wtorek, 24 kwietnia 2012

dzień 37.

"Jak wyraża Józek swoje uczucia? Krzykiem, przeważnie krzykiem - niestety" - tak opowiadałam o nim podczas kręcenia materiału telewizyjnego o szkole Józka. Zapomniałam o smutku, który Józio inaczej przeżywa. Reaguje na niego bezsennością.
Mamy za sobą nieprzespaną noc, bo wczoraj jeden z ulubionych filmów "Wędrówki z dinozaurami" przestał działać. Na pewno przyczyniło się do tego samodzielne Józkowe wyjmowanie płyty z odtwarzacza, ale nie był to czas na szukanie winowajców. 
Józio siedział przed niedokończonym rysunkiem, patrzył na zatrzymaną klatkę filmu i nie wiedział, co dalej ma zrobić.
"Do kosza film" - to była pierwsza reakcja. Rozzłościł się, wiadomo.
Ale jeszcze jeden rzut oka na rysunek i nasz Józek, chłopak z pasją rysowania, wpadł w smutek.
Wzruszający był ten jego smutek. Próbując go pocieszyć wyciągnęłam jeszcze jedną nieznaną mu płytę "Encyklopedię dinozaurów". Niestety nie był to film BBC, tylko rysunki z opisami. Już po kilku minutach Józek odniósł mi płytę  - oczywiście ze śladami palców i bez pudełka. Położył się do łóżka, ale długo nie mógł zasnąć. Kręcił się, rozmawiał ze mną przez ścianę.
Coś tam sobie tłumaczył, trochę zapalał światła. 
Dziś wszyscy zaspaliśmy po jego nocnym chodzeniu i rozmawianiu. Józek, który zawsze pierwszy robi nam wczesną pobudkę odsypiał nocne zamartwianie się. Jarkowi udało się odzyskać obraz z porysowanej płyty i nagrać kopię filmu, więc Józek od rana rysuje jak szalony, pewnie w obawie, by mu znów obraz nie zniknął. 
Przed nami trzy dni pełne rysowania - Józek ma wolne ze względu na egzaminy gimnazjalne, które dziś się odbywają w jego szkole.
Rysuj, Józku, rysuj - tak piszecie w komentarzach, a ja zaczynam poważnie myśleć o wystawieniu Józka prac. 
Tak, jak już o tym pisałam Józek nie rysuje dla nas, żeby pochwalić się jakimś rysunkiem. Nie przybiega do nas wołając "zobaczcie, co udało mi się narysować". Rysuje dla siebie. Ale okazuje się, że nie tylko dla siebie, bo jego rysunki poruszają innych. Wczoraj dostałam kilka informacji o tym, że ludzie chcieliby jego rysunki obejrzeć oprawione i wystawione. Wcześniej mama Wojtka w komentarzach poddała pomysł zebrania prac Józka w katalogu. Odezwała się też mama Józka z Malezji, z blogu fashion me malaysian, zachęcając mnie do dzielenia się dalej rysunkami Józka.
Myślę, myślę i zobaczymy, co z tego myślenia wyjdzie...

7 komentarzy:

  1. Ja tez uwazam, ze te rysunki sa niezwyczajne :-) Moze rosnie Wam maly artysta :-) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo że jestem laikiem obiło mi się o uszy (mam wrażenie, że to prawda z gatunku tych powszechnie znanych), że osoby takie jak Józio zazwyczaj mają niezwykłe uzdolnienia (ot, choćby głośny przypadek młodego człowieka rysującego z pamięci panoramy miast, w których zgadza się nawet liczba okien w poszczególnych budynkach). Pan Bóg daje rekompensatę :) Rysunki Józia zdecydowanie do zwykłych nie należą - fajnie, że dajecie mu możliwość realizowania się w tej dziedzinie.
    I zdecydowanie je prezentuj - myślę, że nawet jeśli Józio nie jest z nich dumny to
    Wy jesteście :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,chyba nie tylko krzyk i smutek,na pewno jest też inny sposób okazywania przez Józka miłości do rodziców i rodzeństwa.Bo to,że nas kochają jest niezaprzeczalne.
      W jaki wspaniały sposób opisał uczucia do swojej mamy Kuba(starszy kolega Józka ze szkoły,wydanie magazynowe gazety z 6.04.2012r).Wojtek,jak był młodszy pisał cudowne SMS-y,miałam je wszystkie w komórce którą zgubiłam.Telefon pal licho ,najbardziej mi żal tych SMS-ów.Teraz wysyła tylko krótkie KOCHAM,ale ile w tym słowie wyrazu:)
      Co do rysunków Józka cały czas mam nadzieję,że kiedyś ujrzę ich wydanie albumowe.
      Może coś jeszcze Go tak zafascynuje,że będzie to chciał utrwalić na rysunkach.:)

      Usuń
    2. szukam tej wypowiedzi Kuby,na razie znalazłam tylko wydanie z Naszego olsztyniaka: http://naszolsztyniak.pl/98508,Autyzm-jest-we-mnie-jak-watroba-serce-zyly.html
      muszę zasiąść kiedyś do opisania tego, jak Józek okazuje nam miłość. Ja dopiero, gdy napiszę, to sobie uświadamiam, o co chodzi. Dlatego tak jak Wojtek lubię SMS-y.

      Usuń
  3. ach i przypomniało mi się - jak napisałaś o Temple Grandin (świetny film) - jeszcze w liceum czytałam jej książkę, nie pamiętam tytułu, niestety. Ale rewelacyjnie wprowadzała w świat osób z autyzmem.

    OdpowiedzUsuń