niedziela, 15 lipca 2012

dzień 119.

W sklepach Józek przeważnie chodzi z głową pochyloną w dół. Jak zwykle zamyślony, nieuważny, czasem wpadnie na kogoś. Ostatnio popchnął ramieniem jakąś kobietę w supermarkecie. Syknęła na niego. Jarek stał obok, przeprosił, powiedział kilka słów o autyzmie Józka. Wytłumaczył jego brak uwagi, dodał, że ćwiczymy to, żeby zauważał ludzi.
- to niech Pan go trzyma cały czas za rękę w sklepie - usłyszał.
- o! na pewno tak nie zrobię! chcę, żeby był samodzielny, proszę pani!
Ja musiałabym najpierw ochłonąć, zanim przyszłyby mi do głowy tak świetne słowa!
Józkowi zawsze pozwalamy na pewną - kontrolowaną samodzielność. Nie chodzi sam do sklepu, ale płaci obok mnie za zakupy. Sam się kąpie, sam robi sobie proste posiłki, nie używa tylko palników kuchennych - mają specjalne zabezpieczenie.
Czasem oczywiście samodzielność niesie za sobą drobne kłopoty:
- posprzątałem! Mamo, posprzątałem!
Nie zlecałam mu żadnego sprzątania...czyli Józio sam po sobie posprzątał - to zawsze cieszy - biegnę do kuchni pochwalić go. Nowymi meblami kuchennymi cieszymy się już od kilku dni. Niestety teraz wszystko było zachlapane mlekiem. Krople spływały po piekarniku, strumyczki po nowych szafkach, a zmywarkę, w której stały czyste naczynia mogłam ustawiać na nowo. Wyglądało na to, że trzymając otwarty karton z mlekiem, Józek nachylił się po szklankę ze zmywarki. Podniosłam pusty litrowy karton z podłogi. Tylko skąd wzięły się mleczne rozbryzgi na szafkach z drugiej strony i na oknie?
- posprzątałem!
Na ziemi rozmazane smugi wycieranego mleka, sterty papierowego ręcznika w zlewie. 
- dobrze? - zagląda mi prosto w oczy, ale trochę niepewnie, czeka na to, co mama powie.
No co mama może powiedzieć?
- źle, że mleko jest rozlane, dobrze, że posprzątałeś, Józio!
Za chwilę zaczynam skakać z nim po kuchni: 
- hura, sam posprzątałeś!
Chyba trochę przesadziłam w tym entuzjazmie:
- mogę nagrodę?
- za co?
- posprzątałem, batona, mogę?
Józek uważa, w przeciwieństwie do nas, że może być już samodzielny we wszystkim, co robi.
Wczoraj sam próbował obciąć sobie włosy.
Zagadnęłam go wcześniej: 
 - czas obciąć włosy, a może tym razem pójdziemy do fryzjera, zamiast obcinać włosy w domu?
Józio zachwycony założył buty, ale zatrzymałam go. W sobotę wieczorem fryzjerzy mają wolne. Za chwilę z łazienki doszedł hałas. Charakterystyczny dla strzyżarki Jarka. Józek w najlepsze strzygł sobie włosy.
Teraz to już chyba jak najszybciej trzeba będzie pójść do fryzjera.
Przykład szedł z góry. Ciocia Józka w dzieciństwie też sobie samodzielnie obcięła grzywkę przy samej skórze, sukces opiła herbatą zalaną ciepłą wodą z kranu.
Nikt jej nie trzymał cały czas za rękę w sklepie.

17 komentarzy:

  1. Józio multi-talent;D:D:D Naważniejsze,że zrobił to dobrowolnie;D:D:D Ciekawe ci by było,gdyby na podobny pomysł wpadła Ela ze Stasiem;D? Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo Ela ze Stasiem!!! Strzyżarka jest poza ich zasięgiem, ale Józek psim swędem znalazł i podłączył, więc ta zdolna do wszystkiego dwójka też może jeszcze popracować nad swoimi fryzurami!

      Usuń
  2. Pardąsik! Miało być "ciekawe co" a nie "ciekawe ci":D

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm- Samodzielny :-), świetna odpowiedź Męża- ja raczej coś bym chlapnęła...; a włosy odrosną, dobrze że nie obciął rzęs ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem zdziwiona, że ta pani w ogóle mojego Jarka zaczepiła,on raczej wygląda groźnie, jak już kogoś ludzie zaczepiają w związku z zachowaniem Józka, to na mnie trafia. A włosy - trzeba wyrównać!

