wtorek, 24 lipca 2012

dzień 128.

- mój tata jadł pokrzywę, gdy byłem mały - zaskoczył nas ostatnio swoim wspomnieniem Józek. Kilka lat wcześniej rzeczywiście Jarek urwał listek pokrzywy i zjadł go, rozbawiając chłopaków do łez. Wtedy myślałam, że Józek nie przywiązuje zbytniej uwagi do tego, co dzieje się wokół niego. Teraz Józek stał w tym samym miejscu w lesie i przypomniał nam tę sytuację. Wciąż zaskakującym jest dla mnie usłyszeć od Józka o naszym wspólnie spędzanym czasie. Dopiero od niedawna dzieli się z nami tym, co się zdarzyło. Kiedy chodził do przedszkola jeszcze nie mówił, potem słów było stopniowo więcej, ale chyba nie odczuwał potrzeby opowiadania nam o różnych sprawach, nie słyszeliśmy takich zwyczajnych: ...dziś byłem tu, dziś się biłem z tym... pozostawały nam zeszyty do korespondencji z wpisami od nauczyciela. Teraz oprócz notatek ze szkoły słyszymy też pojedyncze zdania od Józka: ...byłem w kinie, bawiłem się... Nie wszystkim chce się dzielić, dawkuje nam rzeczy, które według niego nas zainteresują: ... jadłem lody, robiłem w szkole gofry...
Ostatnio jego pamięć niespodziewanie pobudził las, do którego chodziliśmy często, gdy był młodszy. Mało było wtedy miejsc, w których mogliśmy tak po prostu puścić Józka samego i patrzeć, jak biegnie przed siebie. W mieście była ulica, samochody, musiał być ciągle trzymany za rękę. Wyrywał się, uciekał, krzyczał. W lesie bez dodatkowych bodźców uspokajał się i  po prostu biegł - ale już bez krzyków.
Teraz po dłuższej nieobecności znów pojawiliśmy w tym samym lesie. Józek niechętnie zabrał się z nami, bo przedkłada komputer nad wszystkie wyprawy do lasu. W końcu dał się namówić na obiecane mu przez tatę oglądanie dzikich zwierząt. Widzieliśmy zdechłą mysz, rozrytą przez dziki ziemię i tropy psa. 

Pod koniec wycieczki nagle odwrócił do nas i znów nas zaskoczył kolejnym wspomnieniem:
- kiedy byłem mały - widziałem słonia, chcę pojechać do zoo! 
A potem pochylił się i odnalazł zgubioną w trawie butelkę Eli.

7 komentarzy:

  1. No,po zdechłej rybie,zdechłej myszy-pora wreszcie na żywe zwierzątka :)
    Wakacje wspaniale działają na Józia -Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  2. Kamis tez cos takiego ma, nagle zaczyna mowic o czyms, co bylo dawno temu i my juz o tym zapomnielismy albo nagle pyta o cos nas, a my nie mamy zielonego pojecia, o czym on mowi. Dzieli sie tez tylko tym, co sam chce. Ale gada non stop!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha,u nas też Józek patrzy w dal, nad czymś intensywnie myśli, a potem wystrzela z czymś w ogóle nie związanym z teraźniejszością. Czasem muszę chwilę pomyśleć, o co mu chodzi. Gdy już wiem to widzę, że to wszystko jest logiczne

      Usuń
  3. Podobno przebywanie na łonie natury jest niesamowitym "lekarstwem".
    To musi być niezwykłe uczucia dla Państwa, jako rodziców, usłyszeć te opowiastki syna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, po tylu latach milczenia Józek mówi- i to jest niesamowite! Mówi czasem zaskakująco, czasem tak śmiesznie, że aż nie mogę się opanować. A lasy - są niezwykłe, też to czuję. A, dziękuję za wrzucenie adresu mojego blogu na Twoją stronę - to bardzo miłe!

      Usuń
  4. znam to i czasami zastanawiam się z jakiej to bajki- bo ja już tego nie pamiętam

    OdpowiedzUsuń