niedziela, 8 lipca 2012

dzień 112.

Jedna z moich rozmów z Józkiem, wtedy mniej więcej pięcioletnim, wyglądała tak:
- Józio, gdy byłam mała, chodziłam do przedszkola, teraz ty też chodzisz, w Twojej grupie są dzieci, a opiekują się Wami panie. Dziś pójdziecie na spacer, bo nie pada już deszcz...
- sinianiaki...
- czasami mi się podobało w przedszkolu, ale przeważnie nie, dostawałam kakao z kożuchem, nie smakowało mi...
- sinianiaki, sinianiaki...
- coś mi mówisz, ale nie wiem, co... zaraz ślimaki? tak, ślimaki! po deszczu dużo ich wylazło. Wiesz, Józiu, a niektórzy na przykład we Francji jedzą ślimaki...
Józio w tamtym czasie nie mówił zbyt wiele, dopiero pojawiały się pojedyncze słowa, a moje długie wypowiedzi mogły dla niego brzmieć tak, jakbym ja usłyszała Francuza, przełykającego ślimaka. Rozumiał znaczenie tylko niektórych słów, ale na pewno nie potrafił jeszcze ogarnąć tego, że byłam kiedyś dzieckiem.
Józio - kilka lat później - jest na coraz lepszej drodze do tego, żeby zrozumieć, o co mamie chodzi, gdy mówi: "kiedyś byłam mała":
- mamo, gdy byłaś małym dzieckiem, to była epoka lodowcowa!
- nie, nie, Józeczku, 39 lat temu nie było epoki lodowcowej!
- nie byłaś homo habilis?
- nie!
- nie byłaś neandertalczyk?
- o! na pewno nie!
- bo pani Dorotka ze szkoły była najpierw bakterią!
- takie rewelacje to Ty sam powiedz pani Dorotce!
- nie mieszkałaś w jaskini, mamo?
- nie, zapamiętałabym to.
- małpą nie byłaś?
Tu przerwałam na chwilę rozmowę, nie wytrzymałam już od  wstrzymywanego śmiechu. Cicho chichotałam już przy ewolucji nauczycielki Józka od bakterii do homo sapiens, ale ja i małpa?
- one były całe owłosione, Józiu!
- a w plejstocenie byłaś?
- też nie.
- tam był Homo ergaster...
- nie poznałam go!
- a Homo sapiens byłaś?
- o tak, jestem nim
- był 190 tysięcy lat temu
- wtedy mnie nie było.
- nie było?
Wieczorem po naszej rozmowie narysował - po raz pierwszy w ten sposób - drabinę ewolucyjną: