sobota, 23 czerwca 2012

dzień 97.

O czym ostatnio opowiada Józek? O nowoczesnym ekspresie do kawy. Zobaczył go podczas wizyty u kolegi i nie może o nim zapomnieć. Chcę kawę, chcę kawę - woła Józek, ale i tak wszyscy wiemy, że nie o napój tutaj chodzi. Już wcześniej spodobała mu się reklama ekspresu, odtwarzał ją sobie kilka razy dziennie w komputerze. Józek przewija przeważnie reklamy, ale tę uważnie oglądał. Fascynowało go wsypywanie ziaren kawy, zmielenie ich i zamiana na napój. Konkretnie w tym ekspresie, żadnym innym. W ogóle kawy nie pijemy, więc Józek chyba stracił nadzieję na to, że kiedykolwiek zobaczy w realnym świecie to cudo. A tu nagle niespodzianka: taki sam ekspres stoi w kuchni kolegi. Józek oczekuje niecierpliwie wizyty, a ja trochę się obawiam jego reakcji. Co mój Józek zrobi, gdy rzeczywistość nie będzie wyglądała tak, jak na reklamie? Józek zawsze wierzy w to, co widzi:
- no to już jestem zdrowy - mówi po przełknięciu syropu z reklamy. Sztuczki speców od reklamy nie są mu znane: nie wie, że smakowicie wyglądające mięso zostało spryskane lakierem i dlatego tak błyszczy. Zapach kawy, który jak dym magicznie rozchodzi się po całym mieszkaniu? Tego na pewno w domu nie uzyskamy. Będą ziarna, a potem będzie kawa. Być może oprócz pokazu przygotowywania kawy zobaczymy złość w wykonaniu Józka, rozczarowanego brakiem efektów specjalnych towarzyszących tej reklamie. A może przesadzam w czarnowidztwie i zobaczę po prostu uśmiechniętego Józka, który nareszcie zobaczy coś, na co długo czekał: działającą maszynę.
Pojawiła się jeszcze jedna okazja do przybliżenia nam świata osób z autyzmem. W centrum Kopernik w Warszawie od 26 czerwca do 01 lipca zostanie wystawiona instalacja sensoryczna CUBE. Dzięki czterem stoiskom będzie można przez moment poczuć świat, tak jak odbierają go autyści. W CUBE wyświetlany jest film, który widziałam już wcześniej na stronie internetowej fundacji Synapsis. Dopiero od niedawna wiem, że przy powstawaniu konsultowany był z Anią - dorosłą osobą z autyzmem, piszącą blog: Hura! Autyzm. Tym bardziej polecam obejrzenie:


5 komentarzy:

  1. hehe, za Cube'a nawet dyplom dostalam, hihi;) Dzieki za reklame:) Film po obejrzeniu wprowadzil mnie w oslupienie. Doskonale przedstawil, co widze czy jak sie zachowuje w takiej sytuacji, ale nie zdawalam sobie sprawy, jak "strasznie" to wyglada z zewnatrz. Miewam sytuacje, ze dopoki ktos mi sie brutalnie w pole widzenia nie wepchnie, albo szturchnie, to nawet nie zdaje sobie sprawy, ze mowi do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie mogę sobie wyobrazić, jak to jest, ale rzeczywiście Józio też czasem zachowuje się, jakby nikogo wokół niego nie było. Gdy idzie potrąca innych, a po zwróceniu mu uwagi przez kogoś obcego zachowuje się, jakby go nie słyszał.

      Usuń
  2. a ja kawoszka jestem, u mnie Józek miałby używanie :))) no i zapach też by się roznosił po domu :)) Mam nadzieję, że martwisz się na zapas i że mimo wszystko Józio będzie zadowolony - chyba właśnie efekt ziarna -> napój (i powiązane z tym odgłosy mielenia, aromat) będą dla niego najważniejsze. Znów z ciekawością przeczytałam Twój wpis. Nie było mnie tydzień w domu, więc teraz nadrabiam wpisy :)) gorąco pozdrawiam Rodzinkę i jestem ciekawa Waszego kawkowania :) a filmik zaraz obejrzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie tydzień z Józkiem przed Tobą...ciągle mnie to zaskakuje, że Wy wszyscy wchodzicie codziennie na stronę...to jest dla mnie niesamowite, tyle czasu byliśmy sami z Józkiem, teraz jesteśmy w dużej grupie osób. A kawa ciągle jeszcze przed nami, ale już niedługo...

      Usuń
  3. tak, blogowanie daje nieograniczone możliwości. Poznałam dzięki temu wielu fajnych ludzi. Na razie działam krótko, ale już się przywiązuję do wielu blogów. Zaglądam, jak sobie żyją ludzie w innych krajach, co tworzą własnymi rączkami, jak sobie radzą z przeciwnościami... bardzo to budujące i inspirujące. A Ty ddatkowo fajnie piszesz i bije od Ciebie niesamowita siła i optymizm. My przez jakiś czas mieliśmy problem z naszym Krzysiem (3,5 l.), bo jak skonczyl roczek zdiagnozowano u niego astme wczesnodziecieca. Szpital byl przy kazdym katarku, normalnie balam sie kontaktow z ludzmi, by czegos nie zlapal, bo po 2 dniach pojawiala sie dusznosc. Trauma szpitala jest obecna do teraz, choc juz tam nie bywamy, ale nadal w nocy wstaje kilka razy, by go przykryc, sprawdzic czy wszystko ok. I pamietam ten caly strach i mysli, ze jestem z tym wszystkim sama. Wiadomo - rodzina zawsze jest i byla przy nas, ale czulam sie bardzo osamotniona z tą chorobą i wszystkimi lękami, także rozumiem Ciebie doskonale i mam nadz., ze bedziesz czerpac jak najwiecej wsparcia od swoich czytelników.

    OdpowiedzUsuń