środa, 11 kwietnia 2012

dzień 24.

Ostatni dzień ferii świątecznych. Od rana razem z Jasiem przypominaliśmy sobie różne żarty i powiedzonka Józka.
Żarty Józka nie mają sobie równych, a jego powiedzonka przyjęły się już w kilku domach. 
Jajecznica z kiełbasą, zwana przez niego: "kiełbasa - jajko"  powinna być w nagłówku mojego blogu. Okazała się znakiem rozpoznawczym dla czytelników. Witając nas ludzie wołają:
 - wiem, czytałem: kiełbasa - jajko!

Często jego żarty wynikają z tego, że używa zwrotów zasłyszanych i jego zdaniem - pasujących do sytuacji. Jak obcokrajowiec.
Ostatnio czytał sobie przed zaśnięciem komiks namalowany przez Jaśka, potem schował go pod poduszką. Jasiek rano przeszukiwał cały pokój i nie znalazł zeszytu. Gdy zapytał o niego Józka, ten spokojnie podniósł poduszkę do góry i powiedział:
 - proszę się poczęstować!


W stołówce szkolnej ma pseudonim "Józek  - sama woda". Długo ogląda  podawany innym dzieciom posiłek, a potem podchodzi do okienka i mówi głośno:
- chcę: sama woda!

W oglądanym "Baranku Shaunie" farmer zachorował i przy kichnięciu wypadła mu sztuczna szczęka. Józek docenił dowcip i zaśmiał się:
- nie ma zębów pan ha ha ha ha.
farmer


Często przypomina mu się ten obraz i chichocze powtarzając tekst o zębach.
Gdy mieszkaliśmy jeszcze na Zatorzu, pod naszymi oknami codziennie spacerowała starsza pani, trochę szalona, która całą drogę przeklinała. Nazwaliśmy ją Kulfa, zdrabniając słowa, których ona używała. Ludzie odsuwali się, gdy przechodziła, a Józek - przeciwnie - otwierał okno i krzyczał do niej śmiejąc się:
- cicho, babciu!
A gdy ona jeszcze głośniej przeklinała, to nachylał się do niej i pytał:
- co, babciu?
W rewelacyjnej bajce "Uciekające kurczaki"  kobieta wpada do maszyny, w której planowała przerobić całe stado kurczaków na pyszne placki drobiowe.
Józio, prawdziwy fan tej maszyny, ogląda ten fragment zawsze kilka razy, a potem komentuje:
-  placki drobiowe z pani Tweedy. 
Ostatnio nałożył kamień z zestawu dinozaurów na głowę gumowego psa i zasalutował:
- panie kapitanie!
Wczoraj rozmawiał ze Stasiem:
- Józio, a czy ten koń jest dobry?
- tak.
- ale dlaczego?
- bo biegnie.

Tyle u Józka. Zapraszam dziś do londyńskiego blogu http://mumsfromlondon.com/
Nowy tekst w "Autyzm portrety", tym razem o Igorze - przyjacielu Józka.





2 komentarze:

  1. Witam,piesek naprawdę wygląda jak wojskowy,
    zupełnie podobny do Napoleona Bonaparte,super skojarzenie Józka.
    Filmy "Uciekające kurczaki" czy "Wpuszczony w kanał" były stałym repertuarem Wojtka,
    teraz ogląda bardziej poważne "Kryminalne zagadki Nowego Jorku" czy "Kryminalne zagadki Majami",tylko to, wszystkie inne nawet nieoglądane są nieciekawe.Na propozycję zmiany repertuaru zawsze ma odpowiedź "mnie takie filmy nie interesują"

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie pokazałam Józkowi na blogu zdjęcie pieska. Oszalał z radości. Dla mnie to też jest Bonaparte, jak żywy!

    OdpowiedzUsuń