sobota, 7 kwietnia 2012

dzień 20.

Założyłam sobie, że to będą inne ferie świąteczne, aktywne i z ograniczonym dostępem do komputera i nintendo. Na razie dobrze się zaczęły. Miłka, nasza przyjaciółka, która potrafi wzbudzić autorytet u moich chłopców, zabrała ich wczoraj na spacer. Miał to być szczególny spacer, ponieważ po przeczytaniu na blogu o Józka mapach, Miłka zaproponowała chłopcom Geocaching.
To gra terenowa polegająca na poszukiwaniu "skarbów" - czyli skrzynek ukrytych przez innych uczestników. Skrzynki to odpowiednio zabezpieczone, wodoszczelne pojemniki zawierające drobne upominki na wymianę oraz dziennik, w którym kolejni znalazcy wpisują swoje odwiedziny.

Józio, gdy usłyszał słowo skarb, natychmiast był gotowy do wyjścia. Już od dawna, jako pirat, poszukiwał w domu monet, wcześniej zrabowanych przez Jaśka z mojej portmonetki.


Przed przyjściem Miłki zapytał o jej wiek.
- a jak Ty myślisz - Józiu - ile Miłka ma lat?
- 8 - odparł Józio, który ma 8 lat.
- a ile ja mam lat?
- nie wiem...
- 38
- to bardzo dużo - tak zakończył naszą rozmowę.

Cieszę się jego pytaniami o wiek ludzi. Widzę, że zaczyna interesować się innymi. Gdy u Natalii robiliśmy zdjęcia do "Autyzm - portrety" wciąż dopytywał się o wiek malutkiej Zosi. Odpowiedź - trzy miesiące - była dla niego nie do przyjęcia, w końcu powiedział, że Zosia ma 0 lat "i to koniec".

Gdy już Miłka przyszła i dowiedzieliśmy się wszyscy, ile ma lat, chłopcy sprawdzili w internecie, czy wybrane skrzynki są dostępne i niezniszczone.
Pomachałam im przez okno płynem do mycia szyb. Chociaż miałam wielką ochotę wyruszyć z nimi, to miałam świadomość, że lada chwila nic już przez swoje okna nie zobaczę.
Miłka opowiadała mi później, że Józio był rozczarowany znalezionym skarbem. Jego wyobraźnia podsunęła mu obraz skrzyni pełnej diamentów i złota. To, co znalazł, zawierało medalion z trupią czaszką.
Na założonym koncie w serwisie geocachingowym Opencaching.pl wpisane mamy już dwie skrzynki i mam nadzieję, że po pierwszym rozczarowaniu Józek da się namówić na poszukiwanie następnych skarbów. 



Dzięki Miłka



4 komentarze:

  1. Witam, dzisiaj przygotowywałam pokarmy do poświęcenia.Zwróciłam się do Wojtka z pytaniem,
    który kawałek kiełbasy włożyć do koszyczka.
    Odpowiedź jaką usłyszałam bardzo mnie rozbawiła: "najlepiej jakbyś włożyła kawałek pizzy".
    Przygotowanie potraw świątecznych dla Wojtka nie sprawia mi wiele kłopotu,jest tylko kilka rzeczy które lubi jeść (naleśniki,pizza tylko z serem,frytki)Mięso i jego pochodne przyjmowane są z obrzydzeniem.
    Zanim cokolwiek zje podejrzliwie się temu przygląda i obwąchuje.Jak się w końcu do czegoś przekona,może to jeść na okrągło.
    Jakie jest podejście Józka do jedzenia? Czy je wszystko, czy tak jak Wojtek tylko wybiórczo jakieś pokarmy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybiórczość -tak samo, chociaż u nas głównie mięso! Spaghetti i kiełbasa jajko, pizza i frytki oraz zawsze mleko!
    Sok tylko koloru pomarańczowego, lekarstwa koloru czerwonego.
    Czasami próbując nowej potrawy mówi -pyszne!, a następnie wypluwa to do zlewu.
    Grunt to elegancja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam !jak bliski jest mi ten temat .Moja córka pije tylko czerwone soki , je tylko to co jest przygotowane w domu( je też tylko w domu). Obiady w szkole nie wchodzą w grę nawet te przyniesione z domu.Wprowadzanie nowych potraw trwa długo bo trzeba namawiać i na zmianę podawać z tym co lubi a i tak efekty są różne .

    OdpowiedzUsuń
  4. najbardziej martwiliśmy się o Józka, gdy jako trzy latek jadł tylko ziemniaki, pił mleko i nic więcej. Teraz tych potraw jest już więcej i każda nowa nas cieszy. Ostatnio, chociaż czerwonych soków nie pije, to zasmakował mu sok pomidorowy, który dodaję do spaghetti. Bardzo pomagają nam we wprowadzaniu nowych smaków zajęcia szkolne o układzie pokarmowym i krwionośnym. Krótka uwaga,że kiełbasa na noc to zawał serca i Józek od razu zjadł pół jabłka na kolację.
    Ale młodszemu Józkowi, który nie rozumiał, co do niego mówimy, opowiadanie o zaletach zdrowego jedzenia było bezcelowe.

    OdpowiedzUsuń