      Usuń
  4. My już jesteśmy po rozmowie o obcinaniu rzęs. Aspik pytał czy jest taki pan jak fryzjer od rzęs bo to też włosy tylko przy oczach :) Całe szczęście Aspik zapytał, zanim zaczął obcinać...
    Samodzielność mojego syna... za każdym razem, jak coś stłucze, rozleje, poplami itp. próbuje to "naprawić". Raz zastałam go stojącego przy ścianie starannie zamazanej ołówkiem na powierzchni 2 metrów kwadratowych i ścierającego to gumką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,no trudno nie ma co"płakać nad( dosłownie)rozlanym mlekiem".Józek podjął działania
      porządkowe,wykazał dobre chęci i nagroda słusznie się należy!!
      Sprzątanie to najmniej przyjemny obowiązek domowy.Gdyby tak dawali mi nagrody,to może chętniej bym sprzątała;)
      Jak widać Józek to człowiek o wielu talentach - teraz doszło fryzjerstwo:)Pozdrawiam:W:

      Usuń
    2. Nie ma co,chłopak nam dorasta;D Agnieszka

      Usuń
    3. mama Aspika - fajnie, że już wróciłaś, jak Ci się czyta zaległe wpisy z blogu? Jeśli chodzi o rzęsy, nie wiem, czy Józio zdaje sobie sprawę, że je ma. Niektóre rzeczy, takie jak meble kuchenne musiały trochę postać w mieszkaniu, żeby je zauważył, tzn. oblał.
      Wando - Józio na pewno ucieszyłby się, gdyby przeczytał Twój komentarz!
      Aga -hahaha!

      Usuń
    4. Czytam, czytam i czasem nawet zaległe komentuję :)

      Usuń
  5. az mna wzdrygnelo , po uwadze "pani" w sklepie - ja sie tez czasami(na szczescie rzadko) z podobnymi uwagami spotykam i jestem potem dlugo dlugo roztrzesiona.
    maja niektorzy ludzie tupet.
    co do mleka i porzadkow - :o)
    brawo jozku (za samodzielnosc i dobre pomysly)i brawo bogusiu hi hi (za cierpliwosc! )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie taki rzeczy już u nas lądowały na podłodze i na szafkach, ogólnie meble to temat względny, czy pisałam już kiedyś, że Józek, trochę młodszy, po kolei połamał nam kilka stolików komputerowych? O tym, jak stłukł jajko na nowej kanapie na pewno już pisałam. Litr mleka na szafkach -ech! Pani w sklepie- ech!

      Usuń
  6. Poprosimy o zdjęcia tej akcji, która jak mniemam odbyła sie juz po moich odwiedzinach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha - Józek zajęty graniem z Tobą w piłkę plażową nie myślał o żadnych takich numerach, dopiero po wizycie gościa wpadł na pomysł poprawienia swojego wizerunku. Zastanowiłam się nad zdjęciem - dopiero po wyrównaniu włosów sfotografuję go! Kiedyś, czytając mojego bloga, może będzie miał pretensje o ośmieszanie go przez zabawną fryzurę.

      Usuń
  7. No tak, wyjscia do fryzjera bywaja zabawne. Pamietam, jak kilka lat temu probowalam przez caly dzien namowic mojego synka na profesjonalne skrocenie wlosow. Niestety nie udalo sie, wiec poznym popoludniem dalam spokoj. Okolo 22-ej dziecko stwierdzilo, ze wychodzimy. Przynajmniej przez godzine stalismy w przedpokoju przy drzwiach wejsciowych, bo on byl bardzo zdecydowany, a ja musialam sluchac ciagle tego samego: "Przeciez chcialas isc do fryzjera". Oczywiscie na niewiele sie zdalo tlumaczenie, ze wszystkie salony sa juz pozamykane. Bardzo wtedy zalowalam, ze nic mi nie wiadomo o zadnym nocnym zakladzie fryzjerskim. Joag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądaliście film "Tomek i ja" ("After Thomas")? Tam jest scena, jak dziecko chce iść do muzeum kolejnictwa, ale jest już późno, muzeum jest zamknięte. Tłumaczenia oczywiście nic nie dają. Ojciec zabiera Kyle'a pod bramę muzeum, tłumaczy, że pociągi poszły spać itd., a Kyle się uspokaja.
      My już kilka razy wychodziliśmy w nocy udowodnić Aspikowi, że sklepy są zamknięte. Problem zmiany czasu, krótszych nocy. W zimie jak było ciemno byliśmy w sklepie, to latem też sklep będzie otwarty, chociaż jest ciemno. Nijak nie udało się tego wytłumaczyć bez udowodnienia.

      Usuń
    2. Józek kiedyś koniecznie chciał kupić coś w sklepie, który był zamknięty. Żaden inny sklep go nie interesował. Staliśmy przed drzwiami, a on skarżył się: Otwórzcie! otwórzcie! Faktycznie wszelkie wyjaśnianie w domu tego, że sklep jest nieczynny odbijały się od niego jak od ściany.
      O rany! właśnie sobie wyobraziłam Twoje dziecko stojące przed fryzjerem o 22 w nocy i wołające: otwórzcie! otwórzcie!

      Usuń