niedziela, 15 kwietnia 2012

dzień 28.


Dziś są urodziny Jaśka.

Razem z zaproszonymi kolegami zaśpiewamy mu dziś 100 lat!
Potem planujemy zrobienie kapsuły czasu z wpisami dotyczącymi dzisiejszego dnia. Schowamy ją w piwnicy i otworzymy za rok.
Marzy nam się też dzisiaj szukanie kolejnej ze skrzynek w geocachingu, który jest współczesną wersją poszukiwania skarbów. 

Jeszcze kilka lat temu Józio, młodszy o dwa lata od Jaśka, awanturował się, gdy nie stawialiśmy mu na torcie tyle samo świeczek, co Jaśkowi. Zapamiętał obraz tortu z 7 świeczkami i uparcie dostawiał jeszcze dwie świeczki do swoich pięciu.
Zapytany kiedyś przez lekarza "ile ma lat?" zignorował to pytanie.
Teraz swoje zainteresowanie wiekiem Ziemi przenosi też na ludzi. Rysuje linie określające ery i okresy geologiczne i odpowiednio pojawiające się rośliny i zwierzęta. Myślę, że tak samo - liniowo - podchodzi do nas.
Zapytany - albo i nie pytany - wymienia płynnie swój wiek i Jaśka. Staś według niego to jeszcze bardzo małe dziecko, chociaż ma prawie 4 lata. Wiek Eli wciąż sprawiał Józkowi spore trudności, bo według jego obliczeń Ela miała zero lat. Gdy skończyła rok i postawiliśmy jej pierwszą świeczkę na torcie problem rozwiązał się.
W filmach z serii BBC "Wędrówki z dinozaurami", które teraz wciąż ogląda, czasem są retrospekcje. To sprawia Józkowi spore kłopoty. Słuchając lektora, rysuje dinozaury umieszczając je w kambrze.
- teraz cofnijmy się w czasie - słyszymy lektora.
I na filmie nagle pojawiają się zwierzęta  z karbonu. Józek, który myślami jest ciągle w kambrze, rysuje to, co widzi na ekranie.  Potem przygląda się rysunkowi i nic mu się nie zgadza. 
- znowu to samo? była już ewolucja!
A potem długo zastanawia się, o co chodzi  z tym  upływającym czasem.

4 komentarze:

  1. Uwielbiam Józia, czytam Wasz blog jak dobrą powieść w odcinkach :)
    Też nie wiem, co z tym czasem. Mój syn musi mieć wszystko określone w czasie. Jeżeli mu coś obiecujemy musimy określić termin spełnienia obietnicy. Inaczej będziemy mieli pytania co 5 sekund "czy już?".
    Dlatego obiecałam mojemu wówczas czteroletniemu synowi, że dostanie kota jak skończy drugą klasę podstawówki. Tylko znajomi się dziwią, jak dziecko im mówi o tak abstrakcyjnym terminie spełnienia prośby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam dziś już kilka razy twój komentarz i te słowa: uwielbiam Józia... i zawsze tak samo to wzrusza.

      Usuń
  2. Cześć Bogusia
    Podczytuję bloga i bardzo się cieszę, że u ciebie wszystko w porządku. Fajne te twoje dzieciaki ))) A Stasiek już, taki duży, że widać po nim ile lat minęło odkąd śpiewałyśmy mu kolędy podczas pieczenia świątecznych pierników... Pamiętasz jeszcze te czasy?
    Pozdrowienia od starych znajomych z Gazety
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda - powiedziałabym, że trzy lata, patrząc na Stasia i pamiętając te pierniki, ale czuję się, jakbym sto lat Ciebie nie widziała! Bardzo się cieszę, naprawdę nie wiesz jak bardzo, że się odezwałaś - dzięki za pozdrowienia. Mój mail: b. budna@wp.pl

      Usuń