środa, 16 maja 2012

dzień 59.

Józio postanowił zmienić szkołę.
Narozrabiał i teraz się wstydzi. A okazuje to właśnie w ten sposób:
- trzeba szukać innej szkoły, nie będę tu już chodził!
...ale usta mu podejrzanie drżą, gdy to mówi.
Wczoraj, gdy wracaliśmy ze szkoły, nosem ze zmartwienia prawie po ziemi ciągnął. Zawsze, gdy idziemy razem, to wpatruje się w chodnik, ale tym razem - ze smutku - był bliżej chodnika niż zwykle.
Trochę go pospieszałam, nie chciałam się spóźnić na próbę komunijną, ale on stanął z dmuchawcem w ręku i rozmyślał.
A miał nad czym tak myśleć...
- Józio - narozrabiałeś, trzeba będzie przeprosić!
- tak!
Józio, wczoraj podczas lekcji, rozzłościł się na zadania matematyczne, których nie potrafił zrobić tak szybko, jak kolega.
Rozzłościł się, to mało powiedziane. Wpadł w szał, rzucał przedmiotami, zniszczył kalendarz pogody, a nawet próbował uderzyć nauczycielkę.
Widać, że teraz tego żałuje i boi się, co będzie dalej.
- nie będę Józio w szkole więcej - tylko to potrafi powiedzieć. 
Mój Jaś, żeby go pocieszyć, albo żeby usprawiedliwić swoje przedłużające się w nieskończoność odrabianie lekcji z matematyki, stanął murem za Józkiem:
- zadania trzeba robić bardzo powoli, kto to widział, żeby robić je tak szybko, jak Michał. Każdy by się rozzłościł...
ale nie pozwoliłam mu dokończyć.
Dałam Józkowi czerwony papier, wyciął dwa piękne (i tylko trochę krzywe) serca dla pań i poszedł dziś do szkoły stawić czoła tej sytuacji.
A tak sobie wczoraj układałam wesoły wpis o tym, jak Józio przygotowuje się do konkursu wiedzy na temat roślin owadożernych, a tu taka zmiana nastroju...
Do roślin jeszcze wrócę, a na razie: powodzenia Józku! Może następnym razem uda Ci się inaczej wyrażać złość, bez rzucania w ludzi przedmiotami.

4 komentarze:

  1. To, ze sie wstydzi znaczy, ze wie, ze zle zrobil, a to chyba bardzo dobrze. Chcialabym, zeby Kamil sie czasem zawstydzil. Da rade!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wrócił. Wszystko jest w porządku.
      Józek jest w świetnej szkole. Gdzie indziej dostalibyśmy uwagę: "Państwa syn zachował się niestosownie!". A w ZPE inaczej patrzą na nasze dzieci. Jest nastawienie: "wyjdziemy z tego, Józek to przepracuje, nauczy się innej reakcji, bo to mądry chłopak!" Tak mówi wychowawczyni Józka i ja jej wierzę.
      Jolu, wiem, że zmieniacie szkołę od września, życzę Wam takiej szkoły, jak nasza!

      Usuń
    2. Witam,kiedy Wojtek był w podstawówce też zdarzały się różne sytuacje,które bardzo przeżywał.Zazwyczaj po silnych emocjach w szkole,odreagowywał płaczem w domu.
      Pisał różnego typu zobowiązania,z których nie zawsze do końca się wywiązywał,ale bardzo się starał.
      Jakże wiele zrozumienia i cierpliwości okazywali mu nauczyciele,a w szczególności pani dyrektor,która potrafiła znaleźć wyjście z najtrudniejszych sytuacji
      ( niejednokrotnie trafiał Wojtek do gabinetu pani dyrektor "na dywanik")
      Teraz też zdarza mu się wyczyniać różne rzeczy ale może trochę rzadziej.
      Jeszcze przed Panią trochę takich sytuacji z Józkiem będzie "nie od razu Kraków zbudowano":-).Rozwiązanie z sercami wspaniałe i pewnie na długo zapadnie Józkowi w pamięci.BĘDZIE LEPIEJ.Powodzenia:-)

      Usuń
    3. Wojtek jest taki podobny do Józka, albo to my podobnie odbieramy tych naszych chłopaków. Komentarz o Wojtku to zawsze świetne dopełnienie tego, co u Józka.

      Usuń