czwartek, 6 września 2012

dzień 172.

Myli się ten, kto myśli, że wyrwany mleczny ząb nie jest już do niczego przydatny. Wystarczy usiąść, tak jak Józio, przed poduszką, na której będzie spoczywał wyżej wymieniony ząb i powtarzać: 
- abrakadabra, czary mary, ząb zamieniam na banknoty!
Ciekawość mnie teraz zżera: czy Józio sam wymyślił tę formułę? Chyba tak, bo jeszcze nie widziałam magika z zębem na poduszce.
 - abrakadabra!
Nic się nie wydarzyło...
- hmm... nie jestem czarodziejem... - powiedział sam do siebie Józek, po czym schował ząb na później. Może przyjdą mu do głowy inne pomysły z zastosowaniem zęba - bardziej naukowe?
Na najlepsze swoje pomysły Józek wpada podczas spaceru po trasie kuchnia - pokój, pokój - kuchnia. Spacer wygląda zawsze tak samo, tylko monologi podczas niego zmieniają się, w zależności od tego, co akurat Józek chce przemyśleć.
- chcę lecieć samolotem i widzieć niebo, Niemcy i Polskę - można usłyszeć w ostatnim czasie, ponieważ Józek już planuje następne wakacje.
- nie chcę spaść. Będę się mocno trzymał w samolocie - to ciąg dalszy tego samego monologu.
- nie chcę spaść, bo jest twardo. A może na piasek? Mamo, czy pi