poniedziałek, 18 czerwca 2012

dzień 92.

Dziesięć minut z Józkiem w pociągu zmieniło moje negatywne nastawienie do podróżowania z Józkiem. To było tylko dziesięć minut, ale coś dobrego wydarzyło się podczas tej jazdy i daje mi nadzieję na wydłużanie czasu następnej wyprawy.  Ale po kolei ( skoro jesteśmy już przy kolei...).
Pojechaliśmy w sobotę do kolegi Józka. Czekając na odjazd pociągu Józio zachowywał się jak zawsze. Kręcił się, sprawdzał co chwila, ile czasu już minęło, odliczał sekundy do odjazdu pociągu i nawet mu się zgadzało. Wstawał, chodził, siadał. Gdy przechodził nad połączeniem pociągów, powiedział: - ałałał. Pytał co chwila o McDonald's, który minęliśmy spiesząc się do pociągu - Józio nie byłby sobą, gdyby go przeoczył. Zresztą obie restauracje McDonald's już dawno ma oznaczone na swojej tajnej mapie Olsztyna, podobnie jak kilka pizzerii. Nie zapomniał o Igorze, trudno było mu zrozumieć, że jedziemy do Igora, a nie z Igorem. Mcdonald's... Igor... Igor... McDonald's...
- 1, 2, 3,....,60, koniec, minęła jedna minuta, pokaż zegarek, czy minęła jedna minuta?
- tak, Józku minęła jedna minuta.

- a kiedy przyjedzie pani z jedzeniem?
Tu mnie zaskoczył. Skąd pojawił się u niego obraz pani przynoszącej jedzenie? Może z kreskówek, ale wózek ze smakołykami to na pewno nie jest rzeczywistość polskich kolei państwowych...

Nie tylko Józio zachowywał się ekscentrycznie, jakiś mężczyzna czytał na głos gazetę. Siedzieliśmy  w wagonie bez przedziałów, wiec słyszałam każdy akapit artykułu. Józek podszedł do niego, obejrzeć jego gazetę. Ale mężczyzna szybko ją schował.

Sok został wypity przed ruszeniem pociągu. Gdy Józio odliczył sześćdziesiątą sekundę pociąg ruszył.


 - no właśnie jedziemy - podsumował Józek.
Pociąg bujał nami, koła stukotały. Spojrzałam na Józka:
- o tu jesteśmy, tu jest Zamek, a gdzie jest moja szkoła?
Józek wyglądał inaczej niż zwykle i nawet wyraźniej mówił, chociaż to mogło mi się wydawać. Przestał mówić o wszystkich rzeczach naraz. Był skupiony i uważny, rozglądał się ciekawie, dla porównania przy jeździe autem patrzy w jeden punkt. Coś się przez te dziesięć minut zmieniło. Ale co? Nie jestem specjalistą, piszę tylko o swoich obserwacjach. Tak jakby to kołysanie pociągu wyrównało coś, co normalnie go ogranicza. Przypomniał mi się blog Ani z Holandii: Hura! Autyzm. Kiedyś pisała o poduszce, na której podczas lekcji siedzi jej syn, delikatne kołysanie sprawia, że Kacper nie jest rozkojarzony (Aniu, co jest w środku tej poduszki?). A może ten stukot kół zmniejszył jego nadwrażliwość na dźwięki - nie wiem...
Moja koleżanka opowiadała mi, że jej syn inaczej zachowuje się podczas jazdy na koniu Emocji. Krzyś zadaje wtedy pytania, rozmawia, jest skupiony. Nawet po zejściu z konia inaczej się zachowuje.
Coś podobnego widziałam u Józka. Miał większą kontrolę nad swoim ciałem, nie przeszkadzało mu ono tak, jak zwykle. Nie musiał chodzić, kręcić się, wstawać.
Sporą atrakcją było przyjście konduktora. Pstryknął nam nad biletem jakimś światełkiem. Józek zaskoczony, aż otworzył buzię:
- co to było?! Oglądał później ten bilet, czytał cyfry, które były na nim. Czytał je w tysiącach.
Szybko dojechaliśmy, to było tylko 10 minut.

4 komentarze:

  1. O, właśnie dlatego jeździmy pociągami, a nie samochodem! Nie potrafię powiedzieć, czym się różni Aspik samochodowy od Aspika pociągowego ale wydaje się po prostu mniej aspikowy ;)
    Następnym razem wyprawa będzie dłuższa, a później przyjedziecie do nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,jak wybierzecie się w dłuższą podróż pociągiem Józek będzie miał okazję zobaczyć "panią z jedzeniem".Musi być skład pociągu z wagonem barowym. Chociaż nie wiem,czy na większych stacjach,kiedy jest trochę czasu do odjazdu pociągu,taka "pani"ze swoim wózeczkiem wsiada i wołając:kawa,herbata,napoje zaprasza podróżnych do kupowania.
      Widzieliśmy z Wojtkiem na trasie Olsztyn-Kraków,Olsztyn-Łeba itp.>W<

      Usuń
  2. Bogusiu,najwazneijsze, ze próbujecie!...mimo poprzedniej "porażki" pociągowo-autobusowej... mam wrażenie, ze pisanie bloga motywuje Cię/Was do większych wyzwań i zupełnie nowych działań...Tak trzymać! doris

    OdpowiedzUsuń