piątek, 31 sierpnia 2012

dzień 166.

Lubię patrzeć na pracującego nad rysunkiem Józka. Kilka razy tylko dzięki temu, że go obserwowałam, udało mi się jego pracę zapisać. Gdy tylko coś mu nie pasuje, mówi:
- nieładny!
i kasuje w programie Paint wszystko, co narysował, nieważne, ile czasu temu poświęcił. Praca musi być taka, jak sobie to wcześniej założył. 
Lubię patrzeć na jego skupienie i radość przy rysowaniu, na dobieranie kolorów.
Każdy nowy temat, który zachwyci go na tyle, że chce go narysować, pochłania go bez granic. O nim myśli przed snem, o nim opowiada spacerując po mieszkaniu, a jeśli czegoś nie wie zadaje mi pytania, na które bez specjalistycznych książek nie potrafię już odpowiadać: "czy megalodon był prehistorycznym rekinem?"- na przykład. Nie potrafi długo wytrzymać bez rysowania. Bez nowej fascynacji przygasa, rozpacza, roztrząsa różne żale i smutki. Prawdziwy artysta!
Ostatnie trzy mapy parków z dinozaurami uszczęśliwiły go - ale nie na długo. Minął kolejny dzień bez nowego tematu i nagle Józek wpadł w przygnębienie. Nic go już nie cieszyło. Nagle zatęsknił do zniszczonego przed miesiącem nintendo dsi - konsoli, na której lubił grać. Nasze tłumaczenia, że na razie nie planujemy zakupu nowej konsoli nasilały jego płacz. Wytrzymałam pół godziny głośnego narzekania. Potem zawołałam Jarka na pomoc.
Mój urlopujący mąż zabrał Józka do pokoju i próbował przeprowadzić z nim rozmowę o priorytetach w naszym domu i o czymś jeszcze, czego już nie usłyszałam, bo Józek skutecznie to zagłuszał. Po długiej rozmowie Józek przybiegł do mnie zapłakany, zawołał w progu drzwi: 
- przepraszam za złości!
i w następnej minucie znów płakał.
Tym razem moja cierpliwość szybciej się wyczerpała. Przekrzykując Józka krzyknęłam:
- Jarek!
Na co mój syn stanowczo odpowiedział:
- o nie nie, nie chcę długiego mówienia.
Padł pomysł, żeby Józek zaczął odkładać pieniądze na nowe nintendo. Poszukiwania świnki skarbonki trochę go rozchmurzyły. Brak zamykającego zaworka do kompletu, bez którego pieniądze wysypywały się na podłogę - od razu go przygnębiły.
Jarek taśmą okleił brzuch świnki. Pieniądze były już bezpieczne w środku.
- o! świnia w majtkach - ocenił Józek owiniętą w folię świnkę skarbonkę i zaśmiał się po raz pierwszy tego dnia. Potem przetrząsał nasze ubogie portfele i każdy znaleziony grosz odkładał do skarbonki.
Wrzuciłam mu jeszcze wyciągniętą z dna torby złotówkę.
Usłyszałam od niego: 
- dziękuję Ci za wszystko!
Postanowiliśmy zastosować najlepszą metodę na smutki: basen i wyczerpującą jazdę rowerem. Na jakiś czas rzeczywiście pomogło, ale pod wieczór depresja znów wróciła.
- a może ciasto? - przybiegł do mnie z propozycją, chyba sam miał już dość tego przygnębienia.
Znalazłam przepis na ciasto ze śliwkami na zachwalanym w komentarzach portalu kotlet.tv. Obok przepisu umieszczony był film i to było to, czego Józek potrzebował.
Kolejny raz  zaśmiał się, gdy nie mogliśmy utrafić z miarą mąki na wadze elektronicznej. Co chwila odsypywaliśmy ją do torebki, gdy było jej za dużo, a potem dokładaliśmy, gdyż cyfry nam się nie zgadzały.
Mimo moich nadziei na to, że Józek w końcu zje śliwki, a rzadko zjada owoce, także i tym razem wydłubał co trzeba i ułożył na moim talerzu.
Przed snem obejrzał kilka filmów z parkami dinozaurów w Niemczech.
- chyba tam pojadę - stwierdził ze smętną miną - a może polecę samolotem, bo daleko... 
Potem wrzucił hasło "strunowce", ale to jednak nie był temat, który mógł go tego dnia zainspirować.
Leżąc już w łóżku usłyszał z mojego pokoju, przez ścianę, muzykę z filmu, który oglądałam.
- to jest śmieszne, idę to zobaczyć - zawołał i przybiegł szybko do mnie.
Rzeczywiście krótki film był bardzo zabawny, ale nie mam pojęcia, jak rozpoznał to Józek słysząc samą muzykę. Chichoty wstrzymywałam, żeby nikogo nie obudzić.
Razem z Józkiem obejrzałam jeszcze trzy razy "Oktapodi" - kilkuminutowy animowany film nagrodzony Oskarem w 2009 roku. (nie mogę zamieścić filmu na blogu - prawa autorskie! - ale po kliknięciu na tytuł filmu przeniesiecie się na You Tube, gdzie jest dostępny).
Józek śmiał się głośno, w przeciwieństwie do mnie nie obchodziło go to, czy kogoś obudzi:
- to Grecja jest! - odgadł dobrze, patrząc na dachy domów,
- czemu ten pan jest zły i chce je pociąć nożami? - zapytał, gdy zobaczył reklamę kucharza,
- osiomoirniczki! - przekręcił po swojemu nazwę głównych bohaterów.
Zasnął szczęśliwy po dniu pełnym tak różnych emocji. Może już ma nową pasję i nowy temat? Może to będą ośmiornice? Znając jego zainteresowania raczej prehistoryczne oceanarium.

