sobota, 2 czerwca 2012

dzień 76.

Gdyby powstała kiedyś mapa miejsc wartych pokazania autystom od razu głosowałabym za Manufakturą Cukierków, która przypadkiem znaleźliśmy wczoraj w Warszawie, na Tamce. Pędziliśmy na pokaz fontann na Podzamczu, o którym spotkane osoby mówiły, że to już niedaleko, inni zaś kręcili głową, że jeszcze kawał drogi przed nami. Zmęczeni długą drogą i deszczem nagle zobaczyliśmy kolorową wystawę sklepu. I tak znaleźliśmy się w najprzyjemniejszym miejscu tego dnia. A co do fontann - to może zobaczymy je następnym razem.
Nie byłam w Warszawie z moim autystycznym Józkiem. Tak jak pisałam, nie czułam się zbyt dobrze, żeby go zabrać ze sobą. Pojechałam z Jaśkiem, z którym zastanawialiśmy się, co by naszemu Józkowi się spodobało. Opóźnienie autobusu, który godzinę stał w korkach, wywołałoby jego wielką złość. Wściekałby się na deszcz i zimno, przez które my też nie widzieliśmy za dużo, chowając głowy pod jednym parasolem. O przemoczonych butach, które by zdjął i wyrzucił wolę nawet nie myśleć. Ucieszyłby się autobusami z możliwością korzystania w nich z darmowego internetu - hmm, czemu by nie? Manufakturą Cukierków byłby zachwycony. 
Nie zobaczyłby tam żadnej maszyny, bo cukierki wykonywane są ręcznie, tak jak wskazuje nazwa manufaktura. Na stół wylewana jest gorąca masa, którą rozcierają cukiernicy w rękawiczkach. Widzieliśmy prawie pełny pokaz, na całość, która trwa około 40 minut nie starczyło nam czasu. Widzieliśmy przekładanie, rozciąganie, wieszanie na haku. Masa rozciągana na haku zmieniła kolor i to zrobiło na nas duże wrażenie. Później do cukru dodawane są barwniki, by mógł powstać określony wzór. Podobno zapach w tym momencie jest niesamowity.
Manufaktura Cukierków

Manufaktura Cukierków

Manufaktura Cukierków

Manufaktura Cukierków

Manufaktura Cukierków
Zdjęcia umieszczam za zgodą właściciela Manufaktury.
A to zdjęcie, które zrobił mój Jaś.
Oczywiście wyszliśmy z paczką cukierków, które były robione w sposób znany już w XVII wieku.  Tylko kilka sztuk dotarło do Olsztyna. Cukierkowe rzeźby, lizaki z dedykacją - na pewno wrócimy tu następnym razem!

Wielkim rozczarowaniem okazało się Muzeum Techniki w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Wiem, że nie zabiorę tam Józka. Tabliczki "nie dotykać eksponatów" z jednoczesnym wystawieniem wszystkiego bez szklanych gablot - nie potrafiłabym upilnować Józka. Przeczytałam później o braku pieniędzy na czynsz, o jakiejś nieciekawej sytuacji prawnej, która nie pozwala na staranie się o fundusze unijne. Na całym świecie rozbudowuje się muzea tego typu, a w Warszawie planowane jest zamknięcie tej placówki. Pojawiają się komentarze: graciarnia czy dorobek polskich inżynierów? Widzieliśmy sale pełne pralek i maszyn do szycia. Pokaz tzw. "szklanej panienki", czyli modelu sprzed czterdziestu lat, pokazującego budowę ludzkiego ciała uśpił mnie. Tylko niektóre eksponaty przykuwały wzrok, inne przypominały prace ręczne z moich czasów szkolnych.
stoiska w lepszym stanie u nas w Olsztynie można obejrzeć podczas Dni Nauki


mało zachęcająca ekspozycja
a to z chęcią obejrzeliśmy


4 komentarze:

  1. Mieszkalam 17 lat w Warszawie i nie wiedzialam, ze tam jest takie fajne miejsce, mam na mysli te fabryke cukierkow :-) A mozna tam wejsc tak z ulicy? Moze przy najblizszej bytnosci w stolicy wybierzemy sie tam z Kamisiem.
    W Muzeum Techniki może raz byłam, ale chyba tez nie zrobilo na mnie wrazenia. U nas mamy swietne Centrum Nauki, gdzie dzieci moga dotknac wszystkiego, bawic sie, eksperymentowac, super sprawa, polecam gdyby ktos przypadkiem zabladzil kiedys do Glasgow :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabryka cukierków jest od niedawna, od kilku miesięcy, wpadliśmy na nią przypadkiem. Strona http://www.manufaktura-cukierkow.pl/index.php, można nawet umawiać się na udział dziecka w robieniu cukierków. Zazdroszczę Wam takiego centrum, w Wawie jest też Centrum Kopernik, podobno świetny, tylko, że kolejki 4 godzinne, bez możliwości indywidualnej rejestracji. Pojechaliśmy do stolicy w Dzień Dziecka, więc i kolejki odpowiednio dłuższe i deszcz nas zniechęcił do Kopernika.

      Usuń
    2. Witam,z Wojtkiem byliśmy w Gdańsku na Długim Targu w takiej "ręcznej fabryce cukierków"
      Staliśmy wpatrzeni przez dwa pokazy produkcji.Można tam było obejrzeć stare maszyny
      i formy na których robiono cukierki.Oprócz tego w Gdyni jest Centrum Nauki Experyment
      gdzie można wszystkiego dotknąć.Najbardziej zafascynowała Wojtka możliwość zamknięcia się w bańce mydlanej.To są miejsca do których możecie pojechać z Józkiem.
      Być może droga w tamtym kierunku nie będzie taka straszna ponieważ Józek już jechał z Wami tą trasą i pewnie ma ją już "zakodowaną" Pozdrawiam.

      Usuń
    3. dzięki, kochani, nazbiera nam się zaraz lista wartościowych miejsc dla naszych dzieci - nie tylko z autyzmem, bo mój Jaś też chętnie by pojechał do Centrum Nauki w Gdyni i w Glasgow.

      Usuń