poniedziałek, 23 kwietnia 2012

dzień 36.

Jakich rzeczy Józio nie lubi?
Zmian, zwłaszcza w sprawach, które wydawałyby się niezmiennymi.
Czytałam wieczorem bajkę - lekturę, zadaną przez nauczyciela. 
Na początku nie było problemu:
- "O dziewczynce w czerwonym ubranku."
Józio przerywał mi:
- Ja wiem, ja wiem. Ja powiem. Będzie babcia i będzie wilk i będzie dziewczynka - Czerwony Kapturek.
Przejrzałam szybko otrzymaną lekturę:
- poczekaj, poczekaj, to chyba będzie inna bajka.
Czytam, a tu - niespodzianka - dziewczynka okazała się super odważnym dzieckiem, którego marzeniem jest spotkanie z wilkiem.
- a gdzie jest babcia? - spytał Józek.
- dziewczynka przemierza las, spotyka zająca, który rzuca w nią szyszką, i który mówi, że wilków już nie ma. To nie była prawda, bo dziewczynka spotyka jednak wilka chowającego się w krzakach....
- a gdzie jest babcia?
- ...wilk jest nieśmiały i boi się dziewczynek w czerwonych ubrankach, bo dużo złego o nich słyszał. Gdy dziewczynka z wilkiem przyjrzeli się sobie, zobaczyli, że opowieści kłamały: ani dziewczynka nie jest taka straszna, ani wilk taki żarłoczny. W końcu jedno z nich w popłochu ucieka, a my możemy tylko domyśleć się które. To już koniec bajki, Józiu.
- ale gdzie jest babcia?
- dobranoc, Józiu.
Wyszłam do innego pokoju.
Po chwili usłyszałam jeszcze głos Józka:
- gdzie jest babcia?

Józio nie lubi też, gdy język polski zmienia się w inny język.
Zawsze zastanawiałam się, czy mój Józio nauczy się angielskiego, skoro z rozumieniem języka polskiego ma problemy. Od niedawna zauważa, że istnieje inny język - na razie myśli, że tylko jeden - i strasznie go to denerwuje. Kiedy ogląda filmy o dinozaurach, to z żalem odrzuca te w języku angielskim. Czeka na początek filmu i gdy usłyszy lektora polskiego, wzdycha z ulgą.  "Tylko nie angielski" - słyszę od Józka, gdy Stasiowi chcę puścić bajkę "Klub przyjaciół Myszki Miki" w oryginale.
Po występie zespołu Enej w szkole Józka oglądaliśmy w domu relację video ze spotkania, a potem słuchaliśmy ich ukraińskich piosenek. 
- Wyłącz ten angielski - poprosił Józio.
Wcześniej dodałabym, że nasz Józio nie lubi śpiewać, ale ten zespół go trochę jednak rozruszał. W sobotę jeżdżąc na rowerze z Miłką - naszą opiekunką - śpiewał przebój Eneju "...dobry dzień, dobry dzień.."

2 komentarze:

  1. U nas tez sa podobne sytuacje, maly kloci sie albo histeryzuje, ze czegos nie ma a wedlug niego powinno byc, czasem zeby uspokoic sytuacje po prostu dopisuje w ksiazce to, co on chce :-) Co do jezykow, to poniewaz mieszkamy w UK, to sila rzeczy Kamil musial nauczyc sie mowic po angielsku i nawet niezle sobie radzi, doskonale przestawia sie z jednego na drugi. On nauczyl sie tak jakby naturalnie, chociaz jego pierwszym jezykiem jest polski (na szczescie :-), Jozio jest podobny do Kamila w tej ciekawosci swiata i doglebnym analizowaniu interesujacego go tematu, wiec mysle, ze odpowiednio pokierowany nauczylby sie angielskiego. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możliwe też, że jego drugim językiem będzie łacina. Lubuje się w słowie "anomalocaris" itp.

      Usuń