środa, 1 sierpnia 2012

dzień 136.

Prawdziwe wakacje Józek rozpoczął dzisiaj o czwartej nad ranem. Jeszcze wczoraj po powrocie ze świetlicy szkolnej, w której w lipcu uczestniczył w zajęciach, zapowiedział nam, że zaczyna prawdziwe wakacje. Jak zapowiedział, tak zrobił:
 - są wakacje, wstawajcie! - usłyszałam dziś stanowczo zbyt wcześnie.
Czwarta nad ranem. W roku szkolnym jest to godzina piąta. Z nadzieją, że to tylko podekscytowanie Józkowym pierwszym dniem wakacji wstaję.
Rozpoczęliśmy dzień kiełbaską - jajkiem, potrawą, z którą nasz dom jest kojarzony i słusznie, bo o czwartej nad ranem nic równie dobrze nie smakuje!
Pozostali poza mną i Józkiem spali, ale to nie miało trwać zbyt długo.
Józek postanowił obejrzeć film o życiu przed narodzinami. Ucieszył mnie tym bardzo, bo byłoby to osiemdziesiąt minut mojego zasłużonego snu. Przy mojej czwórce dzieci nie mam absolutnie żadnych kłopotów z zasypianiem. Do zaśnięcia wystarczy mi myśl, że moje dzieci śpią.
Józio przygotował się do oglądania filmu, zatrzaskując głośno drzwi do pokoju. Elcia obudziła się, ale tylko na moment. Dziewczyna podobnie, jak ja, wykorzystuje każdą chwilę na sen. 
Film nie działał.
Zaczęłam szukać w internecie czegoś innego, rozpaczliwie myśląc, co zainteresuje Józka.
Znalazłam coś o gadach i płazach sprawdzonego BBC.
Poszłam cicho do drugiego pokoju. Józek z łoskotem zamknął za mną drzwi.
Tym razem Staś podskoczył na łóżku.
- ciszej Józio - prawie wysyczałam.
- przepraszam, nie chciałam - odpowiedział mój syn, mieszając czasem rodzaj żeński z męskim w naszej trudnej polskiej gramatyce, w której nic nie jest takie, jak by się wydawało.
- co on zrobił, co on mu zrobił - usłyszałam jeszcze zza zamkniętych drzwi głos Józka i uspokajający głos lektora BBC Davida Attenborougha.
Zasypiałam, ale:
- z początku działało, tylko z początku  - poinformował mnie Józek.
Coś się dzieje, może jakaś wtyczka internetowa, jakieś kodeki, pomyślałam tęsknie o obudzeniu Jarka...
Znalazłam film, który działał:
- dziękuję mamo - z hukiem krzyknął za mną Józek.
- ciszej...
Zasnęłam, ale o szóstej obudził mnie alarm w telefonie. Zapomniałam wyłączyć budzik na czas prawdziwych wakacji:
- wyłącz to, wyłącz - wołał Józek.
Gdy dobiegłam do telefonu rozdzwoniły się budziki mojego męża, który też ma wakacje.
Właściwie od tej pory już nie śpimy wszyscy. Józek coraz bardziej zirytowany różnymi przeciwnościami, chodził po mieszkaniu trzaskając drzwiami, a słysząc ode mnie:
- ciszej...
denerwował się coraz bardziej. 
Zabrakło w domu jego ulubionego soku pomarańczowego. W którymś momencie otworzył okno i powiedział, że nie będzie już  z nami mieszkał, nogę próbując przez to okno przełożyć. 
- przez okno, Józek, no co Ty? - usłyszał ode mnie
Obrażony na mnie wyszedł na podwórko. Patrzyłam przez okno na niego, leżał na ławce, głową w dół, wzbudzając zainteresowanie dwójki sąsiadów. Wyłączył się zupełnie i nie reagował ani na ich zaczepki, ani na moje wołanie z okna. Dopiero zareagował na wyjście taty i na zaproszenie wspólnego wyjścia do sklepu po sok. Podszedł do taty z zamkniętymi oczami.
Jutro od rana chyba dokładniej zaplanujemy sobie wakacje.

