środa, 27 czerwca 2012

dzień 101.

Co mogłoby wygonić Józka z ciepłego domu na wichurę i deszcz? Tylko niespodziewane zmiany w domu. Gdy tylko zauważył wnoszony pierwszy z nowych mebli do pokoju Elusi, założył buty i wybiegł na podwórko. Za chwilę wrócił po ciepłą bluzę, bo sama koszulka nie nadaje się na tegoroczne lato.
Z daleka obserwował tatę i Jaśka dźwigających meble. Huśtał się, wspinał na drabinkę, siedział na drzewie - wszystko z głową skierowaną w stronę domu. Na placu zabaw był sam, najbardziej wytrwałe dzieci, które biegają do późnego wieczora z piłką nożną, tego dnia siedziały w ciepłych domach.
Każdy z nas inaczej zareagował na nowe meble. My - z wielką radością, bo dostaliśmy je w prezencie. Staś z Elą - jako zgrany zespół - podeszli do tego naukowo, przeprowadzając kilka eksperymentów. Jeden z nich polegał na zamknięciu Eli w komodzie. Zmieściła się. Kolejny polegał na próbie umieszczenia Eli w szufladzie nocnej szafki. Ten eksperyment nie należał do udanych, Ela nie zmieściła się, a szafka upadła. Ela chyba też miała dość na dzisiaj, bo za chwilę Staś przybiegł ze skargą:
- mamo, a Ela uderzyła mnie w lampę!
Trochę mi zajęło zorientowanie się, co się stało Stasiowi, ale chyba już wiem...

Kiedyś zmianę mebli w domu i związane z tym zamieszanie Józek gorzej znosił. Rok temu podczas wnoszenia mebli rozbił na nowej wersalce surowe jajko. Chciał kogel-mogel, ale ogólny hałas i zamęt wyprowadziły go z równowagi. Teraz sobie świetnie poradził. Z wysokości drzewa nabierał dystansu do nas wszystkich.
Gdy już zszedł z drzewa przypomniał sobie o kartach z japońskim stworzeniami, w które grają chłopcy ze szkoły. Marzył o nich już od jakiegoś czasu. Pobiegliśmy razem do sklepu i kupiliśmy je na poprawę humoru. Józek schował się na kanapie, na której wylał kiedyś jajko (to już jest znany i domowy mebel), przykrył się poduszką i oglądał sobie w skupieniu nowy zakup. Mam tylko nadzieję, że zatrzymamy się na tych kilku kartach i nie stanie się to nową fascynacją Józka. Sprawdziłam w internecie: prawdziwi fani posiadają już tysiące kart, naprawdę nie mam zamiaru do nich dołączyć. 
Zabawa kartami uspokoiła Józka. Już mniej nieufnie dołączył do innych, wszedł do pokoju z nowymi meblami i za chwilę próbował schować się pod nowym materacem, po którym łaziła szczęśliwa Ela. 

8 komentarzy:

  1. :))) przyzwyczai się :) dobrze, że ma już swoje sposoby na oswajanie się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. później dołączyłam jeszcze zdjęcie Józka z kartami-zobacz koniecznie!

      Usuń
  2. Ale dał sobie radę. Brawo Józku! dzielny z ciebie chłopak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie , ze jozek sie tak ladnie zaczyna uczyc dawac rade w trudnych sytuacjach samemu . to takie optymistyczne:-)tadeuszek tez jest zawsze bardzo podekscytowany nowymi sprzetami w domu- najczesciej reaguje szybkoscia (skacze lub biega non stop)lub glosnoscia.macie ogrodzone podworko, czy jozek nie udaje sie na samowolne wycieczki gdzie pieprz rosnie? ;-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,Wojtek zawsze aktywnie uczestniczył w różnego typu przemeblowaniach.
      Ostatnio samodzielnie złożył dwie szafki,które wstawił w przedpokoju.
      Może Józek też samodzielnie złoży "jakiś mebelek" dla siebie,to może bardziej przychylnie popatrzy na zmiany w domu;)Teraz wspaniale sobie poradził.Brawo!pozdrawiam :W:

      Usuń
    2. po pierwsze Wasz syn ma niesamowite imię! Tadeuszek ! Już odpowiadam o ogrodzone podwórko:Józio kiedyś uciekający od razu z prędkością światła, w tej chwili tego nie robi. Jak na razie. Znalazł sobie wysoko ustawione miejsca, które mu bardzo odpowiadają na placu zabaw pod oknem (mieszkamy w bloku) i przesiaduje tam. Tak jakby sam ogrodził to podwórko i już nie ucieka. Nigdy nie jest sam - wiadomo. Czasem mu się coś zachce i chce pobiec do sklepu, ale już zanotował, że do tego potrzebne są pieniądze, wiec w tamtym kierunku też nie ucieka. Rozwija nam się chłopak.

      Usuń
    3. a Wojtek -wiadomo!projekty od małego!

      Usuń