czwartek, 26 kwietnia 2012

dzień 39.

Wczoraj Jaś zapomniał zabrać do szkoły słoika z robakami.
Dzień wcześniej przeprowadzał doświadczenie z podręcznika od przyrody. Zakopał na noc słoik z kawałkami sera, przykrył go tekturą, a rano wykopał. Trochę wlazło wijących się, reszta z nogami. Krocionóg, dwie dżdżownice i mrówka. Były dwie, ale krocionóg jedną mrówkę zjadł.
Popatrzyłam na pracę Jaśka, która poszłaby na marne, na krocionoga, który chętnie zwiedziłby nasze mieszkanie i postanowiłam zanieść słoik do szkoły.
Józek, który ma jeszcze dni wolne od szkoły, trochę bronił się przed tym niespodziewanym spacerem. Przypomniałam mu o kamieniach, które są obok szkoły i wyszliśmy.
Józek bardzo lubi wspinać się na każdy z sześciu kamieni, które postawiono, by jadące samochody zwolniły na małej uliczce obok szkoły. Wczoraj nawet pobawiliśmy się w mierzenie, który jest płaski, a który bardziej stromy.
























Jaś bardzo się ucieszył na nasz widok, powiedział do mnie (a może do robaków):
- wiedziałem, że przyjdziecie.
Misja została wypełniona, mogliśmy już wracać do domu.
Na spacerach Józio idzie przeważnie z głową opuszczoną i wpatruje się w chodnik.
Dałam mu mój aparat fotograficzny i bardzo zadowolony robił zdjęcia temu, co go najbardziej interesuje na spacerze. A ja nareszcie mogłam zobaczyć, że to jest całkiem niezłe.













Nie pasował mu tylko kolorowy polbruk. Omijał go.
Zaszliśmy jeszcze do sklepu. Od pewnego czasu można z nim robić spokojne zakupy. Już nie rzuca się na podłogę w sklepie wołając: boli mnie brzuch, chcę actimel - ściągając tekst z reklamy telewizyjnej. Nie wrzuca wszystkiego do koszyka, odurzony smakami i kolorami i nie biega między półkami. Jeszcze rok temu wybiegał ze sklepu z paczką chipsów, nie płacąc za nią. Teraz wyszliśmy tylko z tym, co było na liście plus Raffaello - jedyne Józkowe szaleństwo tego dnia.

6 komentarzy:

  1. oczywiście ucieszyłem się z waszego przyjścia;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,coś w tym sposobie chodzenia jest.Opuszczona głowa,wzrok wbity w chodnik to postawa Wojtka podczas spacerów.Kiedyś przyniósł nagrany film - teraz dokładnie wiem jak wygląda podłoga w szkole;) Zdjęcia Józka to tak jak klatki filmu np. pod tytułem "moje wędrówki"
      Może oprócz rysowania Józek będzie ukazywał to co Go zainteresuje poprzez fotografię.
      Zdjęcia chodnika ciekawie zrobione,samemu nie patrzy się pod nogi,chyba że człowiek się potknie:)

      Usuń
    2. pierwszy raz dałam aparat Józkowi niedawno - zrobił fajne zdjęcia placówki, a wczoraj takie fantastyczne chodnikowe ujęcia. Muszę to powtarzać!
      To niesamowite, że Wojtek zrobił film o podobnej tematyce.

      Usuń
  2. Popieram pomysł z aparatem!...kiedyś sama zrobiłam eksperyment z moimi "trudniejszymi" uczniami, którym zaproponowałam poprzebieranie się i robienie zdjęć pod tytułem "Jestem..." . Zaskoczyli mnie swoimi nowymi twarzami, wcieleniami, dojrzałością...Aparat może być "trzecim okiem" Józia, który przybliży nam Jego Świat! doris

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak mi się skojarzyło z tymi zdjęciami.
    http://demotywatory.pl/3974440

    OdpowiedzUsuń