wtorek, 29 maja 2012

dzień 72.

Najchętniej przypięłabym Józkowi odznakę "Wzorowa osoba", tak jak kiedyś, za moich czasów szkolnych, istniał "Wzorowy uczeń". 
Józio to osoba ceniąca dobre wartości, takie jak punktualność, obowiązkowość. Dwa tygodnie temu spóźniliśmy się na logorytmikę do jego szkoły. Józio jeszcze nam to wypomina, poza tym informuje o tym spotkane różne osoby, takie jak pani wychowawczyni i redaktor z Radia Olsztyn. Wczoraj poganiał nas rano, żeby to się więcej nie powtórzyło. Zaplanowaliśmy jazdę autobusem, bardzo atrakcyjną, bo z włączonym mikrofonem z radia. Józio ocenił, że wygląda to raczej na kolejną próbę spóźnienia się do jego szkoły i skutecznie zaprotestował przeciwko takiej atrakcji. Cóż mieliśmy robić? Wsiedliśmy wszyscy do samochodu: Józek, Jasiek, Jarek, Staś, Ela, ja i pani Ania z Radia z mikrofonem i rzeczywiście nie spóźniliśmy się na zajęcia.
Podobnie wyglądała kiedyś sprawa z omyłkową zamianą zeszytów ćwiczeń. Józek odkrył w swoim plecaku zeszyt kolegi, natomiast nigdzie nie było jego lekcji. Przeraziło go to, że nie odrobi pracy domowej. Na szczęście mama Mateusza, rozumiejąc doskonale podejście Józka do wartości wyższych, spotkała się ze mną w połowie drogi do ich domu i stojąc pod sklepem wymieniłyśmy zeszyty. Wzorowy uczeń mógł usiąść do lekcji. 
Walcząc z Józka wybiórczością pokarmową opowiedziałam mu o zawale serca, który grozi osobie chcącej jeść kiełbasę - jajko na śniadanie, obiad i kolację. Józek oglądał wiele razy mechanizm powstawania zawału serca w swojej grze komputerowej Tajemnice ludzkiego ciała  i bardzo się tym przejął. Nie mogę w tej chwili rozpocząć smażenia po godzinie 18.00, ponieważ Józek ze swoim słuchem absolutnym, dorównującym najczulszemu mikrofonowi, woła do mnie z innego pokoju:
 - Zawał serca, zawał serca. Nie wolno jeść! Nie wolno patelnia! Jest już wieczór.
Józio ceni sobie dobrą, wiele wnoszącą rozmowę. Najczęściej spędzam później dużo czasu nad encyklopedią, bo nie pamiętam, czy miocen jest po eocenie czy odwrotnie. A Józio wymaga ode mnie odpowiedzi na swoje pytania. W każdym razie o bzdurach nie rozmawiamy.  
Wzorowy człowiek, czyli Józek czasami tupie i krzyczy, bo jego zmysły zaburzają mu widzenie świata albo sprawiają mu ból. Słyszy za głośno dźwięki, musi patrzeć pod jakimś dziwnym dla nas kątem, żeby dobrze widzieć. Przymyka oczy, bo kolory za mocno błyszczą, a twarze zniekształcają się.
Wzorowemu człowiekowi wczoraj przyglądała się pani Ania z Radio Olsztyn. Jechała z nami rano samochodem, spędziła z Józkiem lekcję i uczestniczyła w wolnym czasie w domu. Ciekawa jestem audycji, która z tych rozmów powstanie, już niedługo, w czwartek na antenie Radia Olsztyn.

Odznaka dla Józka to tylko mój żart, chociaż wczoraj uczestniczyłam w rozmowie o pewnych symbolach dla naszych dzieci, które informowałyby społeczeństwo, że dane dziecko nie jest źle wychowane, tylko ma autyzm. Ważną informację niosą ze sobą np. bransoletki dla cukrzyków. Oczywiście bransoletki dla Józka to rzecz do wielokrotnego zrywania, ale znaczek: "Jestem wyjątkowy i mam autyzm", może chciałby nosić. Jeszcze gdyby Józka z takim znaczkiem wpuszczono bez kolejki do lekarza ze względu na jego nietolerancję tłumów, to chyba sama przypięłabym sobie odznakę: "mam w rodzinie autystę i kolejki są naprawdę nie do zniesienia dla niego, dla mnie, a za chwilę dla wszystkich obecnych".
Z takim znaczkiem świetnie wkomponowałabym się w kampanię społeczną w Szanghaju. Przeprowadzona dwa lata temu oceniona została bardzo pozytywnie przez rodziców dzieci z autyzmem. Kampania miała na celu zwrócenie uwagi na społeczną izolację, jakiej doświadczają rodzice dzieci z autyzmem. Spośród szeregu akcji i artystycznych pokazów wyróżniała się "matka na uwięzi", czyli kobieta ubrana na czarno, spętana tysiącami czarnych sznurków. Zdjęcie i opis kampanii tutaj.
Czy wyobrażaliście sobie nową salę gimnastyczno - rehabilitacyjną przy placówce Józka? Jest już wizualizacja zrobiona przez Piotra Dudka w prezencie dla nas wszystkich! Tak będzie wyglądać już niedługo rozbudowany Zespól Placówek Edukacyjnych. "Budowa sali postępuje w imponującym tempie" jak podają olsztyńskie wiadomości olsztyn24.





3 komentarze:

  1. czytając dzisiejszy Pani wpis, przypomniała mi sie podobna historia z moimi uczniami. Pewnego dnia umówiłam sie z nimi na godzinę 9, ale wcześniejsze spotkanie przedłużyło się o jakieś piętnaście minut, zatem musieli czekać. Gdy poprosiłam uczniów do gabinetu od razu zaczęłam przepraszać ich, że ważne sprawy spowodowały opóźnienie...miałam nadzieję, że waga spraw mnie wytłumaczy, ale moi cudowni uczniowie zadali mi bardzo proste pytanie...kto i co w tej szkole ważniejsze jest od nich ?, pochyliłam głowę i w równie prosty sposób odpowiedziałam szczerze- NIKT. Agnieszka Jabłońska:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne pytanie zadali!
      piękna odpowiedź!

      Usuń
    2. http://www.ro.com.pl/posluchaj/dzwiek/6839/365-dni-z-Jozkiem-reportaz-Anny-Minkiewicz-Zaremby/

      Usuń