sobota, 18 sierpnia 2012

dzień 153.



Próbowałam dziś zrobić zdjęcie Józkowi, ale nie zdążyłam go uchwycić. Biegł tak szybko, jakby gonił go strach przed kilogramami nadwagi. Odkąd postanowił schudnąć biega kilka razy dziennie dookoła naszego bloku, na każdym przystanku obok klatki schodowej sprawdzając efekty. Pomysł wart naśladowania, gorzej, że szybko pojawiły się pokusy.
Podczas obiadu, którego nie zjadł, Józio nagle zaczął mówić o pierniczkach. Tak naprawdę pierniczkami nazywa wszystkie małe ciasteczka, ale tym razem opisywał ciastka z miodem i przyprawami korzennymi. Pierniczki, których nigdy razem nie piekliśmy.
Dlaczego akurat teraz przypomniały mu się pierniki - tego nie wiem. Myśli i obrazy pojawiają się w jego umyśle zawsze zgodnie ze specyficzną logiką, chociaż nie zawsze mają coś wspólnego z kalendarzem. Wystarczy czasem zapach lub obejrzana bajka, żeby wywołać u niego lawinę skojarzeń.
Józio postanowił te pierniczki upiec od razu. Przeważnie zgadzam się na jego pomysły, ale tym razem powiedziałam sierpniowym pierniczkom świątecznym: nie!
Wyobraziłam sobie długotrwałą pracę, męczące sprzątanie i niezadowolenie  Józka - gdyby nam nic nie wyszło...
Józio niezrażony moja odmową szukał już odpowiedniego przepisu w internecie.
Nie miałam potrzebnych składników w domu: ani miodu, ani przypraw, ani smalcu, sody...
Miód miał nasz sąsiad - pszczelarz z powołania, przyprawy korzenne znalazłam w sklepie po długich poszukiwaniach na półkach. Jednak to nie ten sezon...
- czy Pani będzie robić ciasto? - zapytała mnie ekspedientka w kasie.
- tak jakby...- odpowiedziałam.
To, że jednak dałam się przekonać mojemu synowi i zaraz zacznę robić świąteczne pierniczki jakoś nie mogło mi przejść przez gardło. 
Chyba ta wiara Józka we mnie, że na pewno damy radę sprowokowała mnie do rozstawienia wszystkiego o godzinie 18:00. Przepis znaleziony przez Józka zakładał dwutygodniowe przechowywanie pierniczków w puszce, tak, aby je można było wyciągnąć w Boże Narodzenie - dopiero po tym czasie miały być miękkie. Atutem tego było dołączone video, na którym Józek mógł oglądać wszystkie etapy przygotowań. Postarałam się szybko o znalezienie innego przepisu, który obiecywał miękkie ciastka bez długiego czasu oczekiwania i rozkładał - roztropnie - pracę na dwa dni - ciasto musiało przez noc odpocząć.
Oba przepisy były trochę enigmatyczne, jeśli chodzi o początek:
"Skarmelizuj cukier, a potem wlej miód".
Pierwszą próbę skarmelizowanego cukru wyrzuciłam do kosza. Od razu przykleił się do worka na śmieci.
- dlaczego to wyrzucasz, nie będzie pierniczków? - zdenerwował się Józek.
- będą ... będą - tak trochę niepewnie odparłam
Przy drugiej próbie ledwo oderwałam łyżkę od garnka. Cukier wciąż był nierozmieszany. Już dwa garnki z przyklejonym nieudanym karmelem stały w zlewie.
Trzecia próba - udana i dalej szło nam świetnie. Razem zagnietliśmy ciasto, co okazało się dobrą zabawą. Ciasto odchodziło nam od rąk, a to, co nie udało się odkleić - zjedliśmy. Było pyszne!
Planowaliśmy wstać wcześnie rano i rozpocząć wałkowanie i pieczenie. Józio poszedł spać, a ja zostałam tak - jak to przewidziałam - ze sprzątaniem: dwa garnki z karmelem, jeden z resztkami stopionego masła, miska po ubijaniu żółtek z cukrem...
Gdy kładłam się spać, przypomniało mi się nagle, że nie dodałam śmietany. Dobrze, że jeszcze nic nie upiekłam...
cdn

11 komentarzy:

  1. No - powiem szczerze - podziwiam!! :)) powodzenia jutro! Szkoda, że na jakieś dziwne przepisy trafiliście... ja robiłam w tamtym roku wg przepisu z kotlet.tv (też są filmy!!) i wychodziły świetne! Beż żadnego karmelizowania (pewnie też bym poległa). Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do Świąt jeszcze trochę czasu, sprawdzę kotlet.tv - Józek przy przepisach z video wykonuje wszystko dokładnie, tylko trochę mieszając miary łyżek z łyżeczkami

      Usuń
  2. Będą lukrowane?
    Wspomniałaś o Świętach-moi znajomi,plastycy ubrali kiedyś choinkę samymi pierniczkami z lukrem na obrzeżach;efekt :słodki :)Malgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lukrował Józek - sam znalazł przepis, pomylił proporcje, ale smacznie było. plastykom zazdroszczę samozaparcia, ja po pieczeniu pierniczków mam na razie ciastkowstręt

      Usuń
  3. Trochę Wam zazdroszczę, bo Bartka trudno nakłonić do jakiejkolwiek pracy w kuchni. Niemniej w tym roku postanowiłam wprowadzić, go w arkana gotowania i zaczniemy od jego ulubionego ciasta czekoladowego. Mam nadzieję, że się uda, bo ciasto jest proste i szybko jest efekt końcowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bartek ma pewnie inne pasje, Józek, gdy czymś nie jest zainteresowany, to - choćbym chciała - nie ruszy tego. A przyrządzanie czegoś w kuchni to akurat jedno z jego ulubionych zajęć

      Usuń
  4. mam nadzieję, że wytrwałość da super efekt, nie zapominającemu o odchudzaniu Józiowi ;-) dobrej współpracy i super efektów, a śmietanę dodasz następnym razem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,podziwiam;),ja nigdy nie zdecydowałam się sama upiec pierniczków( nawet na święta),
      zawsze kupowałam gotowe,albo robiłam piernik kętrzyński przy którym nie trzeba niczego karmelizować!
      Drogi Józku w procesie chudnięcia najgorsze są pokusy,którym trudno się oprzeć!!
      pozdrawiam:W:

      Usuń
    2. o odchudzaniu mogę na razie tylko rozmawiać, wszyscy jesteśmy objedzeni jak bąki - i w dodatku nie możemy przestać ich jeść - są tak pyszne!

      Usuń
  5. Józio,przyłączam się do Ciebie w kwestii odchudzania! W kupie siła,a ja muszę zrzucić 15 kg;)
    Twoja silna wola działa na ambicję i tak czuję,że będzie z Ciebie trener doskonały;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahaha - dobre, zapraszam w takim razie na bieżnię dookoła naszego bloku, a ja będę Wam robić zdjęcia, może tym razem wyjdzie mi trochę lepsze ujęcie...

      Usuń