czwartek, 19 kwietnia 2012

dzień 32.

Spotkaliśmy wczoraj panią psycholog, którą Józio zna jeszcze z przedszkola.
Tak, jak przy każdym kontakcie z innymi, Józio stał nieruchomo i nie patrząc w oczy uśmiechał się. Jego gałki oczne poruszały się szybko i sprawiał wrażenie, jakby poszukiwał obrazu tej osoby w głowie.
- czy poznajesz mnie, Józiu? - spytała pani psycholog
- tak, to pani z biblioteki - odpowiada Józek z niezachwianą pewnością, chociaż kolejny raz pomylił obie osoby.
Gabinet psychologa znajduje się niedaleko biblioteki. Ciekawi mnie, czy Józio założył, że cały obszar tej części budynku to wielka biblioteka, czy też dwie znane twarze nałożyły mu się na siebie?
Zawsze witam się ze znajomymi autystami, gdy mijam ich w szkole. Ciekawe, kim dla nich jestem? Gdy spotykamy się w domu, jestem mamą Józka, ale w szkole?   
Józio dobrze rozpoznaje rodziców kolegów z klasy. Niepokoi się, gdy któregoś z nich nie ma na występie szkolnym lub kuligu. Zresztą nie tylko on. Wszyscy chłopcy z klasy sprawdzają obecność rodziców i rozpoznają nas.
- dzień dobry, mamo Igora
- dzień dobry, mamo Szymona
- dzień dobry, mamo Józka
i dodają do swojej wypowiedzi nasze nazwiska.
Natomiast, gdyby Józio spotkał ich po szkole w innym miejscu, być może przywitałby się z nimi tak, jak z moją przyjaciółką, mamą Michała, do której przez długi czas mówił:
- cześć Michał!

Przyjemnie jest odbierać Józka ze szkoły, zawsze wita się z nami okrzykami radości i uściskami. Czasami na pożegnanie odwróci się do kolegów i powie:
- ja już idę, a Wy nie!
Mieliśmy wczoraj wyjątkowo dużo czasu na powrót. Nie śpiesząc się, żegnaliśmy się z nauczycielami, wysłuchałam jeszcze kilku zabawnych historii o Józku. Oglądaliśmy wywieszone prace dzieci.
Po drodze Józio zrobił zdjęcia budowy sali gimnastycznej. Zakończenie prac planowane jest na sierpień tego roku. A do końca kwietnia jest jeszcze możliwość przekazania 1 % na budowę tej sali. Szczegółowe informacje podane są obok wpisu:
autor: Józio Budny
autor:Józio





Czekając na zmianę świateł mierzyliśmy się, bo Staś powiedział, że już dawno przerósł nas wszystkich. Józio oceniał,  kto z nas jest wyższy:
- Staś mi dosięgnął do płuc
- a mamie Staś dosięgnął do jelit.
 Czyli wiadomo, że najwyższa jest mama!

2 komentarze:

  1. Witam,nigdy nie wpadłabym na to,że można użyć takie miary wysokości.Fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha - wiedziałam, że ktoś to doceni!

    OdpowiedzUsuń