czwartek, 14 czerwca 2012

dzień 88.

- dwa kurczaki czerwone, a jeden niebieski. Patrzcie, patrzcie kto to? No chyba Chińczyk. A to? To król kurczaków...
Osoby siedzące przed nami nie mogły powstrzymać chichotów. A ja kolejny raz zobaczyłam niezwykłość umysłu Józka.
Józio pojechał za mną wczoraj na jubileusz 10-lecia placówki i cierpliwie czekał na przedstawienie, które miało być punktem wieczoru. Występowali przed nami uczniowie ze szkolnego Teatru Tańca "AUTentYcZni My". Przedstawienie było niezwykle ekspresyjne i poruszające. Taniec bez słów z muzyką olsztyńskiego zespołu FADE OUT. Józek, stojąc obok mnie, komentował to, co widzi. Stał, bo chciał lepiej widzieć, co tam się na scenie dzieje:
- czy to są czaszki? to są na pewno czaszki -
twierdził, patrząc na białe maski aktorów. Wiedziałam, że chodzi o metaforę, o ludzi uwięzionych wewnątrz czerwonych i niebieskich materiałów, próbujących wydostać się z nich. Józek pokazał mi inny wymiar przedstawienia. Nie uznając metafor i przenośni, szybko w umyśle stworzył swoje przedstawienie:
 - to są kurczaki!
zdjęcie Piotr Kucharzewski

Podczas tańca nagle pojawiła się wyższa postać, nazwana od razu królem wszystkich kurczaków, a potem ktoś w długiej szacie. Chińczyk według Józka. Gdy jeden z materiałów rozchylił się i wyszedł z niego aktor, trochę zaskoczyło to Józka:
 - to człowiek?!
Naprawdę spodziewał się kurczaka... 
zdjęcie Piotr Kucharzewski
Szkoda, że Józio wyszedł przed końcem przedstawienia, bo ciekawa byłam tego, co on jeszcze wymyśli! Na jego wyjście miały wpływ inne obrazy: ciastka, schowane za parawanem, które zobaczył przed wejściem na salę. Teraz poszedł ich szukać.
Przedstawienie warto obejrzeć na stronie olsztyńskich wiadomości.

Dziś w Olsztynie będzie głośno o jubileuszu. Spotkali się wczoraj rodzice uczniów, dyrekcja, nauczyciele i przedstawiciele władz miasta. Sporo ciepłych słów usłyszeliśmy o placówce. Wielokrotnie podkreślano, że metodami wychowawczymi i opiekuńczymi, a także bazą lokalową i wyposażeniem wyróżnia się w kraju i poza jego granicami. Jak mówi dyrektor Zespołu Agnieszka Jabłońska, 10 lat temu mało kto marzył, żeby szkoła była tak duża:
- W 2002 roku mieliśmy 21 uczniów w szkole podstawowej, 38 pracowników i 1 budynek, który nie  wyglądał tak, jak teraz wygląda. W tej chwili mamy 208 pracowników i około 400 dzieci, 3 budynki i salę gimnastyczną w budowie - wczoraj to usłyszałam, a dziś jeszcze przeczytałam na stronie olsztyńskiego radia.

Józek razem ze mną oklaskiwał kolejną przemawiającą osobę, chociaż raz wyrwało mu się:
- koniec mówienia!
Chętnie oglądał okolicznościowy album, który wręczono nam przy wejściu. Porównywał zdjęcia prostego budynku sprzed lat ze zdjęciami rozbudowanego szkolnego skrzydła i wizualizacją nowej sali gimnastycznej. Od razu starał się to umiejscowić w swoim czasie:
- pierwszy budynek to moje przedszkole, większy budynek to moja szkoła, nowa sala będzie, gdy będę w trzeciej klasie. 
Całość zakończył zaskakująco:
- a gdy byłem bardzo mały, to chyba była epoka lodowcowa.
W albumie zamieszczono m.in. moje wspomnienie o Józku razem z jego zdjęciem  - kilka miesięcy temu napisałam krótki tekst na konkurs szkolny, zamieszczono go i teraz mamy świetną pamiątkę!
Najbardziej poruszył mnie film, który wyświetlono przed spektaklem. Przygotowany przez wychowawców 20 - minutowy dokument  zatytułowano „Żyć z autyzmem”. Jest to zapis rozmów z rodzicami osób dotkniętych autyzmem. Rodzice opowiadali w sposób prosty o sprawach tak trudnych. Film kręcony był w domach i od razu widzieliśmy to, o czym mówią.  Widziałam szafki kuchenne, zamykane na klucz, puste regały, bez książek i płyt, zniszczonych przez dzieci. Ulubione miejsca, których nie można przestawiać. Usłyszałam o zrzucanych obrazach ze ścian i kiwałam głową ze zrozumieniem. Że też ja nie wpadłam na założenie zamka w lodówce. Okazało się, że nie tylko mój Józek wyjada wszystko w ilościach zatrważających! Spotkanie z kobietą w kościele, która wściekła się na dziewczynkę z autyzmem, nazywając ją owcą z powodu wydawanych dźwięków - zszokowało mnie to. Zabawa drzwiami, ciągłe zamykanie i otwieranie i nasłuchiwanie dźwięku. Nasze dzieci są takie różne i takie same.
Brawa dla rodziców, którzy zgodzili się wystąpić i podzielić się swoim życiem.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. czekam jeszcze na film, może też będzie w internecie.

      Usuń
  2. Super, ze macie taką szkołę w Olsztynie, chyba niewiele jest szkół tego typu w Polsce. Kiedys się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz widzę, że ani zwykła szkoła ani nawet integracyjna nie byłaby dobra dla Kamila, ze swoimi zachowaniami agresywnymi zapewne wylądowałby na nauczaniu indywidualnym w domu, wiec to dla nas kolejny argument za pozostaniem w Szkocji, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,widać dla Józka coś co wydarzyło się dawno (wg.niego jak był mały) należy do prehistorii.Dlatego wszyscy dorośli byli już w epoce lodowcowej i ja też,a mój wiek wyraźnie na to wskazuje.Jestem zachwycona spostrzegawczością Józka:D:D :D

      Usuń