czwartek, 21 czerwca 2012

dzień 95.

"Legenda Warmińska, czyli historia której nie było" te prorocze słowa sprawdziły się w naszym przypadku. Gdy spóźnieni wjeżdżaliśmy na teren Jakubowa, znajomi i przyjaciele ZPE właśnie wychodzili z budynku. Drugi dzień obchodów dziesięciolecia ZPE zakończył się. Przedstawienie w wykonaniu uczniów, występ Kapeli Jakubowej, pokaz zdjęć Piotra Kucharzewskiego z wyjazdów z dziećmi - wszystko to nas ominęło. Usłyszałam tylko, że było bardzo fajnie. Zamiast przedstawienia o św. Jakubie mieliśmy teraz Józka, który pokazał nam wczoraj, co potrafi. Na wielu aktorach zrobiłby wrażenie!
-  zabrali! -  krzyknął przeraźliwie i wzniósł ręce do nieba.
- zabrali! - podskoczył w górę, tupnął z całej siły nogami i powtarzając ten układ, wybiegł na zewnątrz, prawie pod samochód, który powoli wyjeżdżał z posesji. Krzyczał jeszcze dłuższą chwilę. Czasami musi minąć trochę czasu, zanim domyślę się, o co mu chodzi. Przedstawienie, którego nie było...tfu! przedstawienie, na którym my nie byliśmy - to mogło go rozzłościć, ale "zabrali"....to dla mnie zbyt zagadkowe.
Chlipiąc i szlochając Józek w końcu mimochodem wyjawił, o co mu chodziło. Otóż jego doskonała pamięć jak zwykle spłatała mu figla. Tydzień temu podczas pierwszego dnia świętowania na stole stał tort z małych eklerków, które Józio podjadał. Teraz też powinien - według Józka - taki sam tort stać! Nie mógł się wtedy oprzeć, żeby go nie skubać - oczywiście od spodu, wywołując moją panikę, czy tort zaraz nie przewróci się.
- zabrali, nie ma eklerków - szlochał Józio.
- nie będę już jeździł samochodem, autobusem pojadę.
Józek zawsze szuka logiki w wydarzeniach. Faktycznie poprzednio jechaliśmy autobusem i zdążyliśmy. Teraz jechaliśmy autem i spóźniliśmy się. W swoim myśleniu nie ogarnia wszystkich wydarzeń, które miały wpływ na nasz późniejszy wyjazd. Nie zauważył, że Ela nagle zachorowała, że spadł deszcz, że zaplanowany wyjazd autobusem z czwórką dzieci nagle wydał mi się zbyt trudny. Nie zauważył, że czekając na tatę razem ze Stasiem wbiegli w mokrą trawę, a sądząc po kolorze spodni chyba turlali się w niej. 
- Wszyscy do przebrania - wołałam szukając suchych skarpet i spodni oraz butów. W tym czasie inni oklaskiwali udaną "Legendę Warmińską, czyli historię, której nie było". My dopiero wchodziliśmy do auta.
- głupi samochód - podsumował jeszcze raz nasze spóźnienie Józek.

Gdy wracaliśmy do domu, nagle gdzieś mi zniknął z oczu. Józek zawsze pierwszy biegnie do domu, ścigając się z kim tylko zdoła. Spanikowana wpadłam do moich sąsiadów, zupełnie jak to robi mój Józek, pytając w biegu:
- odwiedził was Józek?
Józek czasem nie chce z nami już mieszkać, wtedy siedzi przed telewizorem u naszych sąsiadów. Ale nie słychać było płaczu, tam go nie było.
Wybiegłam na zewnątrz.
Stał z drugiej strony auta, łzy wciąż płynęły po policzkach, tylko  po prostu przestał już krzyczeć.
- w piątek są czwarte urodziny Stasia, pamiętasz o tym, Józio?
- tak.
- zrobimy dla niego tort z eklerków, pomożesz mi?
- tak.
- a Staś nas wszystkich poczęstuje.
- tak.
Już w lepszym humorze pobiegł do domu.
Czy warto było jechać, chociaż było już tak późno? Pewnie, że tak, to była przygoda i ryzyko, bo była szansa, że chociaż na końcówkę zdążymy!
Warto było, bo spotkaliśmy znajome dyrektorki, które jako ostatnie wychodziły. I zobaczyliśmy warmińską sukienkę pani Agnieszki.



Śmiesznie było zobaczyć Elę, która uważnie przypatrywała się Józkowi płaczącemu w aucie i próbowała odtworzyć ten dźwięk. Układała usta zupełnie, jak on i słyszeliśmy:
- uuuuuuuuuaaaaaaaaauuuu
ale widać było, że robi to tylko w celu eksperymentu.
Już są zdjęcia z jubileuszu:

Było wesoło! Zdjęcia: ZPE

2 komentarze:

  1. Witam,czasem trudno wpaść na tor myślowy naszych dzieci.Nie dziwię się Józkowi,zezłościł się jak zobaczył,że nie ma tego czego się spodziewał.
    Osobiście tez bym się "wkurzyła".
    Przedstawienie było świetne,aktorzy dorównują talentem największym sławom teatru;)
    Może kiedyś Józek wystąpi na "deskach"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno kiedyś wystąpi, nawet nieźle czasami tańczy - przez chwilę.

      Usuń