sobota, 19 maja 2012

dzień 62.

Nie ma to tak zacząć dzień z piosenką na ustach. Repertuar obojętny, byle głośno i z całych sił. Nie ma to jak...ale nie u nas w domu. Gdy tylko zaśpiewasz pierwszy wers, słychać z pokoju Józka:
- cisza! Straszne śpiewanie!
Może drgnie Ci powieka po tej krytyce, ale śpiewasz dalej. Wtedy przekrzykuje Ciebie głos:
- wyprowadzam się, nie będę w tym domu mieszkał. 
I żeby każdy wiedział, dlaczego mieszkanie w tym domu już nie jest fajne, doda:
- nie śpiewaj.
Pozostałyby słuchawki, ale jest jeszcze Ela, która zawsze sprawdza: co tam mamo masz? I z uśmiechem na ustach ucieka za chwilę ze zdobyczą. Życie z muzyką - na razie nie dla mnie.
Oglądanie filmów z Józkiem - też nie dla mnie. Wiele razy pisałam o klatkowaniu przez niego filmów, które najbardziej cierpliwą osobę wyprowadzi z równowagi. Oglądasz spokojnie początek, Józek podbiega nagle do myszki i przerzuca do połowy filmu, coś mu się spodoba, więc wraca do tego, zaśmiewając się. Potem znów początek. Ulubiona scena zwycięża w rankingu, więc wszyscy obejrzyjmy ją jeszcze raz. Zakończenia filmu nigdy możesz nie poznać, bo Józek otworzył już program Paint i musi koniecznie narysować to, co go rozśmieszyło.
Pisałam nieraz o klatkowaniu filmów przez Józka. Ale nigdy wcześniej nie skojarzyłam, że tak samo klatkuje rzeczywistość. Czwartkowe wyjście na basen z Józkiem, w zastępstwie chorego Jarka, dało mi dużo do myślenia.
Po pływaniu Józio zamiast iść do szatni zaczął zwiedzać budynek. Najpierw zajrzał do sauny, wywołując mój popłoch, ale wszyscy siedzieli kulturalnie w ręcznikach. Następnie misa z lodem, w której zanurzył dłonie.

 
















Potem wszedł pod bicze wodne, następnie deszczownia z kolorowymi światłami, z chichotem wylał obok siebie kubeł zimnej wody. Potem, co Was pewnie nie zdziwi, ale zdziwiło ludzi tam siedzących - znów była sauna. Jeszcze raz kubeł wody, niespodziewana wizyta w łazience i uważne przyjrzenie się wszystkim kranom, kubeł zimnej wody i szatnia.
A nie, jeszcze misa z lodem:















Gdy wróciłam, Jarek zapytał:
- a do sauny zaglądaliście?
- dwa razy.
Już wiem, że kubeł wody, misa, sauna i deszczownia to stały element Józkowego czwartkowego basenu.
Nie przeszkadzam Józkowi w klatkowaniu, widzę, że jest mu to potrzebne. Czasem mnie to tylko bawi. A tu wczoraj niespodziewanie przeczytałam rozmowę z Anną Brummer, osobą dorosłą z autyzmem. Do wywiadu, przeprowadzonego przez Rafała Motriuka, dołączono fragment tekstu z blogu Hura! Autyzm
 -Siedzisz w teatrze, jest zupełnie ciemno, wiesz, gdzie jest scena, ale nie jesteś w stanie dostrzec scenografii. Zapala się jedno światło punktowe, oświetlające tylko jeden element. Gaśnie. Następne oświetla inny element i znowu gaśnie. I tak po kolei zostają oświetlone wszystkie elementy scenografii. Widzisz ją? Jeśli uważałeś, jesteś w stanie w swoim umyśle stworzyć obraz całości, wiesz dokładnie, gdzie znajduje się który element. W tym momencie zostaje zapalone światło główne i widzisz, że twój wewnętrzny obraz dokładnie pasuje do rzeczywistego wyglądu sceny. Teraz wyobraź sobie, że gdziekolwiek pójdziesz, każde otoczenie widzisz dokładnie w ten sam sposób. Nie widzisz, że stoisz na przystanku autobusowym przy ruchliwej ulicy. Widzisz po kolei każdy element i dopiero znając położenie przynajmniej kilku z nich, jesteś w stanie nazwać miejsce i zorientować się w przestrzeni.
Masz pojęcie, ile wysiłku trzeba włożyć, żeby przez cały dzień wszystko składać do kupy? Możesz sobie wyobrazić zmęczenie, które by ci towarzyszyło, gdybyś codziennie musiał robić to samo od nowa? -
Tak to opisuje na swoim blogu autystyczna mama. Właśnie dostałam jej zgodę na opublikowanie u mnie tego fragmentu.
Łatwiej mi teraz zrozumieć, dlaczego Józek ogląda ciągle te same miejsca i te same obrazy.
Jeśli kiedyś Józek Was odwiedzi, to na pewno zajrzy w każdy kąt, odkręci wodę w łazience, wyciągnie kilka garnków i będzie chciał coś ugotować. Otworzy jedno okno, potem usiądzie przed komputerem albo zajrzy do szafy.
Być może w ten sposób zbiera elementy układanki i dopiero wtedy może sobie ułożyć obraz: jestem teraz w tym miejscu i na razie stąd się nie ruszam.

2 komentarze:

  1. (...)Repertuar obojętny, byle głośno i z całych sił(...) To zdanie mówi więcej o Józiowej intuicji niż ktokolwiek mógłby przypuszczać;))) On chce Ci zaoszczędzić przykrości,gdybyś z niewiadomych przyczyn zechciała wystartować w np."Mam talent":D Przecież wiesz jakie te jurory wredne;)Józio po prostu wie, jak kruche i delikatne są damskie emocje;) Doceń to Bogusiu;) Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie! Ale gdyby był konkurs, jak dać sobie radę z 4 dzieci, mężem, ze sprzątaniem, gotowaniem,odrabianiem lekcji i sprzątaniem, i jeszcze raz sprzątaniem - niestety też bym poległa.

      Usuń