wtorek, 3 lipca 2012

dzień 107.

Jedziemy do JuraParku! Trasa dojazdu obmyślona, data wpisana do kalendarza. Pomysł z zapisywaniem ważnych spraw w kalendarzu chroni nas przed ciągłym pytaniami ze strony naszego Józeczka: a może dziś jedziemy do Muzeum Ziemi? Nie? A może jutro do restauracji jaskiniowej? Nie? Chcę dzisiaj! To może w sobotę? Nie? A może...
Jedziemy ze względu na Józia, ale jesteśmy już wszyscy, chcąc nie chcąc, fanami dinozaurów. 
ze strony JuraPark, źródło: SBMC
Będzie to świetna okazja do tego, by sprawdzić, co zmieniło się u Józka przez ostatni rok w sprawie wyjazdów. Może właśnie wymarzony JuraPark przełamie jego strach przed opuszczeniem granic miasta? Józio poprawia mnie, gdy mówię: park dinozaurów. Na stronie internetowej przeczytał: JuraPark i tego mamy się w rozmowie trzymać. Nie tylko do nazwy Józek podchodzi metodycznie. Myślę, że przewodnik nie będzie nam potrzebny. Józek z radością czyta wszystko, co jest związane z tym miejscem. Od map po informacje o Karolu Sabathu, paleontologu, którego imieniem nazwano Muzeum Ziemi, znajdujące się na terenie parku. "Wyprawa rozpoczyna się od skamieniałych trylobitów z okresu kambryjskiego, a kończy na neolitycznych dziełach sztuki." To tylko zdanie ze strony internetowej, ale przeczytane przez Józka nabiera innego wymiaru: przygody!
O wyjątkowości naszych dzieci rozmawiałyśmy dziś z Moniką, która od kilku dni prowadzi blog: Pszczółka Maja - autyzm na wesoło. Wcześniej o Mai, jej córce, mogliśmy czytać w świetnych komentarzach pod wpisami o Józku, a teraz powstał nowy blog. Śmieję się czytając o nowych słowach, które tworzy Maja. Pozdrawiam i cieszę się ze spędzonego razem przedpołudnia. 
Zupełnie inne podejście i inną historię usłyszałam wczoraj. Syn poznanej niedawno osoby został usunięty ze szkoły podstawowej. Nauczyciele nie radzili sobie z nim, dopiero niedawno jeden z lekarzy pomyślał o Zespole Aspergera. 10-letni chłopiec jest w trakcie diagnozowania, diagnoza przedłuża się. Poradzono sobie w dość nietypowy sposób, usuwając chłopca ze szkoły. Co będzie od września? Rodzice do tej pory słyszeli od wielu osób o złym wychowywaniu syna, pojawiało się wiele nieskutecznych rad. Oczywiście żadne wprowadzane zmiany nie skutkowały, bo problem nie tkwi w tym, że dzieci z Zespołem Aspergera są źle wychowane.
Tak bardzo różni się podejście tamtej szkoły od placówki Józka, nam zawsze powtarzano: każde dziecko jest najważniejsze. Pomagano nam od początku, gdy tylko pojawiały się problemy z urzędami. A tutaj? Siły i wytrwałości rodzicom życzę, znane są opowieści o świetnych Aspergerowcach, bardzo dobrze funkcjonujących w społeczeństwie i tak samo może być z ich synem, niezależnie od tych kilku trudnych lat w szkole.

7 komentarzy:

  1. Ja też się cieszę ze wspólnego czasu i refleksj po nim. Nawet złą pogodę udało nam się przegonić, teraz takie piękne słońce:). W jedności siła, a rozmowy z innymi Rodzicami są twórcze.
    Widzę, że cały Wasz dom żyje już tylko wyjazdem do JuraPARKU( mam nadzieję ,że Józio nie musiałby mnie teraz poprawiać? A swoją drogą, jakie to urocze, że jest taki skrupulatny i wychwytuje takie niedociągnięcia językowe.To świadczy o Jego inteligencji oraz ,że Was słucha. Mam nadzieję Bogusiu, że wspomnałaś rodzicom tego chłopca o naszej placówce ???( o ile są oczywiście z Olsztyna lub okolic).Nigdzie dzieciom wyjątkowym, czyli takim jak nasze, nie będzie lepiej:))
    Zawsze na pytania typu "dlaczego nie dasz Mai do normalnej szkoły, gdzie się podciągnie, dogoni rówieśników", odpowiadałam, że nie chcę by Maja "na tle klasy" była zawsze najgorsza i by się z Niej śmiano, gdy czegoś nie zrozumie. Posunęłam się nawet do kontrowersyjnie brzmiącego stwierdzenia, że "wolę by Maja była najlepsza wśród tych tzw. gorszych dzieci niż najgorsza wśród tych lepszych.W naszym przedszkolu każde dziecko jest traktowane indywidualnie, wiemy jakie postępy zrobiło od-do i na bieżąco współpracujemy z nauczycielami, by to co wprowadzają na zajęciach, było utrwalane przez nas rodziców w domu.
    KOCHAM NASZE PRZEDSZKOLE!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam określeniem "dzieci lepsze i gorsze", chodziło mi o podkoloryzowanie sytuacji dla lepszego jej zrozumienia.Psychologicznie potwierdzono, że takie drastyczne ukazanie sytuacji, lepiej utrwala się w pamięci odbiorcy.
      Przepraszam również za bałagan w mojej wypowiedzi( dopiero po opublikowaniu, zobaczyłam nie zamknięte nawiasy i cytaty.
      Całuję serdecznie wszystkich sympatyków Józia, Jego Rodziny i przyjaciół dzieci autystycznych.

      Usuń
    2. powiedziałam o placówce, bo też przepadam za nią całym sercem, ale widzę, że muszą na razie oswoić się z tym wszystkim. Monika wszystkiego dobrego, rozwijaj bloga, już masz dużo odwiedzających!

      Usuń
  2. Mówiąc "nasze przedszkole" oczywiście mam na myśli cały Zespół Placówek Edukacyjnych na Turowskiego, chociaż więcej o szkole będę mogła napisać już od września.
    Mam nadzieję, że na mojego bloga, trafi choć jedna osoba, która po diagnozie autyzmu, spojrzy na niego trochę z jaśniejszej strony.
    Tak jak Ci dziś mówiłam "utyzm trzeba oswoić" czy nawet polubić, bo wróg znany, nie jest taki straszny i z czasem przestaje być wrogiem.
    Wiadomo, że nam rodzicom dzieci z autyzmem nie jest lekko i więcej od tych zabawnych, jest sytuacji trudnych, ale jak cieżko musi być naszym Dzieciom jeśli nikt ich nie rozumie????

    OdpowiedzUsuń
  3. podpisuję się w pełni pod komentarzem, a temat szkól i nauczycieli również i nam nie jest obcy, pozdrawiam - diagnoza Nam rodzicom nic nie zmienia, może tylko coś uzupełnić w papierach dziecka. My i tak robimy swoje, ale zrozumienie otoczenia jest ważne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,najważniejsze jest dziecko,żeby czuło się dobrze w szkole,było dowartościowane,
      a tak jest w ZPE. Kiedyś usłyszałam od jednego z nauczycieli "najważniejsze aby dzieciaki były szczęśliwe",pokażcie mi inną szkołę gdzie nauczyciele tak mówią!!!
      Dobrze,że jedziecie najpierw tam gdzie Józka "ciągnie",wyprawa do Krakowa będzie łatwiejsza:) Pozdrawiam:W:

      Usuń