wtorek, 1 maja 2012

dzień 44.

Dziś rano, gdy tylko Józek otworzył oczy, od razu zapytałam:
- jaki dziś miesiąc, Józiu?
- Maj! Hura! Pierwszy!
Nigdy jeszcze nie pomylił się.
Nie wołam razem z nim: "Maj! Hura! Pierwszy!", bo majówka już zawsze będzie kojarzyć mi się z antybiotykami. Co roku przez osiem lat pierwszego maja wszyscy zaczynaliśmy kaszleć i kichać. Drugiego maja zachrypnięci nie mogliśmy już nic powiedzieć, i chociaż miało to swoje plusy, to nie było lekko. Trzeciego maja rosła w górę gorączka, czwartego maja wracaliśmy od lekarza z antybiotykiem. Kiedyś wyjechaliśmy na majówkę, ale było jeszcze gorzej, potem trzymaliśmy się już blisko lekarza. Jedną majówkę spędziliśmy w domu, i to pomogło, ale ile czasu można siedzieć w domu z zamkniętymi oknami?
Chyba ta nasza reakcja alergiczna skończyła się po naszej przeprowadzce do innej dzielnicy Olsztyna, ale nigdy nie jestem pewna, co nas czeka pierwszego maja. 
zdjęcie Jaś Budny














Trudno jest zaplanować fajną majówkę z Józkiem. Codziennie Józio spędza sporo czasu w szkole. Jest to dla nas bardzo potrzebne, bo przebywanie cały dzień z Józiem może być wyczerpujące. Gdy są dni wolne, siadamy z kartką i planujemy z Jarkiem: co teraz? Józio niechętnie wychodzi z domu. Jeśli już oderwiemy go od siedzenia przed komputerem, to siedzi na drzewie przed blokiem.
Spacer - jak najkrótszy. Gry zespołowe - nie rozumie zasad. Rower - chętnie, ale za kilka minut już chce wracać. Najlepiej jeździć z Józkiem rano, kiedy jest jeszcze mało ludzi na podwórku. Kiedy jedzie na rowerze, nie zwraca uwagi na innych ludzi. Trzeba być zawsze obok i wołać: uwaga! Kiedy odwraca głowę, skręca całym rowerem. Ale jeździ i cieszy nas to bardzo! 

Dziś Jarek zabrał chłopców na rowerach, drugą godzinę już nie wracają - to rekord!

10 komentarzy:

  1. To dobrze,że Józinek chociaż krótkie eskapady rowerem robi.Igor chciałby ale za Chiny Ludowe nie może złapać równowagi i po kilkunastu sekundach jest po "ptokach". A tak między nami,to popatrz Bogusiu jaką ma figlarną minę,siedząc na tej gałęzi:) Pewnie rozważa przejście na "wyższy poziom' ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dorzucę jeszcze zdjęcie, jak już schodzi z drzewa, to jest dopiero widok!

      Usuń
  2. Jozio na drzewie super :-) W Polsce majowkowo, a u nas normalne dni pracy i szkoly :-( Kamil wciaz na rowerze nie umie jezdzic, ale ostatnio od czasu do czasu da sie go namowic na wrotki. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wrotki - super! trudne, jak nie wiem co. Brawo, Kamil!

      Usuń
  3. Skręca przy odwracaniu głowy - czyżby ATOS? U nas tak, Aspik jeszcze pedałować nie umie, a już ma wszystkie płoty zaliczone ;)
    Gratulujemy rekordu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,Wojtek jak wsiadł na rower tak i pojechał,nie zwracając uwagi na ludzi spacerujących po parku,a ja za Nim niczym Szewińska na olimpiadzie.Tak mu już zostało,chociaż kupiłam sobie rower nigdy nie mogę za Nim nadążyć.
      Co do spędzania wolnego czasu to może chłopcy coś fajnego wymyślą?
      Dobrze,że przed waszym blokiem rośnie takie "kozie"drzewo Józek nie musi daleko szukać.
      My mieliśmy takie drzewo w parku,ale było ono oblegane przez inne dzieci co bardzo się Wojtkowi nie podobało

      Usuń
    2. nie było źle, chłopcy pojechali na "fontanny" i pluskali się w upale.
      A drzewo jest świetne, tylko czasem dozorca goni z niego dzieci.

      Usuń
    3. Ja się zabiję, zjadło mi komentarz, a taki ładny był...

      ATOS to odruch niemowlęcy, który nie zanikł w niemowlęctwie i przeszkadza ;) (taka mądra jestem dzięki naszym terapeutom SI).

      Czy Józek miał robioną diagnozę integracji sensorycznej? U nas to był strzał w dziesiątkę - wyjaśnił wiele zachowań Aspika i dał wskazówki, jak sobie z nimi radzić.Aspik od pół roku chodzi na SI i pomaga. Raz w tygodniu z terapeutą plus zadania domowe (codzienne ćwiczenia). Pozbyliśmy się gryzienia rąk dzięki gryzakowi, Aspik gryzł sobie do woli aż przestało mu być to potrzebne ;) Poza tym ćwiczy przekraczanie linii środkowej ciała, dotyk, słuch, równowagę itp. Sukcesy są, niby niewielkie ale...

      Usuń
    4. Józio też ma terapię integracji sensorycznej, już od czasów przedszkolnych, jest po prostu genialna! przed poznaniem jej nie rozumiałam, dlaczego Józek idąc ze mną chodnikiem uderza zawsze w tę samą skrzynkę z napisem GAZ. Bardzo dużo mu pomogła. Fajnie, że mogłam poznać nowy zwrot, o którym nie słyszałam.

      Usuń