wtorek, 27 marca 2012

dzień 9.


Czasami usłyszę takie bezlitosne zdanie: 
"bo Wy to tacy biedni jesteście z tym Waszym chłopcem..."
Czy my jesteśmy biedni?
Zmęczeni, niewyspani i chętnie przyjmujący pomoc 
- o, raczej tacy jesteśmy.
Często nieumiejętni, bo brakuje nam pomysłów, co Józiowi powiedzieć, gdy płacze przed sklepem rowerowym z napisem -"zamknięte"- to też my.
Bezradni - wiadomo.
Biedni - nigdy.
Chyba, że chodzi o aspekt finansowy, bywa i tak.

"A to dziecko to takie biedne...."
Brakuje mi słów na opisanie niezwykłości naszych dzieci. Kiedy nasze dzieci są skupione na czymś, to wokół nich jakby wszystko się zatrzymywało. Wojtek, przedstawiony przez mamę we wczorajszym komentarzu do posta, potrafi dostrzec coś takiego w rurach i częściach komputerowych, czego my nie zauważymy nigdy, chociaż będziemy stać tyle samo czasu, co on przed półką sklepową.
Igor, przyjaciel Józka, sprawdzi w internecie roślinność Liechtensteinu, bo już inne fakty o Księstwie zna.  
Nie tylko o Księstwie. Jest w nim taka szczególna powaga, kiedy bierze następny atlas geograficzny do ręki.
Józek złoży model ucha wewnętrznego i ogląda go później z każdej strony, bardzo szczęśliwy.

"Szczęściarze" - tak nazwano warszawską wystawę fotografii dzieci z autyzmem i niepełnosprawnościami intelektualnymi. Autor, Krzysztof Wierzbowski, mówił:

"Przekonany byłem, że projekt zajmie mi dwa, może trzy tygodnie. Zostałem półtora roku i przez ten czas zaglądałem prawie codziennie do szkoły, realizując przez kilka godzin materiał. Chciałem trochę pokazać, jak wygląda autyzm, natomiast - czym jest - nie wiem do dziś"
Kiedy pozna się dziecko z autyzmem, to trudno o nim zapomnieć, prawda? Tacy są niezwykli.
Wydano książkę z fotografiami autora, z której dochód przeznaczono na warszawską szkołę dla dzieci z autyzmem. Pomysł świetny i jak najbardziej do przemyślenia. Ja od miesiąca też zastanawiam się nad zebraniem wspomnień rodziców z naszej placówki. Mam na razie trzy wywiady oraz opis mojego Józka. Dochód ze sprzedaży przeznaczony byłby oczywiście na naszą nową salę gimnastyczną. Czy macie jakieś pomysły na twórcze zbieranie pieniędzy? Liczę na komentarze pod postem. Doły już wykopane, maszyny budowlane jeżdżą, we wrześniu planowany jest koniec prac, a pieniądze - potrzebne.

Wracając do zlikwidowanego sklepu rowerowego, to Józio zaakceptował to w końcu i dał się zaprowadzić dalej, a w innym sklepie stał jego wymarzony, niebieski rower. Od wczoraj mamy bardzo zadowolonego rowerzystę w domu, który 2 kwietnia wpasuje się idealnie w akcję "na niebiesko dla autyzmu", o której niebawem.