sobota, 25 sierpnia 2012

dzień 160.

Po jednym dniu na blogu, który przeznaczyłam na opisanie kampanii społecznej dla rodziców dzieci z autyzmem - dzień 159 - wracam do swojej rzeczywistości. Dzisiejszy sobotni dzień, jak na razie, prowadzi w rankingu najgorszych wspomnień z wakacji. Chociaż się jeszcze nie skończył, to ma szansę pod wieczór wysunąć się na prowadzenie.
Wszystko zaczęło się niewinnie:
 - mamo, czy ja mogę odrobić lekcje - zapytał mnie rano mój Staś, który nie może się doczekać pójścia do szkoły. Ma jeszcze przed sobą kilka lat w przedszkolu, chyba że kolejna nieudana reforma ministerstwa edukacji spełni jego marzenia o wcześniejszym pójściu do szkoły.
Dałam mu kredki świecowe i gdy zobaczyłam, jak świetnie się bawi, poszłam spełnić swoje marzenie o spokojnym śniadaniu.
W tym czasie Staś z Elą jedną z kredek pokruszyli i roznieśli po całym mieszkaniu. Kredka była olejna i dobrej marki - jak później przeczytałam na opakowaniu, szybko znalazła się na mojej szafie, na podłodze w dużym pokoju, w kuchni. Wszystko trwało sekundy, ten mój mały gang Olsena nie można spuścić z oczu na dłużej niż 3 minuty i tyle miało trwać moje śniadanie. Tyle czasu im swobodnie wystarczyło. Kredka dostała się pod kółka fotelika komuterowego i została przez Józka rozjechana po całym pokoju. Odnalazłam później jej fragmenty pod pufą, którą oblepiła mocno i nie dała się zdrapać. Krzesełko komputerowe i plastikową matę ochronną od kółek krzesła wyniosłam do łazienki - już na pierwszy rzut oka  czekało mnie godzinne ich czyszczenie.  Dopiero o 17.00, gdy wyczyściłam już podłogi z podstępnych małych kredkowych kawałeczków, które zostawiały potworne olejne smugi zabrałam się do obrazu nędzy i rozpaczy, czyli fotela i maty, które zastawiły wejście do łazienki. Dlaczego dopiero teraz mogłam się nimi zająć? Otóż podczas przygotowywania obiadu Józek łakomczuch koniecznie chciał się dostać do koncentratu pomidorowego, schowanego głęboko na półce. Sięgając po słoik przewrócił miskę z tłuszczem, z którego mieliśmy zrobić domowy smalec. Tłuszcz rozlał się po szafkach kuchennych wpływając między szpary nowych mebli.
 - aaaaaa! - krzyknęłam.
 - nie chciałem, przepraszam! - przestraszył się Józek.
 - aaaaa! - nie mogłam się inaczej wysłowić, już trzymałam ręcznik papierowy i czyściłam, co mogłam.
 - nie będę już tu mieszkać - zawołał Józek i tak jak stał - na boso - wybiegł na podwórko. 
Od razu przypomniałam sobie o autystycznym chłopcu, który uciekł po kłótni z rodzicami o komputer. Jego poszukiwania śledziłam w internecie na stronie policji. Oczywiście, tak jak mój Józek, wybiegł na boso z domu. Chciałam już biec za Józkiem, ale zatrzymał mnie widok Eli. Trzymała w rączce pozostawiony koncentrat pomidorowy i ze smakiem go jadła.
 - Jasiek - krzyknęłam strasznym głosem - ratunku!
Jasiek miał na uszach słuchawki, siedział w zamkniętym na klucz pokoju.
- Jasiek! - z Elą i koncentratem pod pachą uderzałam w drzwi -  ratunku!
Jasiek wybiegł na podwórko, dogonił Józka, ja w tym czasie zabrałam Elę do łazienki, umyłam twarz i rączki z wszechobecnego koncentratu. Miskę po niedoszłym smalcu wrzuciłam do zmywarki.
W tym czasie zadzwoniła do drzwi koleżanka Stasia, spytała, czy Staś wyjdzie na podwórko. 
 - nie mogę - odpowiedział jej krzycząc na cały głos przez okno Staś - jestem jeszcze w piżamie!
Dochodziła godzina czternasta.
Chłopcy wrócili. Jasiek opowiedział Józkowi historię o tym, jak to zielony płyn Ludwik zmyje cały tłuszcz i koniecznie muszą  wrócić, żeby to zobaczyć.
Wrócili, zobaczyli.
Sobota jeszcze trwa...
Właśnie zabieramy się z Jarkiem za porządki w piwnicy.

9 komentarzy:

  1. Toż to gotowy scenariusz reklamy płynu do mycia naczyń:)
    I zazdroszczę Ci trochę-masz posprzątane:))
    Miłego wieczoru-Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieczór był udany, choć trochę za dużo czasu spędziłam w piwnicy...

      Usuń
  2. ooooo rany :-)ale sobota, podziwiam spokój i logiczne myślenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JAŚKU,MĄDRYŚ;) Bogusiu,wiesz skąd cytat;P

      Usuń
    2. Witam,dzień koszmarek które się czasami zdarzają:(
      Aż brak słów pochwały dla Jaśka JEST SUPER!!!! pozdrawiam :W:

      Usuń
    3. Agnieszka, jakiś mam zamęt w głowie, pewnie po tym dniu - to skąd ten cytat?
      Wando - dni koszmarki zyskują, gdy są opisane, zaczynam się z nich śmiać...
      Ania - tej logiki było nam trzeba...

      Usuń
    4. Cytat z "Pingwinów z Madagaskaru"(król Julian) ;)

      Usuń
  3. ło matko, mój jeden syn potrafi w kilka minut tyle wykombinować że szok, więc wyobrażam sobie co Ty tam u siebie masz.

    OdpowiedzUsuń
  4. ...Mamo,czy ja mogę odrobić lekcje?(...) Chciało by się powiedzieć CARPE DIEM ;D;D;D Więc nadelektuj się Bogusiu słodyczą tego zdania i zachowaj je głęboko na dnie serca,bo być może usłyszałaś je po raz pierwszy i ostatni;P

    OdpowiedzUsuń