niedziela, 3 czerwca 2012

dzień 77.

Przypaliłam wczoraj grzanki. Józio wszedł do kuchni, zatkał nos i powiedział: 
- cuchnie! Ale mgła! Nic nie widzę!
Mimo słabej widoczności przespacerował się po kuchni tam i z powrotem, szukając choćby jednej nieprzypalonej grzanki. Nic nie znalazł, więc zatkał jeszcze raz nos, zamknął oczy i po omacku wyszedł powtarzając coś o strasznej mgle.
Musiałam się zrehabilitować jako kucharka, więc zaproponowałam zrobienie lodów domowych. Józio mówił o nich od tygodnia. Przypadkiem zobaczył jakiś program, w którym dzieci przygotowywały lody domowe śpiewając przy tym piosenki.
- Zrobimy, my też zrobimy! - powtarzał Józio przy każdej okazji.
Obejrzałam już sama ten program pod kątem przepisu. Niestety śpiewające dzieci swobodnie dorzucały tyle truskawek i śmietany, ile mieściło się w pojemnikach. Z Józkiem w kuchni nie ma co myśleć o spontaniczności w dodawaniu składników. Lubi, gdy odmierzamy wszystko zgodnie z przepisem i lubi, gdy wszystko nam się udaje.
Przeglądałam internet w poszukiwaniu przepisu, który spełniłby kilka warunków:
- mniej więcej podobny byłby do tego, co robiły śpiewające dzieci
- sprawdzony i skomentowany przez wiele osób
- prosty
Mam ulubioną stronę, nazywaną dosadnie: Wielkie żarcie.
Wśród wielu przepisów rzucił mi się w oczy ten o nazwie "przepis na lody bardzo proste", mający 43 opinie pozytywne, a wśród składników śmietanę i truskawki.
Potrzebowaliśmy 500ml śmietany kremówki 30%, bo cukier i truskawki już mieliśmy.
Wysłałam Jaśka na zakupy. Na kartce napisałam:
"500ml śmietany 30% (czyli pół litra)".
Jaś przyszedł za jakiś czas i powiedział, że nie wie, po co nam papryka chili, ale na litry to na pewno jej nie sprzedają. Zmyślny chłopak, bo wrócił i zapytał. Poszedł raz jeszcze i przyniósł śmietanę.
Ja w tym czasie włączyłam przesłaną przez znajomego piosenkę Ani Brody, która nagrała niesamowitą płytę dla dzieci. Że też ja tej płyty wcześniej nie słyszałam! Co za głos, jakie melodie! Weszłam na stronę http://www.aniabroda.com/ i śpiewaliśmy zupełnie, jak te dzieci w kuchni przez całe popołudnie:
- lalalalalili nie będziemy się martwili, lalalalalili będziemy sobie marzyli.
Józio po raz pierwszy nie protestował przeciwko temu, by głośnio leciała piosenka, co tylko świadczy o głosie Ani z Węgajt.
Praca przy piosenkach dobrze szła. Śmietana (bez chili!) zmiksowana, żółtka z cukrem i cukrem waniliowym też. Każdy pracował, oprócz Eli, każdy podjadał, tu Ela była pierwsza. Pyszne było!
- jak hohel mohel! podsumował Józek.






.



Wszystko zmieszaliśmy, oprócz truskawek. Wiedziałam, że często kłóci się u Józka to, co widzi z jego wybiórczością pokarmową. Rozdzieliłam śmietankowe lody od truskawkowych. Rzeczywiście tych truskawkowych potem nie ruszył.









Lody wyszły niesamowite! Tylko na drugi raz te truskawkowe muszę zamieszać w trakcie mrożenia, bo mus truskawkowy opadł na dno. 
"lalalalalili nie będziemy się martwili".
Zmartwił się tylko Jarek. Gdy wrócił, powiedział, że takiego bałaganu w życiu nie widział!

zdjęcia moje i Jaśka,
przepis tutaj.

6 komentarzy:

  1. Elcia poświęciła się dla dobra ogółu,wykonując najcięższy kawałek roboty;):):)Przecież organolepytczny nadzór całego procesu produkcji,to bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie:D
    Swoją drogą,to chyba się uśmiechnę do Józka o jakieś korepetycje z gotowania;) >Agnieszka<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elcia jako technolog żywności?! W takim razie rzeczywiście odwaliła kawał roboty.
      Gotowanie to kolejna pasja Józka, człowiek o wielu talentach!

      Usuń
    2. Witam,Jasiek jesteś super:-) Wojtek kupuje dokładnie to co ma napisane,zapewne kupiłby chilli w postaci jakiegoś sosu,który później wykorzystałby do swoich eksperymentów.
      Fajnie,że Józek interesuje się gotowaniem,może kiedyś samodzielnie będzie przygotowywał różne smakowitości.Koronnym daniem przygotowywanym przez Wojtka jest popcorn z mikrofalówki.Gotowanie nie wchodzi w zakres jego zainteresowań.

      Usuń
    3. przekazałam Jaśkowi, bardzo się ucieszył z komplementu, sam też jest zadowolony, że rozwiązał zagadkę 'czyli-chili"

      Usuń
  2. Mnie też spodobała się Anie Broda. Myślę sobie, że gdybym nie czytała Pani bloga, nigdy bym na nią nie trafiła.
    A swoją drogą...Pani Józio robi zdecydowanie więcej fajnych rzeczy, niż niejedno z dzieci, które dane mi było poznać.Chociażby właśnie z obawy, aby się nie pobrudziły.
    A jak będziecie robili naleśniki - to ja się piszę! Uwielbiam! I podrzucić blisko. A ja w podzięce wyczaruję jakąś ciekawą książeczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania jest niesamowita, słuchamy od rana jej następnych piosenek, mój Staś po przesłuchaniu jeden raz o "Czarnych kurach" (tekst Danuty Wawiłow) śpiewa już ją pod nosem Ania mieszka tak blisko, w Węgajtach, chciałabym być na jej występie.

      Usuń