niedziela, 1 kwietnia 2012

dzień 14.

Niedziela wydaje mi się najlepszym czasem na przedstawienie Jaśka, czyli osoby, z którą Józio ma najlepsze relacje.

Nawet teraz spędzają razem czas, Jasiek rysuje komiksy z wymyślonej przez siebie serii: Cebulki Ninja, a Józek w takim samym zeszycie dokładnie je odwzorowuje. Jaś pamięta wszystko, co dotyczy Józka. Podpowiada mi teraz, że pamięta nawet prawie rocznego Józka, który zaczynał mówić i nic nie wskazywało na to, że za kilka miesięcy zamknie się w sobie i nie powie nic przez kilka lat.
Na zdjęciach rodzinnych zawsze są razem, chociaż Jaś - harcerz - ma też swoje wyjazdy i kolegów. Józek zazdrości mu harcerstwa, chociaż nie wie do końca, o co chodzi. Widzi Jaśka wychodzącego w mundurze i od razu też chce mieć taki sam mundur, tylko niebieski. Gdy usłyszał o Jaśka biwakach, dwie noce spędził na podłodze pod namiotem z koców, śpiąc obok menażki. Gdy Jaś jeździł rowerem, Józek dotąd przewracał się, aż go dogonił. 

Jaś stale przynosi różne nowości ze szkoły, Józek od razu to naśladuje, dzięki czemu nasz Józek jest chłopakiem całkiem na czasie. Nauczył go grać w nintendo, teraz w minecrafta. Jedynie klocki Lego do tej pory nie zainteresowały Józka. Dzięki temu zasypia spokojnie, w przeciwieństwie do Jaśka, który długo opowiada o swoich nowych budowlach, a potem nie może zasnąć, bo rozmyśla nad jakimś pomarańczowym klockiem w nowej konstrukcji.
Czasami Jasiek mu dokucza, szepcząc mu coś, co Józka strasznie denerwuje, a kiedy my wbiegamy do pokoju, żeby dowiedzieć się, dlaczego Józek tak krzyczy, to widzimy uśmiechającego się niewinnie Jaśka. Bez Jaśka Józek byłby maminsynkiem. Zrobilibyśmy wszystko dla Józka, więc pewnie skrzywdzilibyśmy go swoją nadmierną troską.
Jaś ma naturalną wiedzę o autyzmie, nie z książek, tylko z obserwacji. Lubi autystów, widzi w nich coś więcej oprócz zaburzenia i dlatego potrafi dogadać się z większością z nich. Gdy spotykaliśmy np. Krzysia, Jaś zachwycał się zręcznością, z jaką Krzyś w ciągu sekundy robił idealną harmonijkę ze strony wyrwanej z książki. Krótko mógł to podziwiać, bo mama Krzysia z obawy przed zniszczeniem kolejnych książek  szybko interweniowała. Gdy byliśmy na turnusie rehabilitacyjnym, w nocy  obudził nas charakterystyczny krzyk z sąsiedniego segmentu. 6-letni wtedy Jaś tylko otworzył oczy, powiedział: -  Autysta! i zasnął.
Wstawia się za Józkiem przed chłopakami z podwórka, a nawet kiedyś w muzeum, gdy Józek nagle wdarł się za ladę, Jasiek powiedział do strażnika:
- mój brat to autysta, może Pan nie rozumieć jego zachowania.
Jaś zawsze pierwszy ogląda rysunki Józka i zachwyca się nimi, cieszy się z każdego nowego słowa. Czasami wstydzi się, tak jak i my, gdy Józek zrobi coś naprawdę dziwnego.
Zdarzało się, że Jaś powiedział: 
- wkurza mnie ten jego autyzm!
 O wiele częściej mówił: 
- nie zamieniłbym Józka na nikogo innego!
Ostatnio role się odmieniły, teraz Jaś zazdrości Józkowi blogu o nim. Dlatego dziś specjalnie dla Jasia przedstawiam przygotowane przez niego zdjęcia:

4 komentarze:

  1. Witaj Jaśku,fajnie mieć takiego brata jak Ty,
    Wojtek niestety jest jedynakiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bogusia! Tak się zaczytałam, że dziewczyny zdążyły bezkarnie przewrócić swój pokój "do góry nogami" (ulubiona zabawa ;)) Swoją drogą to ciekawe co piszesz o krzykach Józka - dwa piętra wyżej, zapewniam, że ich nie słychać! Podziwiam Was! A co do koncertu...rozmawiałam już z naszym producentem - trzeba tylko zebrać te podstawowe fundusze (najlepiej znaleźć sponsora) i możemy się organizować! Czekam na informacje i wpisuję blog do ulubionych - teraz już będę na bieżąco :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,cieszę się że udało nam się spotkać. Ma Pani wspaniałą gromadkę, a takiego brata jak Jasiek to ja sama chciałabym mieć.
      Widząc Panią biegnącą za Józkiem, przypomniało mi się jak ja sama goniłam za Wojtkiem,który nie potrafił przewidzieć konsekwencji swojego działania.
      Cały czas powtarzam,że zanim coś zrobi musi pomyśleć jakie będą tego skutki.
      Pozdrowienia dla wszystkich

      Usuń
  3. Niezwykłe te nasze dzieci, a jakie niezwykłe i wysportowane - z konieczności - mamy!

    OdpowiedzUsuń