8 komentarzy:

  1. Jak to u Autystyków, wszystko na odwrót.
    Pamiętam jak Bartosz był mały i długo nie mógł zasnąć po czym budził się około piątej nad ranem, a ja emigrowałam do drugiego pokoju. Po wprowadzeniu diety poprawiło się, ale czasami pogoda nie taka lub zjadło się coś zakazanego....i historia się powtarza. Z tą różnicą, że długo nie może zasnąć (gdzieś do 2.00), ale śpi potem długo.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie spanie do drugiej w nocy, to by mnie załamało!

      Usuń
  2. wakacje- nie planuj he- same się ułożą :-() powodzenia i wypoczynku dla Was :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na drzwiach Józek już wywiesił swój plan na wakacje, oczywiście wszystko w rysunkach! A tak w ogóle to myślę, że trochę go ruszyło to, że nagle z zaplanowanego trybu szkolnego dostał się w pełen chaosu dom rodzinny. Trudno, nigdy nie zrobię od sekundy do sekundy szczegółowo zaplanowanego dnia. Nie w dużej rodzinie. I tak wszystko może się nagle zmienić i to dopiero będzie szok. A tak Józek ma okazję poznać prawdziwe życie, w którym wiele może się zmienić.

      Usuń
  3. Oj, wakacje sa koszmarem wlasnie przez to, ze nie sa zaplanowane. Za duzo niewiadomych, za duzo niepoewnosci, czyli jeden wielki stres. Ja sie ciesze, ze mamy psa, wiec kasper zamiast mnie wyciagac z lozka (co i tak czeso mu sie zdarza), to schodzi na dol i idzie z psem do ogrodu pograc w noge;)
    Mamo Moniko, to co piszesz brmi jak o moim dziecinstwie. zasypialam ostatnia, jak juz caly blok spal. Jak juz jakims cudem zasnelam, to spalam jak zabita. Mlody tez miewa problemy z zasnieciem, ale teraz juz znamy przyczyne i jest o niebo lepiej. Autysci czesto maja zaburzona produkcje melatoniny, ktorej wytwarzaja za malo. To tlumaczy, dlaczego ja kiedys zadna sila nie zasnelam w ciagu dnia, a Kasper musial miec zupelnie ciemno w pokoju. Jak dostal concerte, ktora dodatkowo moze utrudniac zasypianie, dostal tez melatonine i w koncu mamy spokoj. Czasem mu podkradam. Nawet na wakacjach w Polsce zrobilam spore zakupy, po uprzednim telefonie do naszej apteki. Melatonina jest u nas tylko na recepty, ale bez refundacji, za opakowanie 30 tabletek po 5mg placimy ok 16€, w Polsce takie samo opakowanie kosztuje 29zl. nie moglam odpuscic;) mysle, ze warto sprobowac. Moj mlody ma 8 lat, wazy ok 26kg i dostaje 7,5mg, zaczynalismy od pol tabletki sprawdzajac jaka dawka bedzie najlepsza, psychiatra twierdzi, ze spokojnie moglby brac do 10mg. nie ma skutkow ubocznych, dziala 15-30 min, wiec trzeba podac w ostatniej chwili, ale u nas faktycznie znacznie ulatwila wszystkim zycie. teraz jest ciezko przez kilka dni, bo zwlaszcza ja bardzo silnie reaguje na pelnie ksiezyca:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się pochwaliłam, że świetnie zasypiam, ostatniej nocy kręciłam się do czwartej nad ranem. Dziś wszystko przestawione czasowo, wpis prawie o 18! O rany Julek! O melatoninie chętnie poczytam...dzięki!

      Usuń
  4. Jajeczko o czwartej? A pamiętasz wtedy jak masz na imię? Mam nadzieję ,że mieszkacie na parterze...Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parter, rzecz jasna, tak podświadomie czekałam, kto się pierwszy zapyta!

      Usuń