wtorek, 31 lipca 2012

dzień 135.

"Pewnego dnia kobieta spotkała mężczyznę."
Zapowiada się ciekawie i tylko trochę brzmi jak serial brazylijski.
 "I od razu zapragnęli mieć dziecko."
W tle słyszę muzykę pop, która towarzyszy tym słowom.
"Od początku, aż do narodzin posługując się nowoczesną technologią opowiemy państwu historię dziewięciu miesięcy życia przed życiem."
Chyba te słowa o nowoczesnej technologii sprawiły, że Józek wybrał sobie do obejrzenia właśnie ten film. Wybór byłby dla mnie trudny, bo istnieje wiele filmów, które pokazują świat życia dziecka przed narodzinami.
Nic natomiast nie jest trudne dla Józka, któremu kilka obejrzanych klatek wystarczy, żeby ocenić, czy film jest "do kosza", czy wręcz przeciwnie będzie świetną bazą do rysowania.
Niestraszna mu jest muzyka, która do niedawna sprawiała, że większość filmów odrzucał.
Teraz czasem tylko ściszy lub wyłączy dźwięk, gdy go to zbytnio męczy. Odejdzie na chwilę, wyciszony wraca. A potem skupia się już tylko na obrazach.
Nie tylko muzyka stanowi problem w oglądanych filmach. Są jeszcze retrospekcje. Zdarza się, że reżyser pokazuje kobietę w ciąży, za chwilę jej życie przed poznaniem męża, by potem pokazać ją już z dzieckiem w ramionach. Józek kiedyś rysował dosłownie to, co widział, a potem denerwował się tym, że nic na rysunku się nie zgadza. Coraz większa wiedza pozwala mu na to, żeby odróżnić retrospekcje od rzeczywistego czasu filmu. Przeczekuje nieistotne dla rysunku fragmenty. Czasem przerzuci kilka klatek do przodu i znów koncentruje się na tym, co według niego jest najbardziej istotne w tym filmie: na rozwijającym się dziecku.
Ale czego nie potrafiłby znieść człowiek ciekawy życia?
Osiemdziesiąt minut filmu szybko zleciało, pozostał po nim rysunek.

Po skończeniu rysunku Józek rozgląda się już w poszukiwaniu następnych tematów. Kijanki i pierwsze bakterie - wymienił wczoraj jako nowy temat do poszukiwań dobrego filmu. Znaleziony przeze mnie obcojęzyczny film, bez polskiego lektora odrzucił od razu, chociaż z wielkim żalem. Nie wymagajmy od Józka, że od razu przeskoczy wszystkie swoje ograniczenia. Retrospekcje i muzyka  - to już potrafi znieść, ale język angielski - nie! Do kosza z takim filmem!

poniedziałek, 30 lipca 2012

dzień 134.

- Jaką mamy porę roku, mamo? - zapytał mnie Staś.
 - lato! - odparłam trochę zdyszana. Biegliśmy do samochodu, chcieliśmy się schować przed nadciągającą burzą.
- lato?! - zdziwił się trochę, ale pośpieszany przeze mnie biegł dalej. 
Daleko przed nami widziałam Jarka z torbami pełnymi ręczników i strojów do pływania, nazywanych przez Józka: "majtkami do kapielówki". Ela wyglądała na bardzo zadowoloną z tego szybkiego biegu u taty na rękach.
Za nimi Józek pchał przed sobą wózek z lalką Eli, ktoś musiał ten wózek dowieźć do auta, akurat wypadło na niego.
Gdy dobiegliśmy do samochodu, rozpadało się.
- a gdy się skończy lato, to co będzie? - Staś myślał, że właśnie wczoraj skończyła się już jedna pora roku i dosyć ostro rozpoczęła się następna.
Wyglądając przez okno o mało nie przyznałabym mu racji. Najpierw w upale nie do wytrzymania oblewaliśmy się wodą na działce, żeby jakoś przetrwać do obiadu. W planach mieliśmy plażowanie. Potem szybko znaleźliśmy się w samochodzie, deszcz nas zalewał, a błyskawicę, która widziałam wczoraj, określiłabym jednym słowem: olbrzymia!
Popatrzyłam na Józka, przeważnie podczas burzy był bardzo niespokojny. Teraz przeciwnie, bardzo spokojnie czekał, aż dojedziemy do domu, żeby wypróbować swój nowy sposób na lęk przed burzą. Ciepła, długa kąpiel trwająca tyle, co burza pomaga mu.
Na każdego czas przed burzą i upał działał inaczej. Niektórzy, tak jak ja, leżeli bez ruchu na kocu, czasem otwierając jedno oko. Tym jednym okiem sprawdzałam zegar, odpowiadając głodnemu Józkowi na ciągłe pytania: 
- która godzina?
Tylko dzięki tej małej co prawda, a jednak aktywności udało mi się cało wyjść z biegu mściciela. 
Oblany przez Jaśka wodą Józek zemścił się, biegnąc jak rozjuszony byk z ogrodowym wężem pod pachą. Deptał po wszystkim, co stanęło mu na drodze. Hamak i odpoczywająca na nim ciocia Józka spłynęły wodą. Z dachu domku kapało. Tylko ograniczona długość węża zatrzymała go w tym biegu. Podejrzewam, że gdyby nie to, rozgoniłby sąsiadów, przedzierając się przez żywopłot.  
Śmiał się przy tym głośno i grubym głosem wołał:
- ha ha ha
Oblanemu wodą Jaśkowi zaproponował: 
- majtki do kąpielówki załóż! 
Potem z trudem wcisnął się w małe krzesełko i zapytał:
 - która godzina? Kiedy obiad?
Gdy zjedliśmy obiad nad nami pojawiły się czarne chmury. Staś zadowolony z pobytu na działce chciałby jeszcze zostać z babcią, ale z Józkiem takie numery nie przechodzą. Razem przyjechaliśmy to i razem odjeżdżamy!


