sobota, 12 maja 2012

dzień 55.

- Wielkie nieba!
wołał z radości Józek biegając po mieszkaniu. Jeszcze nigdy nie widziałam u niego takiego wybuchu czystej radości. A wszystko z powodu płyty.
Józek wrócił wczoraj zamyślony ze szkoły i od razu zawołał:
 - chcę płytę "Była sobie Ziemia"!
Możliwe, że zobaczył ten film wczoraj w szkole i chciał to obejrzeć jeszcze raz. Możliwie, że zobaczył to kilka dni temu. A mogły upłynąć nawet lata. Umysł Józka tak działa. Coś mu jest potrzebne do następnego rysunku i przeszukuje w głowie obrazy, bo gdzieś to już widział, nieważne jak dawno. 
- mamo - poszukaj. 
To był zwykły przypadek, że akurat miałam tę płytę.
Mam w szafie pudełko z płytami, których nikt nie ogląda, ale życie z Józkiem pokazuje mi, że nigdy nic nie wiadomo. Żałujcie, że nie widzieliście go, gdy dałam mu pudełko z płytą. Jego radość była zaraźliwa i nowa dla mnie. Metamorfoza Józka po prostu. Wcześniej, gdy się cieszył, to po prostu zamykał oczy i uśmiechał się. A teraz skakał z radości z pudełkiem w ręku, biegał po mieszkaniu. Wkładał płytę pod poduszkę, nagle podnosił poduszkę i wołał:
- zobaczcie, zobaczcie "Była sobie ziemia"!
- będzie "pojedynczy wielki wybuch" - wołał w jednym pokoju
- będzie "jak powstał układ słoneczny" - głos dobiegał już z kuchni
- mamy ją, mamy!
Nawet nucił sobie pod nosem, ale nie melodię z filmu, bo tego nigdy nie robi. Zwyczajne:
- mhmhmhmhm
stworzenie Ziemi
wulkany - hura!
- mhmhmhmhm

Wczoraj spodziewaliśmy się też wielkiego wybuchu strachu, jaki zawsze ogarnia Józka podczas burzy, ale kolejny raz tego dnia zostałam zaskoczona. Możliwe, że ostatnia wizyta Igora, jego kolegi, pomogła mu zmniejszyć strach. Jakiś czas temu jedli razem obiad podczas burzy i Igor, w przeciwieństwie do Józia, nie bał się grzmotów. Może w umyśle Józka w sekcji "Burza" obok obrazów spalonych przez piorun budynków i powalonych drzew pojawiło się coś nowego:
- niektórzy chłopcy nie boją się burzy! 
Nasze wcześniejsze tłumaczenia zasad działania piorunochronu w niczym mu nie pomogły.
Tym razem Józek tylko skontrolował, czy komputer i laptop są wyłączone, dla pewności zgasił światła, pozamykał okna i schował się pod koc, mówiąc: 
- straszny burza!
Burza podobno była fantastyczna. Jaś robił zdjęcia, Jarek z małą oglądali pioruny, Józio siedział pod kocem, Staś niestety wymiotował w łazience - jakiś wirus, czy coś? Ja sprzątałam po wymiotach i widowisko mnie ominęło. Potem obejrzałam tylko zdjęcia zrobione przez Jaśka. Spodobało mi się bardzo jedno z nich. Myślałam, że jest to zdjęcie pioruna, ale nie ma to jak umysł ścisły w domu. Jarek wytłumaczył nam, że jest to miejsce, gdzie był piorun, a powietrze jest jeszcze zjonizowane:

3 komentarze:

  1. Powiem mojemu synowi, że starszy kolega nie boi się burzy. Może zapisze to sobie podobnie jak Józek.
    Wiesz może, dlaczego dzieciaki tak kolekcjonują katastrofy, zapamiętują najgorsze możliwości? Aspik jest aktualnie na etapie strachu przed porażeniem pioruna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igora z jego spokojem podczas burzy trzeba by chyba nagrać i pokazywać naszym dzieciom. Józek do niedawna aż się trząsł podczas burzy, nie mogłam go uspokoić, przytulaliśmy go, zatykaliśmy mu uszy, nic nie pomagało.
      A tu - nagła odmiana.
      Dlaczego akurat burza wywołuje strach, a wysokość u Józka- nie? albo oddalenie się od rodziców i zgubienie się -też nie straszne Józkowi. Nigdy nie zrozumiem tego.

      Usuń
    2. takie zdania jak: "zostało po nich tylko kilka kości i zębów" - też nie przerażają Józka - mowa tu oczywiście o jego ukochanych dinozaurach:)

      Usuń