19 komentarzy:

  1. Moje problemy nie skończyły się wraz ze zaśnięciem Józka. Próbowałam kilka razy zapisać mój tekst na blogu i ciągle były jakieś problemy...w końcu opublikowałam go, ale z błędami... gdy je poprawiłam, blogger nie chciał mi tego zapisać. Do rana chyba już przejdzie cały tekst - taki, jak miał być...bo jak nie to powiem, jak Józek - nieładny! i usunę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko działa! pewnie jakieś przejściowe problemy...

      Usuń
  2. Obejrzałam filmik z ośmiornicami :) Chwyta za serce. A tak z ciekawości, czy Józek rysował kiedyś na kartkach kredkami? Pytam, bo można by zrobić wystawę z jego rysunków no i jestem strasznie ciekawa jakby mu to wychodziło, bo jego "paintowe" dzieła mnie zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kredkami malował od lat, ale nie zachwyciły go tak, jak Paint. Tu może poprawiać dowolnie, aż rysunek jest taki, jak chciał. Kredki są za to dobre na rysowanie komiksów, a właściwie przerysowywanie komiksów brata.

      Usuń
  3. Świnia w majtkach mnie zachwyciła! :D

    Życzymy Józkowi nowej inspiracji jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od rana ogląda niemieckie parki z dinozaurami, ale pod kątem oceanarium. Ciągle to nie jest to, ciągle nie iskrzy...świnia w majtkach to hasło, które od tej pory rozśmieszy mnie, niezależnie od nastroju. To była taka świnka z Ikea, siedząca i duża...

      Usuń
  4. A jak duża jest Wasza(rodziców) świnka na cierpliwość?Ma jeszcze czapeczkę i szaliczek?
    Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cierpliwość to tak zależnie od pory dnia, ilości osób w domu, ilości kolegów i koleżanek naszego Stasia w domu, nieprzespanych nocy, posiłków, które nie każdemu smakują...tak, cierpliwość czasem nam się kończy...

      Usuń
    2. No wiem...:)
      A ja dzięki Józiowi się rozwijam-wrzuciłam "strunowce",chyba byłam wtedy na wagarach...
      Malgorzata

      Usuń
    3. mam tak samo, też się rozwijam dzięki Józkowi, dziś zasunął mi coś po niemiecku i cóż trzeba będzie języki ćwiczyć

      Usuń
  5. ale fajny opis - kurcze nasze dzieci sa choc tak rozne - tak podobne w swoich zachowaniach - za kazdym razem jestem tym zdziwiona i zachwycona ;-D
    Bogusiu, czy myslalas o tym , zeby wpisy na blogu otagowac podtematami? - wtedy latwiej by bylo do danych tematow wrocic, kiedys je ponownie poczytac , bo trudno spamietac jakiego dnia opisywalas jakas wazna (dla mnie na przyklad ) rzecz.
    bo ten blog jest swoista encyklopedia wiedzy :-)
    wiesz, ze od maja 2013 nie bedzie juz podzialu na "lepszy" i "gorszy" autyzm? wszystko bedzie w jednym worku ASD (zespol zaburzen autystycznych?) nie bedzie juz aspargera i kannera i wysokofunkcjonalnego autyzmu , bo przeciez te granice sa sztuczne i plynne w miare rozwoju naszych dzieci
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za miłe słowa i pomysł z tagami, nie sądziłam, że to jest potrzebne. Ale rzeczywiście, przedzierać się przez 165 dni, żeby znaleźć coś, to lepiej otagować. Muszę nad tym trochę posiedzieć...

      Usuń
    2. nie wiedziałam o zmianie w diagnozie. Międzynarodowy pomysł?

      Usuń
    3. tak pomysl miedzynarodowy, beda tez jakies zmiany w diagnozowaniu i stopniach niepelnosprawnosci - z tego co czytalam to na lepsze :-), bedzie bardziej przejzyscie i miedzynarodowo rowno

      Usuń
  6. zgadzam się za wpisem powyżej - encyklopedia czytelna i wyraźna :-)
    Dzieci są różne, bo my też jesteśmy różni, podziwiam cierpliwość i skupienie Józka na swoich pracach, pewnie umie to powielić swoje prace co do joty, to jest ten dar :-)
    Chciałabym bardzo, żeby Magdalenka zaczęła rysować :-)
    Dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mi się ciężko wczoraj pisało, kłopoty z bloggerem, który nie zapisywał zmian, a teraz czytam, że wszystko jest dla Was czytelne. Cieszę się! Magda robi z Tobą bardzo smakowite rzeczy!

      Usuń
  7. przez ciebie, albo dzięki Tobie film o ośmiornicach obejrzałam już dziś z 20 razy:) Syn zbudował sobie Grecję z klocków i bawi się w "kochające się ośmiornice";) czuje że to będzie hit na kilka dni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzucił samochodem i dumny mówi "ośmiornice się uratowały i całe miasto jest uratowane" a do tego znalazł się nawet kucharz "och nie będzie ośmiornicy na obiad" i poważnym głosem "kucharz się martwi" :):):):) jeden film a tyle radości mój syn zaczął się śmiać tez już od samej muzyki a najlepszy moment to chyba ośmiornica na wycieraczce

      Usuń
    2. ciekawe, czy film zostanie u Was na dłużej:) Józek kiedyś przez cały rok codziennie oglądał tę samą bajkę Pixara: "Potwory i spółka", czego Wam oczywiście nie życzę. W domu mówiliśmy już wyłącznie dialogami z tego filmu.
      To dobrze, że ośmiornice się uratowały, zobacz, jak Twój syn empatycznie podszedł do kucharza. Ośmiornica na wycieraczce jest najlepsza!

      Usuń