niedziela, 29 lipca 2012

dzień 133.

Za komunikację interpersonalną w naszym domu nieformalnie odpowiedzialny jest Jaś. Odkąd wrócił z trzytygodniowego obozu zauważam, że częściej wszyscy rozmawiamy, a na pewno wysłuchujemy wielu opowieści o prawdziwej szkole przetrwania, w której uczestniczył. Na opowieściach się nie kończy. Zainteresowanie psychologią pobudza go do przeprowadzania doświadczeń psychologicznych, które sam obmyśla, a potem analizuje. W Józku znalazł cierpliwego odbiorcę swoich praktyk:
- wyobraź sobie, że leci z nieba coś, na przykład meteoryt, w kogo lepiej, żeby uderzył: w Ciebie, czy w Elusię?
- w Ciebie - logicznie odpowiedział Józek
- nie, no - jeszcze raz: spada meteoryt, w kogo lepiej, żeby uderzył: w Ciebie, czy w Elę?
- w Ciebie - niewzruszenie odpowiada Józek
- aaa już wiem, inaczej spytam: lepiej, żeby w Józka uderzył, czy w Elę?
 - w Józka - odpowiedź jest prosta i szczera.
Nie wiem, jak to Jasiek zanalizował, ale ja wiem jedno: Józka nie da się nie kochać!
Znowu Jaś, tym razem jego monolog o przyszłości:
- mamo, kiedyś będziesz sławną pisarką, tata będzie słynny ze względu na swoją znajomość matematyki, fizyki i chemii, Józek będzie zdobywał nagrody za swoje rysunki, Staś będzie prowadził imprezy takie jak Olsztyn - Aktywnie, Ela będzie kobietą - komandosem, a ja będę psychologiem!
 - a Michał K. - diabłem - odzywa się głos z pokoju. Michał, to kolega, którego Józio naśladuje we wszystkim i podziwia. Kłóci się z nim też.
Nawet nie wiedzieliśmy, że Józek przysłuchuje się nam.
 - teraz to dopiero powiedziałeś, Józio!
 - przepraszam, sorrry!
- nie, nie przepraszaj, to było śmieszne, to był żart
- sorrry!
- ale dlaczego Michał ma być diabłem?
- sorrry, sorry!

Jasiek jako pierwszy ogląda zawsze rysunki Józia i zachwyca się nimi. Wyjaśnia nam później, jak to Józek narysował, co było najtrudniejszego w jego pracy i jak bardzo się zna na wszystkim. Urodzony manager - i psycholog rzecz jasna!
Najnowszą pracę Józek narysował wczoraj rano. Najpierw odnalazł ten niezwykły schemat - spiralę geologiczną:
geological time spiral
Patrząc na nią stworzył swój rysunek:

Fragment w powiększeniu, widać, że nie przerysowywał dokładnie tego, co widział, tylko na podstawie schematu narysował własną historię powstania świata.


Jeszcze nie skończył...