piątek, 6 lipca 2012

dzień 110.

Godzina 23.00 Józek nie śpi, wciąż czeka na brata, który wyjechał. Kilka godzin wcześniej przeraziłam go tą  informacją:
- wyjechał?! nie będzie go?
Od tamtej pory Józio próbuje różnymi sposobami oswoić tę zmianę. Zaproponował m.in. zamianę łóżek. Może ja będę spała teraz na łóżku Jaśka - na piętrowym, z wygodnym materacem - kto by odmówił? Później chodził za mną i zapalał w pokojach światła. Nagle przestraszył się ciemności. W łazience przed myciem zębów powtórzył sobie wszystkie znane mu nazwy dotyczące ewolucji człowieka: homo habilis, pitekantrop, homo habilis, homo sapiens. Wymieniał je oczywiście z pamięci, ale chyba mu to nie pomogło w zmniejszeniu stresu. A zresztą nie mnie to oceniać, być może częściowo poczuł spokój. Przypomniał sobie, że kiedyś mieszkaliśmy gdzieś indziej i tam czytał książkę o dinozaurach. Wszystko wciąż w temacie, bo czytał ją właśnie wtedy, gdy Jaś wyjeżdżał. Było to kilka lat temu, książka niestety nie wytrzymała ciągłego przeglądania stron. Józio o naszej przeprowadzce przeważnie nie wspomina. Trochę przerażeni byliśmy tym, jak on zareaguje, bardzo wszyscy przeżywaliśmy tę zmianę. Józek po prostu wprowadził się do nowego mieszkania dwa lata temu, jak gdyby nigdy nic. Dopiero dziś odezwał się wspominając o tym, że przeniósł się do innego mieszkania, a książka - może tam jeszcze jest!
- czytałam ksiażkę, szukaj jej mamo
- "czytałem" Józiu, jesteś chłopcem
- pamiętasz? czytałam, szukaj książki! 
Nawet nie słuchał tego, co ja mówię.
Kolejna różnica między nami: ja pamiętam ciągle Zatorze i jeszcze tęsknię za nim, Józek pamięta wszystkie wyjazdy Jaśka i szuka sposobu na przetrwanie tego czasu. Przypomniało mi się nagle, że Józek czytał tę książkę przez kilka nocy i nie spał.
Godzina 24.00 Józek zasnął, pogodził się na razie z brakiem ksiażki. 
 - pan listonosz ją przyniesie -
Józio, chociaż tak tęskni, nigdy nie wita Jaśka po jego powrocie. Ledwo oderwie wzrok od komputera, by zobaczyć, kto przyszedł. Jaś do końca nam nie wierzy w to, że Józek naprawdę na niego czeka.

6 komentarzy:

  1. Słodziak-" pan listonosz ją przyniesie"....Niesamowite te Nasze Dzieciaczki w swoich stwierdzeniach i reakcjach na sytuacje stresowe.
    W kwestii tęsknoty, przerabiałaM z Mają podobną sytuację.
    Na terapii tańcem Maja ma swoją ulubioną Panią Iwonkę. Już od soboty powtarzała, że "we wtorek jedziemy do tańca i będzie Pani Iwonka".Czasem stwierdzenie zamieniała na pytanie "Mamusiu Pani Iwonka będzie?".Tak , będzie, będzie Słonko.
    Aż raz Pani Iwonki nie było, zachorowała.Maja przeszła samą siebie- kładła się na podłodze, wchodzila pod stół, krzyyczała.Mniejsze dzieci bały się Jej reakcji.Panie z terapii dzielnie poradziły sobie z tą sytuacją i nie musiałam Jej zabierać wcześniej.
    Byłam święcie przekonana, że następnym razem Maja na krok nie odstąpi Pani Iwonki z radości, że już jest.Jakże się pomyliłam!!!!!!!Spotkałyśmy się przed wejściem do budynku i co????
    Maja udawała, że Pani Iwonki nie widzi!!!!!!Zasłaniała oczy, chowała sie za mnie. Byłam w szoku. W pierwszych chwilach na zajęciach też siedziała pod stołem:(
    TWARDZIELE, chcą ukarać obiekty swojej tęsknoty brakiem uwagi.
    Buziaki dla WAS!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pan listonosz to postać mityczna, która zawsze wszystko przyniesie, pisałam kiedyś o nim w jednym z wpisów, ale najśmieszniejsze jest to, że Józek prawdziwego listonosza nawet nie rozpoznałby na ulicy. Tęsknota Mai przerosła moje wyobrażenie!

      Usuń
  2. Taak, skąd ja to znam? Aspik też tak tęskni, pyta. Najbardziej jak jest burza - chyba martwi się na swój sposób, że komuś z rodziny coś się stanie.
    A pierwsza psycholog powiedziała, że skoro tęskni to nie jest autystyczny bo autyści się nie przywiązują. Cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż...nam kiedyś powiedziano, że skoro Józek ustawia z klocków wieżę, to nie jest autystyczny...

      Usuń
    2. Witam,wszyscy tęsknimy za nieobecnymi.Dlaczego Nasze Dzieci miałyby nie tęsknić??
      Radzimy sobie z nieobecnością bliskich,każdy na swój sposób.Józek bierze książkę,
      zdradzę że ja również w taki sam sposób jak on "zabijam tęsknotę".
      Co do powitań,to Wojtek był kiedyś mniej wylewny niż teraz,a wydawałoby się,że powinno być odwrotnie.Pozdrawiam:W:

      Usuń
    3. czyli następny mit obalony, tęsknota to uczucie bliskie naszym dzieciom

      Usuń