niedziela, 22 kwietnia 2012

dzień 35.

Jeśli zamierzacie nas odwiedzić niedługo - zapraszam! Wiedzcie jednak o tym, że Józek bardzo nietypowo traktuje gości. Wczoraj miałam kolejny raz tego przykład.
Józio wiedział, że zaprosiłam do nas Igora - jego przyjaciela z klasy - więcej o nim w Autyzm - portrety.
Odmierzał nawet czas do jego przyjścia.
Kiedy już się przywitał, włączył "Wędrówki z dinozaurami" i klatkując film co 10 sekund rysował, nie zwracając uwagi na to, czy jeszcze ktoś oprócz niego jest w pokoju.
Czasami zaproszony do wspólnej zabawy odrywał się, ale już za chwilę słyszałyśmy: 1,2,3,4,5,6,7,8,9,10 i stop klatka.
Igor napomknął, że chętnie obejrzałby cały film, ale nie ma rady na Józka trzymającego myszkę od komputera w ręku.
Igor zaskoczył mnie swoim słuchem absolutnym. 
Zza zamkniętych drzwi pokoju usłyszał moją rozmowę ze Stasiem:
- Mamo, a chłopcy mówią, że tu zaraz będzie wszędzie lawa, tak mnie straszą.
- powiedz im, że masz kombinezon anty-lawowy - zażartowałam.
Staś zaśmiał się i wybiegł z powrotem na plac zabaw. Za jakiś czas wyszedł Igor z pokoju:
- chciałbym obejrzeć ten kombinezon anty-lawowy. Czy Staś go już założył?
W jego wyobraźni musiało to wyglądać naprawdę świetnie, bo jeszcze kilka razy przychodził dopytać się o szczegóły tego kombinezonu. 
Przypomniałam sobie Temple Grandin, autorkę książki "Byłam dzieckiem autystycznym". Po usłyszeniu zdania swojej cioci "jutro wstajemy wcześnie z kurami" widziała siedzące na grzędzie osoby, które razem z kurami gdaczą.
Igor zareagował na naszą rozmowę, a Józek zupełnie nie.
Józek nie odnosi się do naszych słów, tak jakby nie uczestniczy, w tym, co mówimy. Zresztą od całkiem niedawna rozumie słowa. Być może nawet nie wszystkie. Nigdy nie przybiegł do mnie tak, jak Igor, żeby zapytać o coś, co usłyszał.
Przybiega, żeby zapytać o coś, czego nie jest pewien. "Czy ankylozaur żył w kredzie?" Cóż, nie wiem, muszę chyba sporządzić jakiś spis dotyczący triasu, jury i kredy i zwyczajnie się poduczyć.
Zapytany o wczorajszy dzień powiedział:
- Był u mnie Igor, była burza i było spaghetti.
- Józio, czy słyszałeś o kombinezonie anty-lawowym Stasia?
Józio zamknął mi drzwi przed nosem.
O swoim rysunku nie powiedział ani słowa, a narysował wczoraj to:

Z wizytami jest i tak coraz lepiej. Kiedyś Józio próbował usunąć z naszego domu kolegę z wąsami. Skończyło się tak, że znajomy został, a ja z Józkiem poszłam na wyjątkowo zimny i długi spacer w deszczu.
Od piątku o blogu i o "Autyzm portrety" można przeczytać na stronie Zespołu Placówek Edukacyjnych, czyli szkoły Józka. Dziękuję!

6 komentarzy:

  1. Witam,traktowanie przez Józka gości w ten sposób jest chyba typowe dla naszych dzieci.
    Wojtek nie lubi wspólnego siedzenie przy stole,rozmów, wszystko to "jest nudne".
    Wyłącza się i robi to co Go interesuje.
    Następna praca Józka bardzo interesująca.
    Chciałabym widzieć wszystkie jego rysunki
    w wydaniu książkowym,taki album artysty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ostatnio Wojtka w szkole - był konkretny i zdecydowany!
      Album z Józka pracami - marzę o nim. Na razie przechwytuję, co się da. Kiedyś niszczył swoje rysunki, kiedy ktoś na nie popatrzył. Teraz nie przeszkadza mu oglądanie jego rysunków, ale nie przywiązuje do tego wagi.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe i oryginalne są te rysunki Jozia, i takie kolorowe :-) Mój Kamil w ogóle nie chce używac kolorów, rysuje zwykle ołówkiem lub lepiej długopisem, nie umiemy go jakos przekonac do kolorów. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. te kolory Józek tak dobiera, że oka nie można od nich oderwać:)
    Zawsze cieszy mnie, gdy piszecie o swoich dzieciach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wooow! Bajeczna jest ta praca Jozia! Koniecznie wstawiaj zdjecia kolejnych rysunkow-synek ma talent!
    Goraco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że to mnie zachęciło do następnego kroku. A do jakiego już niebawem napiszę...

      Usuń