wtorek, 3 kwietnia 2012

dzień 16.

We wczorajszych wiadomościach z Olsztyna pokazano informację o placówce ZPE, świętującego urodziny Jurka, tańczącego Kubę oraz Józka z mikrofonem. Kliknij, żeby obejrzeć (start - 9'16)
Podczas kręcenia materiału zapytano mnie, które z zachowań Józka było dla nas najtrudniejsze. Odpowiedziałam bez zastanawiania się:
- Ucieczki!
Na spacerach zawsze próbował biec daleko przed siebie.

Musieliśmy trzymać go mocno za rękę, z obawy, że wbiegnie na ulicę. Codziennie chodziłam z nim na ten sam zamknięty plac zabaw. Najtrudniej było tam dotrzeć. Ten plac zabaw i las - jedyne dwa miejsca, w których czułam się bezpiecznie.
Wielka Ucieczka Józka miała miejsce tuż przed jego piątymi urodzinami. Szczęśliwie zakończyła się i spowodowała w naszych bliskich zmianę w nastawieniu do Józka. Mimo tego, że otrzymaliśmy diagnozę autyzmu, Józek był w rodzinie postrzegany jako chłopiec trochę słabiej mówiący od rówieśników. Widziano potrzebę ćwiczeń logopedycznych, żeby mógł nadrobić problemy z mową. Innych jego problemów nie dostrzegano. Myślę, że wszyscy kochali go tak mocno, że nie mogli pogodzić się ze słowem autyzm. Jest trochę niesforny - podsumowywano.Trochę melancholijny - dodawano.
Po ucieczce Józia i interwencji policji już nigdy nie wątpiono w potrzebę specjalistycznej terapii.
Wszystko zaczęło się od pokazu tanecznego w amfiteatrze. Jaś brał w nim udział, a my chcieliśmy spędzić tylko z nim trochę czasu. Zdecydowaliśmy się zostawić Józka u jego babci. Poprosiliśmy, żeby nikt z nim nie wychodził na spacer i sprawdziliśmy, czy drzwi są zamknięte na klucz.
A potem siedzieliśmy spokojnie podczas występów tak, jak inni rodzice. Żadne z nas nie musiało biec nagle na scenę za Józkiem, który zechciałby dotknąć dekoracji lub wykonać próbę mikrofonu.
Nikt nie patrzył na nas zdziwiony, bo nie było z nami Józka, któremu przeszkadzałaby głośna muzyka i wyrażałby to poprzez kręcenie się w kółko i zatykanie uszu.
Byliśmy bardzo odprężeni, bo nie wiedzieliśmy, że nasz Józek w tym czasie pokonuje sam kilka kilometrów. Wspominam często jego ucieczkę, obliczam - ile czasu zajęło mu dotarcie na miejsce i zastanawiam się, czy nie wsiadł do autobusu.
Dopiero po występie włączyliśmy telefony komórkowe. Zaalarmowały nas ilości nieodebranych połączeń i wiadomości sms:
 "Józek uciekł", "Nie wiemy, gdzie jest"
Wyszedł razem z moją mamą na spacer, potem zaczął biec i zniknął jej z pola widzenia. Babcia przytomnie zadzwoniła na policję. Policja podała opis Józka przez radio taksówkarzom. Sporządzono listę miejsc, które Józio znał. Policjanci jeździli alejkami, tam, gdzie bawiły się dzieci. Trasa do drugiej babci i do naszego domu została szczegółowo sprawdzana przez kilka wozów patrolowych.
Nikt nie pomyślał o najbardziej możliwej według nas opcji.
- Myjnie! 
W tamtym czasie fascynowały go myjnie. Określał je kolorami i znał ich położenie w Olsztynie. Od razu przestawiliśmy się na tryb myślenia Józka i podzieliliśmy myjnie na dwie grupy:
- obserwowane ostatnio
- dawno nie widziane. 
...ciąg dalszy jutro....

6 komentarzy:

  1. to zdjęcie Józka z gałązkami jest świetne!Czytałam kiedyś o dziewczynce autystycznej, która spacerowała zawsze z gałęzią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,nasze dzieciaki jak sobie coś wymyślą to realizują. Józek chciał oglądać myjnie,to poszedł. Wojtkowi też nie podobało się w przedszkolu ,czy w szkole to najszybciej jak mógł udawał się do domu,nie patrząc że jest zima wybiegał w samych kapciach i bluzie.
      Wczoraj razem z Nim obejrzałam materiał filmowy o Naszej Szkole.W bardzo obrazowy sposób wytłumaczył mi jak to jest z autyzmem.
      "Ludzie mają zdolność do nie odbierania wszystkich sygnałów z otoczenia,a autyści wszystko przyjmują do siebie. Tacy autyści,to jak komputer nie mają ograniczeń
      w dostarczaniu sobie informacji i wtedy mogą być przeładowani, a jak to nastąpi to się zawieszają"
      Po chwili zastanowienia dodał "nawet komputer ma pewne blokady, to się nie zawiesza
      tylko np.komputer dostaje dużą dawkę informacji,to aż się podłoga trzęsie od pracy dysku twardego- tak jest z autystami"
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Tak powiedział Wojtek?!
    Niesamowite...
    Aż musiałam sobie to kilka razy przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosyć często ma takie przemyślenia.Często też powtarza mi że jego mózg jest inny od mojego i ja jego i tak nie zrozumiem. Jak był mały zapisywałam wszystkie jego ciekawe powiedzenia,później już przestałam. Teraz będę mogła się dzielić jego "złotymi myślami" z Panią na blogu.Dobrze,że zaczęła Pani pisać o Józku,jak bardzo przypomina mi On małego Wojtka

      Usuń
  3. inny mózg...brzmi jak tytuł czegoś nowego, może zeszytu ze złotymi myślami Wojtka.
    Mój Józek i jego myśli:
    -nie ma zębów pan hłe hłe hłe...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam ten dzień... też szukaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń