niedziela, 22 lipca 2012

dzień 126.

- biegiem, biegiem! - pośpieszałam Józka, nie chciałam się spóźnić na umówione spotkanie w Straży Pożarnej. Nasz spokojny spacer nagle trzeba było radykalnie przyspieszyć. Natknęliśmy się na remont drogi, rozkopane ulice, co chwila przechodziliśmy z jednej strony ulicy na drugą. Obok nas w korkach stały autobusy.  Pod koniec drogi już tylko biegliśmy:
 - bolą mnie mięśnie - wydyszał Józek - chcę wracać do domu. 
To jest jeden z tych momentów, kiedy wykorzystuję jego świetną znajomość anatomii człowieka:
 - dzięki temu, że biegniemy organizm lepiej wykorzystuje tlen, a mózg  - Twój mózg jest teraz świetnie dotleniony!
Józek popatrzył na mnie, przez chwilę prawie widziałam obrazy, które w tej chwili tworzy w głowie:
 - biegniemy! - zdecydował.
Zdążyliśmy. 
Przed wejściem już czekała na nas Agnieszka z Igorem, przyjacielem Józka.

Pomysł odwiedzenia Straży Pożarnej przez dwóch autystów został bardzo serdecznie przyjęty przez strażaków, ujęta tym biegłam, nie chcąc się spóźnić.
Ciekawa byłam reakcji Józka i jego znajomości tego, czym właściwie zajmują się strażacy. Józek, którego myśli wciąż krążą wokół epoki prehistorycznej rzadko interesuje się sprawami, które nie mają przynajmniej 65 milionów lat.
Ogromne wozy strażackie, ciężkie węże, aparaty powietrzne, kaski - to nawet na Józku zrobiło wrażenie.

- czy domy płoną? czy nasz dom będzie płonie?
Józek co chwila wracał do tego tematu, zwłaszcza, gdy trzymał w ręku ciężkie węże i inne urządzenia. 
Wtedy właśnie pomyślałam, że ta wizyta jest mu bardzo potrzebna. Tego rodzaju lęki będą pojawiać się u niego. Moje tłumaczenia nic mu nie dadzą, bo tak jak inni autyści gubi się w dużej ilości słów. Teraz mógł usłyszeć syrenę alarmową, która rozpoczyna akcję strażaków. Zobaczył strażaka, który specjalnie dla nas zjechał ze ześlizgu. Dotykał ubrań, które wiszą przygotowane na wypadek akcji ( w ciągu minuty ubrani strażacy odjeżdżają!). To są obrazy, które zostaną u Józka, gdy pojawi się lęk o pożar jego domu. A przepytany ze znajomości telefonu do Straży Pożarnej dobrze odpowiedział.

Chłopcy jednakowo zareagowali na dźwięk syreny strażackiej.

Zachwyciła mnie pomysłowość aparatu powietrznego (nie mylić z aparatem tlenowym). Zawiera powietrze na około 40 minut akcji w zadymionym pomieszczeniu. Jeśli któryś ze strażaków straciłby przytomność, aparat włączy alarm, tak, by inni mogli go zlokalizować.

Gdy po godzinie żegnaliśmy się z naszym przewodnikiem, myślałam, że byliśmy tam znacznie krócej. Czas szybko zleciał, a zdążyliśmy jeszcze zobaczyć siłownię, na której strażacy ćwiczą codziennie około 2 godzin. Józek też próbował ćwiczyć ze sztangą. Byliśmy na stołówce, gdzie przywitali nas pozostali strażacy i w Centrum Zarządzania Kryzysowego.  

Jeszcze stanęliśmy przez chwilę przed wyjątkowym pomnikiem poświęconym pamięci wszystkim poległym strażakom. Józek patrząc na figurę strażaka i zniszczoną drabinę, stwierdził, że ten strażak i tak się uratuje.

Dziękuję za możliwość odwiedzenia Straży i czas nam poświęcony.
Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w pomyśle Agnieszki z Malezji, blogerki, która rozpoczęła akcje odwiedzin Straży na całym świecie. Zdjęcia z naszej wycieczki, obok relacji z San Francisco, Niemiec i Singapuru będą dostępne na blogu Ani Anioła, której dzieci Szymon i Magda - autystka uczestniczą w Ochotniczej Straży Pożarnej.

6 komentarzy:

  1. Super przygoda, zapomniałam Cię ostrzec z tymi syrenami, Magda dokładnie tak samo reaguje, Już wklejam linka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syreny nadawały wszystkiemu autentyczności! musiały być

      Usuń
  2. Wow, Straż pożarna! Sądząc po opisie to mieliście niesamowicie atrakcyjną wyprawę. Pani Bogusiu brawo, gdyby wszystkie dzieci miały takie mamy........ to my pedagodzy znacznie szybciej i znacznie większe efekty naszej pracy byśmy widzieli, a tak to mamy to co mamy. UPS marudzę. Brawo Pani Bogusiu tak trzymać.... pedagodzy bardzo lubią współpracować z takimi rodzicami....a tak nawiasem mówiąc to widzę, że z Józia się podróżnik robi.
    Pozdrawiam Iza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mając takie poparcie wśród czytelników, co mogę powiedzieć - czas na następne wyprawy!

      Usuń
  3. Świetny efekt wypadu-wiara Józia w strażaka dla Jego poczucia bezpieczeństwa jest chyba bezcenna.Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie tak! biegnąc tam nawet nie pomyślałam, że zmierzymy się z czymś więcej niż tylko głos syren alarmowych - z lękami Józka. Wizyta u Straży Pożarnej - z każdej strony patrząc na plus

      Usuń