piątek, 3 sierpnia 2012

dzień 138.

O posiadanie wewnętrznego zegara podejrzewałabym raczej jakiegoś trapera, żyjącego z dala od cywilizacji, a nie mojego Józka, człowieka mocno związanego z miastem, a jednak...
- już ósma, możemy wstajemy - woła z łóżka, bez budzika i zegara z kurantami.
Po rozmowie z tatą już drugi dzień bawi się i czyta w swoim wysokim łóżku do godziny ósmej. Wcześniejsze budzenie nas byłoby niewskazane - wytłumaczył mu tata - ze względu na brak komputera, którego niewyspany tata naprawdę nie włączy i to może przez cały dzień. Cały dzień bez filmów o cudzie narodzin i bez programu Paint? Józio westchnął i zrezygnował z budzenia nas o czwartej lub piątej nad ranem. Myślałam, że będzie nas budził pytaniami: czy już ósma, ile minut zostało, czy już za dziesięć minut ósma? Jednak tak się nie stało, on po prostu wie, że już jest ósma.
Ostatnio zaprowadził mnie - patrząc uważnie w ziemię - do domku letniskowego, który wynajmowaliśmy kilka lat temu. Spośród wielu innych, wyglądających podobnie wybrał oczywiście dokładnie ten, co kiedyś. Spytał się, czy możemy tu zamieszkać przez tydzień, tak jak kiedyś. Od razu przypomniał mi długotrwały krzyk w nocy. Przyczyną był wylany sok na ulubioną piżamę Józka. Czekaliśmy wszyscy, aż wyschnie...
- jeden dzień nam wystarczy.
Tylko jeden dzień zamierzaliśmy spędzić w ośrodku domków letniskowych pod Olsztynem, ale za to mieliśmy ze sobą sześć toreb bagażu. Sześć strojów kąpielowych, tyle samo ręczników i butelek z piciem. Krem chroniący przed słońcem, inny przed komarami - odnalazłam je dopiero przy wypakowywaniu bagaży już w domu. Torba z komiksami do czytania, ciężkie zeszyty do rysowania i dwa wyposażone piórniki to już nie był mój pomysł - niech dźwiga ten, kto to zabrał! Torba z zabawkami do piasku mogła spokojnie zostać w domu. Moje dzieci upodobały sobie komplet do piasku podpisany przez zapobiegliwych rodziców imieniem Agatka. Naszymi wiaderkami, łopatkami, foremkami nie byli zainteresowani. Pieluszki Eli, chusteczki nawilżające, kiełbaski na grilla. Aparat fotograficzny, którego nie użyłam ani razu, koc...   
Gdy wróciliśmy już do domu, dźwigając z powrotem nasze torby, Józio szybko usiadł do komputera.
Przez całą drogę powrotną obmyślił sobie, co obejrzy, gdy już wróci:
- chcę film o rozwoju dziecka godzinę po godzinie! - poinformował mnie.
Nic nie pomogły moje tłumaczenia, że nie ma takiego filmu, musi mu wystarczyć film pokazujący tydzień po tygodniu.
- mamo - szukaj!
Myślami byłam już przy wypakowywaniu mokrych strojów i ręczników, zdziwona wyjęłam z torby z pieluszkami Eli taśmę malarską - kto ją tam schował i czemu to ja tę torbę niosłam? 
- Józio - nie zawracaj mi głowy!
A to już bardzo zainteresowało mojego Józka - obejrzał dokładnie moją głowę. Zaśmiał się kilka razy. Postukał w nią kilka razy, bardzo delikatnie, potem jeszcze raz obejrzał:
- już dobrze z Twoją głową?
- bardzo dobrze, lepiej nie było - też się zaśmiałam.
- to zabawa? - upewnił się, bo tak do końca nie był pewien, o co chodzi z tym zawracaniem głowy...
- tak, to po prostu zabawne słowo!

6 komentarzy:

  1. Podziwiam zorganizowanie. Nie jedna mama dzieci nie autystycznych pozazdrościłaby Ci wytrwałości i stoickiego spokoju. Józek jak zwykle w swoim świecie. Zawsze w Twoich wpisach czekam na to jaki kolejny film wybrał. Czasem oglądam te dokumenty, żeby zobaczyć co go tak fascynuje. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś ogląda Indianę Jonesa, nawet przygodowy film zawsze traktuje naukowo! Najbardziej podobają mu się owady, węże, których tam nie brakuje

      Usuń
  2. 6 toreb na 1 dzień?Piękne:)Ile zabierzecie na 2 tyg.?"
    Wspaniale umiesz Józiowi tłumaczyć "dosłowności".
    I cieszę się ,że z Twoją głową ok.:)Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja - gdybym mogła - zapakowałabym jeszcze i jeszcze trochę, ale kierowca i mąż, czyli Jarek ma swoje zdanie na temat pakowania i zmniejsza ilość toreb.

      Usuń
  3. tak, torby- nieważne czy jeden dzień, tydzień czy miesiąc, trzeba mieć na wszelki wypadek wszystko, nawet poduszkę - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że dinozaury już zostają w domu - plastikowe rzecz jasna - kiedyś Józek zabierał ze sobą - setki

      Usuń