środa, 15 sierpnia 2012

dzień 150.

W naszym domu, przy ścieraniu się tylu osobowości co chwila coś się dzieje. Jak w tyglu mieszają się konflikty, wybuchają małe bitwy i czasem brane są łupy. A wszystko toczy się od wczesnych godzin porannych:
- mamo, czy chcesz, żebym opowiedział Ci swój sen? - zapytał mnie ktoś dziś wcześnie rano. Gdy otworzyłam szerzej oczy, zobaczyłam, że to mój czteroletni Staś stoi obok łóżka.
- tak, tak, opowiedz mi, kochany
- tylko potrzebuję poduszki
- weź moją i opowiadaj
- jeszcze koc
 Okryłam go i czekałam na opowieść:
 - hmmm...zapomniałem - powiedział, leżąc wygodnie w moim łóżku, przykryty kocem i kręcąc się na mojej ulubionej poduszce.
Konflikty czasem przynoszą nieoczekiwaną radość osobie postronnej, która w nich nie uczestniczyła:
 - oj nieładnie, nieładnie, Jasiu - chichotał Józek, gdy usłyszał, że zwracam uwagę starszemu synowi,
 - jesteś zły - ha ha ha - zaśmiał się nasz Józek głośno, gdy usłyszał, jak to Staś narozrabiał.
Niektórzy bronią się w domu stosując metody dyplomatyczne - tak, jak to robi czasem Staś:
 - nie jestem zły, ja tylko czasem czegoś nie rozumiem, Józiu...
Ale gdy dyplomacja nie skutkuje, pozostaje odbić piłeczkę na pole przeciwnika:
 - już poprawiłam spodnie, mamo - woła Józek,
 - nie mówi się "poprawiłam", tylko "poprawiłem" - tym razem u Stasia dało się zauważyć złośliwy uśmiech, gdy to mówił. 
Zdarza się, że jesteśmy solidarni z drugą osobą z rodziny. Staś, który kolejny raz nabroił dostał karę pięćdziesięciu przysiadów. Ela obok niego dzielnie ćwiczyła, tylko trochę przewracała się, robiła mostek i wyciągała wysoko ręce w górę. Razem stanowili świetne widowisko.
 - moja Elunia - rozczulił się dysząc ciężko na zakończenie Staś.
Całą rodzinę zjednoczy najlepiej pizza. Jeśli tylko uda się uratować chociaż część dodatków...
 - pychota - zawołał dziś Józek z pełnymi ustami dopiero co startego sera.
Jako jedyna osoba jedząca w domu oliwki chociaż o to nie muszę się obawiać. Poranną bitwę o koc i poduszkę przegrałam, ale to na moim trójkącie pizzy było najwięcej smakołyków!

9 komentarzy:

  1. kochani, coś czuję, że w te wakacje, mając wszystkich w domu, będę pisać z opóźnieniem - dopiero pod wieczór jestem w stanie zasiąść do laptopa. A od września znowu zaczynam od rana pisanie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz ,o której chcesz,ważne żebyś nie przestała pisać :)Dzieciaki:buziaki!-Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  3. w Twoich postach jest czasem tyle dzieci, że prawie nie ogarniam, ostatecznie doliczyłam się 3 synów i córki i jeszcze mąż, zgadza się???:):):) Chyba czegoś takiego jeszcze nie było, powinnaś wstawić rysunek poglądowy kto i po ile lat hi hi:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ciągu dnia rzeczywiście trudno się nas doliczyć...poczekaj, spróbuję, jak już wszyscy śpią:
      - jedno łózko piętrowe: dwóch chłopaków: Jaś na górze, Staś na dole
      - obok antresola, czyli Józek, łóżko i komputer
      to już trzech chłopaków - tak jak dobrze policzyłaś
      - inny pokój - inna płeć: Ela, nasza jedyna córka
      - dwójka czasami umęczonych rodziców: Jarek i ja
      Najlepiej wyglądamy na rodzinnym rysunku Józka, który zgodnie z Twoją sugestią postaram się umieścić na stałe na blogu. pozdrawiam

      Usuń
    2. Zapomniałaś o jeszcze jednym domowniku:Twoim genialnym poczuciu humoru:)Małgorzata

      Usuń
    3. :) moje pojęcie matematycznie mnie nie zawiodło:):)

      Usuń
    4. a jeszcze czasem i Igor u nas jest - kolega Józka z klasy i jego mama Agnieszka i mama Wojtka pojawia się nie tylko w komentarzach, ale też u nas w domu, poza tym tabun kolegów Stasia z podwórka, babcie , ciocie...chyba czas na jakieś Who is who

      Usuń