środa, 28 marca 2012

dzień 10.


W szkolnej szafce w klasie Józka od niedawna jest kościotrup. Chłopcy już niecierpliwie czekali na wznowienie tematu o ludzkim ciele. Przerabiali ostatnio przyrodę, oglądali film o bocianach
- nudne - stwierdzili. 
Niechętnie zabierali się do lekcji. Dopiero na hasło: dziś przerabiamy układ szkieletowy  - ożywili się.
Wieczorem wyklejaliśmy czerwonym kolorem układ mięśniowy człowieka. Praca domowa po prostu wymarzona dla Józia: ludzkie ciało to kolejna po dinozaurach jego fascynacja. Trwająca już tak długo, że nie wiem, w którym momencie zaczęła się. Już w przedszkolu codziennie grał w grę komputerową o tajemnicach ludzkiego ciała. Oprócz budowy ciała w grze poznawał różne choroby: gruźlicę, rotawirusy, wściekliznę oraz przyczyny powstawania zawału serca. Nie mówił wtedy na tyle wyraźnie, żeby powiedzieć jednej z pań terapeutek, że nie ma ochoty przerwać zabawy dla terapii, więc próbował skorzystać ze swojej wiedzy. Kiedy usłyszał:
- Józio, idziemy, wstawaj, czas na terapię!
pokazał na swój brzuch i powiedział 
- boli Józka -
To nie poskutkowało, więc pokazał na głowę i znowu
- boli Józka -
Na koniec rzucił
-Józio zawał - ale tylko rozśmieszył tym panie i został zaprowadzony na zajęcia. 
Nigdy nie interesowały go encyklopedie ludzkiego ciała dla dzieci. Gdy przychodziłam do biblioteki, panie kierowały nas do działu z książkami dla dzieci. My od razu szliśmy prosto do półek z książkami do medycyny, z konkretnymi zdjęciami np. przekroju serca.

Temple Grandin w książce "Byłam dzieckiem autystycznym" pisze:

"Wiele osób z autyzmem myśli obrazami, a nie słowami. Wszystkie moje myśli są jak taśma video odtwarzana w mojej wyobraźni. Obrazy to mój pierwszy język, a słowa drugi."

Józek nie zrozumie nigdy Kubusia Puchatka z jego piosenką: jak to miło chmurką być! Nie wiem, czy nawet wysłuchał jej kiedyś do końca. Czy można być jednocześnie misiem i chmurką? Józek zatyka uszy, a następnie dla rozrywki przeczyta atlas anatomiczny człowieka i narysuje to, co najbardziej go interesuje:

 


 

Temple G.:

"Rzeczowniki były dla mnie najłatwiejszymi słowami do nauczenia się, gdyż mogłam stworzyć w swoim umyśle obraz słowa."

Dla naszych autystów już niedługo 2 kwietnia, w Światowy Dzień Wiedzy na Temat Autyzmu powstaną niebieskie obrazy zamiast słów. Na niebiesko zaświecą w 30 krajach najbardziej charakterystyczne budynki, a my założymy niebieskie koszulki.

12 komentarzy:

  1. uwielbiam jego rysunki...serce jak prawdziwe ;) Doris

    OdpowiedzUsuń
  2. a dłoń chyba ze zdjęcia rentgenowskiego...

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zachwycam się nie tylko rysunkami Józia, które są coraz bardziej genialne! Ale całą rodziną! Gratuluję Pani znalezienia siły, czasu i motywacji, pomysłu, wiary i chęci dzielenia się przeżyciami! Powtórzę po raz setny, że to wspaniałe móc Panią czytać! Buziaki dla Józia!
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, nasze dzieci interesują się ciałem człowieka zupełnie tak jakby studiowali medycynę,Domowy Poradnik Medyczny czy Encyklopedia Zdrowia są niczym powieści,które trzeba przeczytać w całości i trudno się od nich oderwać.Rysunki części ciała są bardzo precyzyjne. Podziwiam rysunki Józka,są bardzo kolorowe. Wojtek rysując używa zazwyczaj jednej barwy,a najchętniej rysuje piórem wiecznym z czarnym atramentem.

      Usuń
    2. Pani Beatko, aż chce się pisać!
      Mamo Wojtka -Czy Wojtek jest z Olsztyna? - chętnie bym porozmawiała kiedyś o nim. Co rysuje tym czarnym atramentem?

      Usuń
    3. Wojtek chodzi do tej samej szkoły co Józek,tylko do gimnazjum. Piórem wykonuje rysunki maszyn i różnych urządzeń przez siebie wymyślonych np.nadmuchiwarkę. Potrafi też przyozdobić tekst w zeszycie przedmiotowym siecią połączeń rurowych.Pozdrawiam.

      Usuń
    4. czyli Wojtek też rysuje swoje pasje. Fajnie, że jesteście z placówki, mam następny pomysł,o nim w kolejnym poście.

      Usuń
  4. Bogusiu, witaj, nie wiem, czy jeszcze pamietasz Bruna i mnie... Z czasów mieszkania na Prusa... Bru chodzi już do pierwszej klasy, właśnie zdiagnozowano mu zespół Aspergera. Nie znałam nigdy tak twórczego człowieka, jak mój syn. I jest nieodmiennie jest dla mnie największą zagadką we wszechświecie.
    Całuję Was mocno!
    Kasia (mama Bruna)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu pamiętam Was!
      I aż nie wiem co dalej napisać, bo to zdanie: "właśnie zdiagnozowano" u mnie zawsze budzi mnóstwo emocji.
      Cieszę się, że napisałaś do mnie.

      Usuń
    2. Kahu - ja przy okazji pozdrawiam Was bardzo!...Ech i ta twórczość i wyjątkowość Bru oznaczona jednostką medyczną...Wspieramy. Doris (z czasów Prusa)

      Usuń
  5. Dzieki, dziewuchy! :) Jak dobrze, ze jesteście! Bru jest wyjatkowy, jest coraz bardziej chyba twórczy, bolą zderzenia z rzeczywistością, kiedy nie nadąża za grupą, albo nagle mówi, że nie będzie nic robił, bo tak tęskni za mamą i za Inką (jest prześwietny jako brat!)i to, kiedy zdenerwuje się do łez i pięści i tupania, bo kartka mu upadła na podłogę i kiedy któryś z kolegów zapyta przytomnie: "dlaczego beczysz?". W ogóle nie radzi sobie z dystansowaniem się do niepowodzeń, do wyśmiewania, do zła. Pracujemy, rozglądamy się za terapią. Podejmujemy nauczanie indywidualne. Będzie lepiej, wierzę w to! Mój syn będzie szczęśliwy!

    Bogusiu, siły życzę i szczęścia, dziewczyno!
    DotCom! Dzięki!!!. K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię, jak piszecie o swoich dzieciach w komentarzach, najpierw mama Wojtka, teraz Ty. To takie dopełnienie tego, co piszę.

      Usuń