sobota, 16 czerwca 2012

dzień 90.

- jest piekarnik, jest!
Wymarzony Józkowy prezent na urodziny - piekarnik - już stoi w domu. W kartonie. I na razie w tym kartonie pozostanie. Tylko jak Józiowi wytłumaczyć, że piekarnik jest do zabudowy i teraz dwa tygodnie poczekamy na meble kuchenne od stolarza? W słowniku Józka nie ma słów: "poczekam", "jestem cierpliwy", "spoko luz". Gdy coś chce, to chce natychmiast! Spodziewałam się napadu złości, bo w domu nie było i na razie nie będzie zapachu świeżo upieczonej pizzy, stojącej obok blach pełnych ciasteczek, ale Józek zaskoczył mnie - jak zwykle. Szalenie spodobał mu się sam karton. Znalazł na nim mnóstwo informacji, wszystkie w formie historyjek obrazkowych. Dwóch panów niesie pudło z piekarnikiem, obok duży napis TAK, następny obrazek przedstawia pana, który w pojedynkę zmagał się z piekarnikiem wchodząc po schodach. Piekarnik spada na ziemię, obok napis NIE. Wszystko w stylu komiksowych ostrzeżeń. Józek długo przyglądał się wszystkim historyjkom. Nawet jeśli mu się nagle przypomni, że piekarnik jeszcze nie jest zamontowany, to pokażę mu inne obrazki, których jeszcze nie widział. Kieliszek, strzałka w górę i parasol - to dopiero będzie zagadka - dlaczego są narysowane na kartonie z piekarnikiem?
Spędziłam wczoraj dzień z chorym, kaszlącym Stasiem. Rozmowa z nim zawsze mnie rozbawi:
- a pamiętasz mamo tego zabitego gołębia? jest już w niebie albo w szpitalu.
- jaka jest już pora roku, chyba nie wiosna, co? ciągle wiosna, ostatnio też mówiłaś, że jest wiosna - Staś będzie obchodził czwarte urodziny pierwszego dnia lata, stąd jego uzasadniona niechęć do wiosny.
Jasiek i Józek byli dziś na wycieczkach szkolnych. Jaś wrócił z mnóstwem zdjęć i opowieści o eksponatach muzeum misyjno - etnograficznego w Pieniężnie. Józek o interaktywnym placu zabaw, na którym dziś był - nie chciał nic powiedzieć:
- byłeś Józio na wycieczce?
- tak
- i jak tam było? fajnie?
- byłem w Olsztynie.
Jak zwykle, gdy temat nie dotyczy dinozaurów, Józio szybko kończy rozmowę. Nie zrażona jego milczeniem poszukałam informacji w internecie. Zobaczyłam zdjęcia kolorowych sześcianów, przez które dzieci przechodziły, świetlne miecze i elektronicznego psa. Kamienie, których dotykanie wywoływało projekcję obrazów na ścianie. Muszę się tam koniecznie wybrać z chłopcami.
Znalazłam dziś piękny obraz. Charakterystycznie wygięta ręka - dobrze to znam. Od dwóch lat choruję, od tygodnia mam postawioną diagnozę: reumatoidalne zapalenie stawów.
zdjęcie: Patients voice


3 komentarze:

  1. Dobrze, że macie już Józka wymarzony piekarnik. Jeszcze parę dni na pizzę musi poczekać ale późniejsza radość z własnej, domowej pizzy - bezcenna :)
    Aleś sobie chorobę zafundowała. Kurczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. choroba autoimmunologiczna, więc tak patrząc po ludzku - to faktycznie sama sobie ją zafundowałam, nie wiadomo dlaczego mam za dużo przeciwciał, a one jak zbuntowana armia walczą z kimś się da!

      Usuń
  2. nie ma to jak karton, u nas to król zabawy. Twoja diagnoza mało optymistyczna:(

    OdpowiedzUsuń