środa, 2 maja 2012

dzień 45.

Józek pracuje ostatnio jednocześnie nad kilkoma rysunkami. Nie zamieszczałam ich, bo nie byłam pewna, czy już je skończył. Dziś przeglądałam kilka i wydaje mi się, że ten rysunek jest już taki, jaki miał być. W jego ulubionym filmie "Wędrówki z potworami" te pająki są tak samo olbrzymie:


Po wczorajszym Waszym zainteresowaniu zdjęciem Józka na drzewie obiecałam dodać coś jeszcze. Przez długi czas Józek tylko obserwował dzieci wspinające się na drzewo podwórkowe i wściekał się, bo jemu to nie wychodziło. Z dołu patrzył na Jaśka, zwinnego jak jaszczurka, który z łatwością  wspinał się po pniu. Jeśli był ze mną na spacerze, to tylko staliśmy pod drzewem. Gdy obok niego był Jarek, to czasem podsadzał go w górę i wtedy zadowolony Józek siedział na gałęzi. Aż tu nagle, pół roku temu, opracował swój własny sposób - "wiszę jak leniwiec" i od tej pory samodzielnie wspina się na drzewo i siedzi tam tak długo, jak może. 



                                     zdjęcia: Jaś Budny
Ostatnio mama Wojtka w jednym z komentarzy zapytała mnie: "Czy Józek sam czyta, czy też woli, jak Pani mu czyta, a może lubi czytanie rodzinne?" Te pytania od razu przypomniały mi czas jeszcze przed postawieniem diagnozy autyzmu u Józka. Józio zawsze odpychał nas, gdy czytaliśmy mu książki. Czasem zainteresował się którąś z nich, wtedy wyrywał nam ją z ręki i czym prędzej uciekał. A potem siedząc w kącie przeglądał ją. Siedziałam wtedy, zaskoczona i nie wiedziałam, co o tym myśleć. Moje czytanie Jaśkowi wyglądało zdecydowanie inaczej.
Na jednej z pierwszych wizyt u pedagoga i logopedy usłyszałam, że Józio może mieć opóźniony rozwój mowy czynnej i biernej. O autyzmie jeszcze nikt nic nie mówił. Mowa czynna zaburzona - no tak, z tym mogłam się zgodzić. Józek mówił, a potem przestał mówić. Pewnie potrzebne mu będą wizyty u logopedów, i to wystarczy... Ale mowa bierna? Co to właściwie znaczy?
- co to znaczy? - spytałam.
W odpowiedzi pani zaproponowała mi ćwiczenie, które wykonałam jeszcze tego samego dnia z Józkiem:
- Idziemy na spacer - zawołam do Józeczka - dwu i pół rocznego, ale - zgodnie z tym, co mówiła pani - nie wzięłam do ręki butów i nie skierowałam się w stronę drzwi. Co Józio zrobił? 
Nic, uśmiechnął się tylko i wrócił do klocków. Po prostu wcześniej mówiąc o wyjściu zawsze brałam do ręki buty, a Józio świetnie orientował się, co zaraz zrobimy. Bez tego gestu nawet nie ruszył się z miejsca. Okazało się, że rozumie gesty i ich znaczenie sytuacyjne, nie rozumie poza tym nic z tego, co mówimy, albo prawie nic. Czytany przez nas tekst w książeczkach brzmiał dla niego dziwnie, obco i niezrozumiale. Co zrozumiałabym słuchając "Kaczki dziwaczki" po węgiersku?
Nie wystarczyło kilka spotkań z logopedą. Po otrzymanej diagnozie Józio mógł skorzystać z wielu różnych terapii w placówce i stopniowo coraz więcej rozumiał, z tego, co mówimy do niego.
A czytanie książek?
Niektóre rzeczy nudzą go, ale zawsze chętnie bierze do ręki wydania albumowe. Lubi, gdy mu ciągle czytam tę samą stronę o powstaniu Ziemi, a sam sobie też próbuje czytać łacińskie nazwy:
- anomalocaris?
- dobrze, Józku!

4 komentarze:

  1. Podziwiam Józkową odwagę oraz elastyczność.Okręcił się ozdobnie wokół gałęzi jak wstążeczka na prezencie.Mnie skóra cierpnie patrząc na te ewolucje i raczej bym sie na coś takiego dobrowolnie nie zdobyła,a Józio wisi jak gdyby nigdy nic i jeszcze czerpie z tego satysfakcję:) Jakże bogaty w doznania jest świat dziecka! Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze opracować metodę a sukces murowany:)
      Józek jest dobrym obserwatorem,świadczą o tym jego rysunki,myślę że to bardzo mu w życiu pomoże.Pozdrawiam Ewa.

      Usuń
    2. To jest dobra ocena Józka, jest bardzo dobrym obserwatorem, nawet,gdy nie mówił i nie rozumiał, co my mówimy, ciągle obserwował i nadrabiał, nadrabiał, starał się ciągle załapać, o co w tym wszystkich chodzi. Pracował więcej niż jego rówieśnicy i za to jestem jego fanką!

      Usuń
    3. "okręcił się ozdobnie wokół gałęzi jak wstążeczka na prezencie" - dobre!

      Usuń