświeżałam sobie pobieżnie paleozoik, w razie gdyby mnie o coś zapytał. 
Kolejna sobota z Józeczkiem i przede mną kolejny przyspieszony kurs prehistorii:
- oto dewon - 416 mln lat temu - zawołał dziś rano ucieszony Józek i już widzieliśmy, że ma nowy temat do rysunków. 
To, że będzie to zainteresowanie epoką ryb nie zdziwiło mnie aż tak bardzo, bo już od kilku dni przeglądał wszystkie dostępne materiały o prehistorycznych oceanariach. 
Podszedł do tematu skrupulatnie. Przygotował sobie cztery książki, w każdej z nich była tylko strona lub dwie poświęcone stworzeniom z tamtego okresu. O resztę informacji, których nie było w książkach, postanowił zapytać mnie:
 - czy pteraspis była taka? - Józek próbował rękami określić wielkość - czy taka? -  uniósł ręce w górę - a może taka? - wszedł na fotel na kółkach i odjechał na nim, pokazując rozmiary pteraspis. Przytrzymałam fotel i właściwie tylko tyle mogłam mu pomóc. Razem wpisaliśmy nazwę w wyszukiwarce:
- była niewielka - przeczytałam zdziwionemu Józkowi.
Podobnie było z opabinią, o której dziś po raz pierwszy usłyszałam. Miała pięcioro oczu na słupkach i długą trąbę ze szczypcami na końcu.
- 2,5 centymetra - pokazałam jej wielkość na linijce. 
- ale na obrazku jest większa? - przyłożył linijkę do ilustracji w książce. Nic mu się nie zgadzało. Nauka skali jeszcze przed nim.
Zaraz poprawił coś w swojej pracy:


Oprócz ryb narysował jeszcze brontoscorpiony, meduzy, korale - tutaj nazywane rugozą i inne stworzenia, o których mogłabym więcej napisać, gdybym coś więcej o nich wiedziała:
- ortograptus - powtarzał sobie zadowolony Józek.
- graptolit!
Przy "haikouichthysie!" poczułam, że muszę sobie zrobić przerwę. Gdy wróciłam do niego rysunek był już ukończony. Jak przeczytałam później prawdopodobnie większość ryb dewońskich wyginęła, a niektóre ewoluowały i wyszły na ląd - tak, jak to narysował Józek.


fragment w powiększeniu:

13 komentarzy:

  1. Aż sobie gwizdnęłam pod nosem- jak Józek to robi?
    jak On przyswaja tę wiedzę? i tak przepięknie rysuje z taką dokładnością, te prace są genialne!!!
    Brawo Panie Naukowcu- Rysowniku.
    Głosik oddany również dzisiaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w dodatku cieszy się tymi nazwami - jakoś pięknie dla niego brzmią...

      Usuń
  2. NO,ja dzisiaj odjechałam z moim fotelem na kółkach,na szczęście -siedziałam...:)
    Jak się składa połamany język????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wrażenia zapomniałam własnego imienia-Małgorzata

      Usuń
    2. nic to, nic to, za to ja mogłam pochichotać sobie po Twoim komentarzu...

      Usuń
    3. Józio pewnie użyłby kleju biurowego lub taśmy;D;D;D

      Usuń
    4. na połamany język - PLASTEREK!

      Usuń
  3. Fantastyczne, jestem pod wrażeniem! No i trochę zazdroszczę, że Bartek nie interesuje się żadną nauką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,no to teraz trochę "popływamy w prehistorycznych oceanach":)
      Dzięki Józkowi i jego rysunkom stwierdzam,że poznawanie dziejów Ziemi jest bardzo interesujące:),wcześniej ten temat przyjęłam za rzecz oczywistą,tak było i koniec.
      Podziwiam Józka i Ciebie,nazwy tych wszystkich zwierzaków są tak skomplikowane że trudno ich się nauczyć,a co dopiero zapamiętać i dopasować do właściwego zwierzaka:) pozdrawiam:W:

      Usuń
    2. MM - dzięki!
      Wando - zaraz wychodzimy na brzeg - tych informacji o stworzeniach pływających w prehistorycznych oceanach jest naprawdę niewiele, może naukowcy wiedzą więcej

      Usuń
  4. genialne sa te rysunki! doris

    OdpowiedzUsuń
  5. w związku z Twoim postem wyczuwam swe szczęście, ze mój syn zainteresował się współczesnymi :) nigdy nie spodziewałam się, ze jest tyyyyle gatunków ryb, rekinów na pęczki i każdy trzeba znać. Pasja rybna po 1,5 roku znikła prawie bezpowrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek systematycznie, ale powoli idzie do przodu. Jeszcze dojdziemy do współczesności i wtedy odezwę się do Ciebie po te nazwy rekinów

      Usuń