wtorek, 26 czerwca 2012

dzień 100.

Jeszcze tylko kilka dni do końca roku szkolnego, w niektórych szkołach dzieci już tylko oglądają filmy podczas lekcji. U Józka w klasie wykorzystywana jest każda chwila do nauki:
- chłopcy, nie jesteśmy na Hawajach! Uczymy się - mówi do nich wychowawczyni, pani Dorotka.
- na Hawajach? - któryś powtórzył, a może rozmarzył się...
Nawet wycieczkę szkolną połączono z nauką prostej wydawałoby się normy społecznej: ustępowanie miejsca starszym osobom. Mój 4 - letni Staś pojął tę zasadę bez problemów. Józek autysta - nie wie, o co chodzi. Nie zauważa osób, gdy wpycha się do autobusu. Tę osobę popchnie, o inną osobę się obije przechodząc. Cel jest jeden: wolne miejsce! Podczas wcześniejszej wycieczki klasowej kilku kolegów Józka podobnie walczyło o miejsce, dlatego wczorajszą wyprawę poprzedził krótki kurs zachowywania się w autobusie. Niektórzy świetne sobie z tym poradzili, ale Józek potrzebuje chyba trochę dłuższego nauczania... Wycieczkę rozpoczął awanturą o miejsce. Siedział, ale nie tam, gdzie chciał. Najlepsze miejsce zajmował - według jego uznania - Igor. Gdy Igor ćwicząc szarmanckie zachowanie wstał, żeby ustąpić miejsce starszej pani, Józek zwinny jak jaszczurka i ostry jak przecinak, próbował zająć to miejsce szybciej niż starsza pani.
Potem wszyscy w autobusie chcieli ustąpić miejsca Józkowi - tak głośno krzyczał. Wszystkie najlepsze miejsca były wolne. Kto mógł, ten wstawał. Każdy chciał pomóc temu chłopcu, tylko żeby już przestał! Wiem z doświadczenia, jak trudno jest wytrzymać Józka krzyk. Nawet panie po siedemdziesiątce proponowały mu swoje miejsce:
- proszę, niech ten chłopiec usiądzie na moim miejscu.
- ćwiczymy zachowania społeczne, to ważne, żeby Józio nauczył się tego!
- a jeśli ten chłopiec będzie miał zawał, może jest chory?
- nogi mnie bolą, ratunku - na to mój Józek - manipulator.
Józio dostał znak stop, po czym obraził się na całą klasę i nie chce już chodzić do szkoły.
Razem z panią Dorotką jesteśmy dobrej myśli:
 - Józio jeszcze nauczy się!
Ta historia o ich wycieczce była jeszcze zabawniejsza, wszystkich szczegółów nie zdołałam zapamiętać z opowieści nauczycielki, bo nie mogłam powstrzymać się od chichotania.
Wieczorem wymyśliłam własny sposób na naukę norm społecznych. Posadziłam Józka przed sobą. Opowiedziałam mu o stawach, kościach oraz mięśniach. O starzeniu się organizmu. O słabszej kondycji wynikającej ze starości. Dodałam drastyczną historię o nagłym zahamowaniu autobusu i połamanych kościach u starszej osoby, która straciła równowagę. Józek otwierał szeroko oczy, dotykał swojego mięśnia na udzie, pytał się, czy ma stary mięsień, czy młody.
Zobaczymy, co z tego wyniknie.

4 komentarze:

  1. Wspaniały pomysł z tym starzeniem się organizmu! Ciekawa jestem, czy Aspikowi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno się spodoba! podobna wrażliwość i wyobraźnia

      Usuń
  2. haha ale sie usmialam wyobrazajac sobie cala ta autobusowa scenke:)
    Uwielbiam Twoje opowiesci i ich glownego bohatera:)

    OdpowiedzUsuń
  3. OPOWIEŚĆ NICZYM Z HORRORU ;-) cieszę się ze znalazłam Twojego Bloga, jesteście Niesamowici :-)

    OdpowiedzUsuń