piątek, 17 sierpnia 2012

dzień 152.

Nasz dom ogarnęła gorączka złota, podobna do tej w Klondike, w 1897 roku. Józek przeszukuje każdy portfel, torebkę, kieszenie i szuflady.
 - chcę mieć pieniądze  - woła do mnie z przedpokoju, ściągając moją torebkę z wieszaka.
Liczy każdy grosz, ucieka ode mnie z urazą, odkąd zaproponowałam mu mój portfel do schowania rosnącej liczby bilonu. To przecież jego pieniądze, zdobyte, znalezione, nie odda ich nikomu. Ale sam widzi, że grosze to stanowczo zbyt mała suma:
- gdzie masz, mamo, banknoty?
- w banku,
- a kiedy pójdziemy do banku?
Oszczędzę bankowcom atrakcji, dziś piątek, za nimi cały tydzień pracy, zmęczeni są...
Wystarczyło, że wczoraj ekspedientka w sklepie musiała od Józka usłyszeć:
 - żegnaj! nie dostaniesz moich pieniędzy!
Teatralne wyjście Józka spowodowała koszmarnie wysoka cena za lody. 
W następnym sklepie, w którym lody na patyku kosztowały tyle, ile zamierzaliśmy wydać, prawie wyściskał sprzedawczynię. A gdy w dodatku wydała mi resztę - skakał z radości:
 - mamy pieniądze, pani nam dała, to ile jeszcze nam brakuje?
Dziś piątek, a na jutro Józio zaplanował wyjazd do JuraParku. Właśnie na ten wyjazd tak skrupulatnie zbiera pieniądze. Tak, tak, byliśmy już w Juraparku w Solcu Kujawskim, niecały miesiąc temu, ale takie argumenty do Józka nie trafiają. Pojechaliśmy wtedy samochodem, a teraz mamy jechać  - według Józka - pociągiem i to zmienia ten wyjazd w coś zupełnie nowego. W dodatku Józio chce zabrać ze sobą Jaśka, brata, którego wcześniej z nami nie było. To tyle zmienia... po co jeździć w nowe miejsca, skoro już poznane miejscowości też się zmieniają za sprawą nowego środka transportu i nowej osoby?
Nie podzielamy zdania Józka i chociaż JuraParkiem byliśmy zachwyceni, to ciągnie nas w zupełnie nowe miejsce.
Tak jak Józek też myślimy o wyjeździe. I chociaż nie odwiedzimy Krakowa, tak jak wcześniej planowaliśmy, to może w przyszłym tygodniu pojedziemy do Malborka. W ten sposób Józka pomysły połączymy z naszymi, bo oprócz pięknego zamku w Malborku jest też park dinozaurów i mini zoo...
Na razie trzeba będzie przedyskutować z Józkiem zmianę jego planów, a to nie lada przeprawa...

9 komentarzy:

  1. ten bojkot zbyt drogiego sklepu-cudo!!!
    Udanych negocjacji z Józkiem-Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lód na patyku prawie 5 złotych, każdy by się zdenerwował...zwłaszcza ktoś, kto dopiero wartość pieniądza zaczyna cenić!

      Usuń
    2. Może to świstak zawijał ten patyk..? w sreberko..? :)M.

      Usuń
    3. 5zł za lody??? skandal, w pełni popieram teatralne wyjście:):)

      Usuń
    4. jakieś same markowe były, a oprócz nich żadnych zwykłych...

      Usuń
  2. Popieram Józkowy bojkot w sprawie zawyżonej ceny lodów!!! Chłopak nam dorasta i zaczyna bronić swojej krwawicy,w tym przypadku z trudem zdobytych zasobów finansowych;D:D:D Wyczuwam tu wpływ wojowniczego ducha Eli:) W kwestii negocjacji co do zmiany planów z Krakowa na Malbork....to to już nie żart,ale pokładam nadzieję w psychologiczno-pedagogicznym talencie Jaśka.Skoro w 30 minut osiągnął to,z czym ja walczyłam bez skutku przez 2 lata ( chodzi mi o wyleczenie Igora z chorobliwego lęku przed osami i robakami)to jego udział w dyskusji może okazać się bezcenny i zbawienny:)i przekona chłopców o wyższości Malborka nad grodem Kraka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. walka o wszystko to styl Eli- jak dobrze, że rodzeństwo czerpie wzajemnie od siebie pomysły...

      Usuń
  3. Józek brawo- za "bojkot cenowy" ;-) szkoda, że nie będziecie w Krakowie stąd do Brennej rzut beretem a jeszcze kawałek i Ustroń- a tu JuraPark z ruchomymi dinozaurami, niebawem na blogu Madzi- spacerując po owym zastanawiałyśmy się także co powiedziałby Józek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ten bojkot Józka to naprawdę hit - gdy wchodzę do sklepu od razu zaczynam się śmiać - przypomina mi się jego mina i ten tekst: Żegnaj!...
      Kraków - ciągle w marzeniach, ale cenowo nas odstraszył i te trzygodzinne czekanie w Wieliczce do kasy, pomyślimy po sezonie

      Usuń