poniedziałek, 28 maja 2012

dzień 71.

Z miłości do Józka chowamy przed nim jedzenie.
- mogę kawałeczkę? usłyszy każdy, kto jeszcze nie skończył spaghetti - ulubionego dania Józka. Jego talerz pierwszy jest pusty. Józek szybko ustawia się w kolejkę do patelni, odgłos smażenia usłyszy zza zamkniętych drzwi. Zachodzi co chwila do kuchni i sprawdza, czy danie jest już gotowe, oblizuje przy okazji drewnianą łyżkę, z której kapie pomidorowy sos.
W poprzednim mieszkaniu mieliśmy wysoki wieszak, do którego Józio nie sięgał. Zawsze tam, a nie w lodówce czekały porcje jedzenia, które mogły spokojnie starczyć dla kilkuosobowej rodziny na dwa obiady. Pozostawienie ich w lodówce okazywało się błędem. Tylko wciąż otwarte drzwi od lodówki pokazywały, że ktoś tu już był, tylko smugi na drzwiach znaczyły, że ktoś coś jadł...
Po obiedzie komunijnym pozostało sporo jedzenia do schowania. Ulubione potrawy Józka: frytki, smażone ziemniaczki, kotlety i tort. Misa surówki mogłaby nawet stać na wierzchu i nic by jej nie groziło. Józio rozpoczął śniadanie od smażonych ziemniaków z kotletem i sokiem pomarańczowym. Potem kilka razy robił podchody do frytek. Zagryzł tortem, chociaż nie było jeszcze godziny 11-stej. Popił sokiem pomarańczowym. Odkąd zna dobrze godziny mogę mu powiedzieć, o której będzie mógł zjeść następną porcję. Siedzi wtedy przed zegarem i czeka. Popijając sok pomarańczowy.
Podczas jedzenia mruczy tak, że każdy kucharz czuje się usatysfakcjonowany.
Zdarzało się kiedyś, że mrucząc jadł tak dużo, że chorował. Nie miał i nadal nie ma momentu odczucia, że już wystarczy.
Oczywiście dotyczy to tylko wybiórczych potraw: inne rzeczy ledwo przełknie, w szkole z obiadami zawsze są problemy, wystarczy, że makaron zostanie wymieszany z sosem i już go Józek nie tknie.
Fachowców od autyzmu Józek nie zaskoczy. Jego sposób jedzenia wywołany jest sensoryzmami i nadwrażliwością na bodźce smakowe. Do różnych takich nazw i teorii podchodzę podejrzliwe, czasami są prawdziwe, czasem wręcz przeciwnie. Obserwacja Józka zawsze wygrywa. Żadni z nas eksperci, więc z miłości do niego po prostu chowamy przed nim jedzenie.

Dziś jesteśmy umówieni z panią redaktor z Radia Olsztyn. Powstanie reportaż o Józku, o blogu i o jego czytelnikach. I bardzo dobrze, jestem za mediami, które mogą bardzo przyczynić się do poprawy wizerunku naszych dzieci. Wiele filmów o osobach z autyzmem tylko pogłębia mity, które powstały na temat autyzmu. Najczęściej pokazane w nich osoby są podejrzanie podobne do siebie. I zaskakująco szybko dzięki cudownym terapiom wychodzą z najgłębszych zaburzeń. Dajmy spokój takim amerykańskim obrazom, pokażmy im coś nowego! A przy okazji mówmy o innych wzorcach traktowania rodzin osób z autyzmem, które warto przenieść do naszego kraju np. z Holandii.

4 komentarze:

  1. Witam,przeczytałam na stronie szkoły o kolejnym sukcesie Józka.Ciekawa jestem jego pracy za którą teraz został nagrodzony.Sukcesy Józka w tej dziedzinie wskazują,że trzeba Jego prace zebrać i wydać w postaci albumu:)GRATULACJE.
    Z przygotowywaniem jedzenia dla Wojtka nie muszę się wysilać.Ponieważ je tylko wybrane potrawy.Potrafi jeść przez dłuższy czas tylko naleśniki.Mam Go jednego więc z obiadami nie mam problemu. U Was jest trochę więcej osób
    i przygotowanie jedzenia dla wszystkich wymaga większych zdolności kulinarnych,dlatego bardzo Panią podziwiam.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józio bardzo mi pomaga w gotowaniu. Pracy przy tym mam więcej niż gdybym robiła to sama, ale co tam. Pracy Józka nie widziałam, wysłana została ze szkoły. Też się ucieszyliśmy!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy jestem tego reportażu i faktycznie chciałbym aby wzorce opieki nad rodzina osób autystycznych były standardem w naszym kraju. No cóż pomarzyć można a nawet trzeba. Do zobaczenia w środę Mariusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam, zapraszam jeszcze raz, pogadamy o naszych dzieciach.

      Usuń